sobota, 3 czerwca 2017

"Niech na całym świecie wojna..."

Wróciłem do domu, czyli do bloga życiowego. Do miejsca początku. Wyszedłem z Facebooka, na którym tylko sporadycznie się pojawiam w celach, powiedzmy, zawodowych. Jakieś tam tam proste komunikaty, wezwania, informacje.

Za dużo mnie kosztuje śledzenie wszystkich i każdego, kogo kiedykolwiek "polubiłem." Za dużo nerwów tracę, czytając o świecie, o jego patologiach, o tym całym złu, które, dzięki Bogu, nie dotknęło ani mnie, ani moich bliskich, ani Polski, ale panoszy się z lewej i prawej strony naszego kraju. Za dużo spokoju wewnętrznego zgubiłem, użerając się z ludźmi, w których żyłach płynie inna grupa krwi. Nie, nie żal mi wcale a wcale straconych przypadkowych "znajomych."

Ja się wypisałem. 

Zmieniłem też tytuł bloga - kiedyś "Maszyna do pisania", dziś cytat z Wyspiańskiego.

Dziennikarza z "Wesela" zwykło się negatywnie oceniać. Cytuję za pierwszym lepszym internetowym opracowaniem: "Dziennikarz okazuje się więc być ignorantem, człowiekiem o dość ciasnych horyzontach, egoistycznie patrzącym na swoją warstwę społeczną i traktującym wieś jedynie jako miejsce odpoczynku od spraw poważnych, czyli miejskich."

Ja natomiast widzę w Dziennikarzu tęsknotę za spokojem, ładem, odpoczynkiem, błogosławionym łacińskim otia post negotia. Tak to widzę. I dlatego też zmieniam optykę tego bloga - niech się na całym świecie pali i wali, ja mam swój mały ogródek, który staram się pielęgnować. Dzieci, pracę, książki, muzykę, pamięć, miasteczko...

Mój wszechświat najlepiej opisał w XVIII wieku William Blake:

A każda przestrzeń
którą widzi człowiek dookoła domu,
kiedy stoi na swym dachu
albo w sadzie na pagórku
trzy metry wzniesionym,
taka przestrzeń jest jego wszechświatem.
Sprawy małe. Przyjemności. Migotliwe wrażenia. Strzępy rozmów. Zanoty. W sumie powrót do przeszłości, ale bardziej świadomie skupiam się na swojej przestrzeni, bo ta za miedzą w ogóle mi nie odpowiada. Wołam, by się zmieniła, opamiętała, a ona nie odpowiada...

Tak więc witajcie ponownie! Nie wiem, ilu Was tu jeszcze jest. Kto ocalał po tylu latach? Ilu ma cierpliwość do dłuższych postów i komentarzy? Kto nie zatonął w serwisach społecznościowych? 

Wybaczcie ten chaotyczny post po całych miesiącach milczenia. Postaram się znowu włączyć nadawanie. Czuwajcie!

13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Wracałem dziś rano z zakupów i wpadłem na to. Tak, miało delikatnie nawet prowokować.

      Usuń
  2. Jak miło, ogromnie się cieszę, proszę pisać jak najczęściej.
    Ma Pan rację, przestrzeń za miedzą stała się nie do zniesienia.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :) Halina Kowalska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też serdecznie panią pozdrawiam. Bardzo mi miło, że pani wciąż na posterunku. :-)

      Usuń
  3. Ja również jestem. Rozumiem taki punkt widzenia doskonale.
    Uważam, że celem zachowania zdrowia psychicznego należy mieć/wyrobić sobie filtr psychiczny. Inaczej oszaleć idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Bardzo miło, że wciąż tu jesteś. Właśnie dla takich osób tu dłubię.

      pzdr

      Usuń
  4. Ja zaglądam, chociaż rzadko się odzywam. Ale jak już to przy okazji zapytam - jak tam prace nad drugą częścią Antipolis? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, "Antipolis II" jest już od pół roku skończone, ale wydawnictwo wycięło mi brzydki numer. Najpierw zażądali zmian w pierwotnej wersji powieści, poprawiłem, co mogłem i ulepszyłem generalnie. Wysłałem i pomimo "pozytywnej recenzji wewnętrznej", książka nie pójdzie, gdyż "Czwarta Strona" jako wydawnictwo poszło w stronę popeliny dla młodzieży. Bardziej wymagająca fantastyka ich nie interesuje. Kij im w oko, mówię sobie. "Antipolis" jako dwa tomy być może ukażą się w innym miejscu.

      Usuń
    2. Ale pod inną banderą wydawniczą, czy myślisz o jakimś self-publishingu czy coś?

      Usuń
    3. Self nie. Rozmawiam z pewnym wpływowym zapaleńcem o tym projekcie. Zobaczymy.

      Usuń
  5. Widzę, że mam trochę zaległości do nadrobienia. Ostatni wpis ze stycznia nie dawał się ponownie otworzyć i tak jakoś zleciało...
    :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo się tak jakoś szarpałem z tym blogiem. Teraz wracam. Bez większych oczekiwań. Życie chyba się na FB przeniosło...

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.