niedziela, 29 stycznia 2017

O wyrzucaniu czyjegoś dorobku do kosza z makulaturą

Okoliczności zmusiły mnie do przejrzenia swoich szafek, półek, biurka, które w szkole służą mi do magazynowania wszystkiego, co w pracy nauczyciela jest potrzebne. To znaczy oprócz kawy i kilku brudnych kubków trzymam tam stare wypracowania, filmy na DVD, ćwiczenia, karty pracy, komplet papierowych talerzyków, plastikowe sztućce, streszczenia, opracowania, podręczniki...

Musiałem zrobić przegląd. Dokonać selekcji - rzeczy ważne i ważniejsze zachować (kawa, kubki), resztę wyrzucić lub upchnąć gdzieś, gdzie wzrok nie sięga. Po kwadransie zrobiłem się niemożliwie smutny...

Przed moimi oczami piętrzył się stos podręczników, na których pracowałem w ciągu ostatnich 10 lat. W tym czasie aż trzy razy podręczniki się zmieniały. I to nie dlatego, że je udoskonalano, ale dlatego, że tyle razy wymagała tego reforma - albo generalna, albo systemu egzaminów. Musiałem to wszystko wyrzucić. 

Pal sześć papier zmarnowany i czyjąś pracę! Nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że podręczniki z cyklu na cykl stawały się coraz gorsze. Głupsze, płytsze, uboższe w teksty i wymagania. Goły okiem widać było, jak kolejne epoki topnieją do kilku zaledwie tekstów literackich, kilku problemów. 

Świat schodzi na psy. Idąc tym wytyczonym przez kolejnych twórców podręczników tropem, za chwileczkę będzie można trafić w ich książkach na teksty kultury z serialem "Ranczo" na czele. Zamiast bohaterów literackich będziemy czytać o cierpiącym Thorze, dylematach moralnych Spider Mana, idealizacji rycerzy Jedi z "Gwiezdnych wojen"... 

(Niewiele mam przeciwko kulturze masowej, ale jak ktoś po trzech latach języka polskiego w liceum sięga po argumenty pochodzące z japońskich komiksów, to nie wiem, kogo bym szybciej zdelegalizował - mangę czy takiego ucznia?)

Tak się czuję, gdy czytam takie prace.


Nawet nie wiecie, jak mnie to boli. Te zaniżone oczekiwania w stosunku do licealistów, to upupienia klasyczne. A nawet to, że na maturze z języka polskiego tematy są tak skonstruowane, że nie można ich nie zdać. (Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś zdolny, który tego dokona...)

Cóż, porzućcie nadzieję... - tak powinny brzmieć napisy przed pokojami nauczycielskimi. Porzućcie nadzieję, że System pozwoli komukolwiek na zwycięską wojnę z ignorancją i głupotą. Można pojedyncze bitwy wygrywać, ale wojna wydaje się być na razie przegrana.