wtorek, 8 września 2015

Jeszcze Polska...

Na fali ostatnich doniesień o niekontrowanym przyboju uchodźców (lub emigrantów ekonomicznych) postanowiłem zareagować pozytywnie. Na portalu społecznościowym (z twarzą w nazwie) już dosyć nadyskutowałem. Tutaj nieco spokojnie się odzywam. Zbieram więc pierwsze z brzegu obrazki z mojego/naszego kraju. Z miejsca, w którym żyjemy. W którym nasi rodzice żyli. Dziadkowie, pradziadkowie... 

Tak, taką Polskę widzę i chcę, by taką zastały ją moje dzieci, wnuki i prawnuki. Tak, możecie mnie podejrzewać o polonofilię, ale polonofilem jestem. Kocham ten kraj z wszystkimi jego patologiami, słabościami, niedostatkami. Bo to tutejsze patologie, moje także. Znam je. Oswojone są. Urodzone z naszej polskiej ziemi.

To miejsce, w które wrosłem i które ucząc języka polskiego jakoś tłumaczę. A jest co tłumaczyć, jest czego bronić i jest za czym tęsknić. Tak więc prezentuję się Wam tutaj w pełnej polonocentrycznej krasie. Zapraszam.





























8 komentarzy:

  1. Nie gniewaj się, ale zabroniłbym uczyć nauczycielom, którzy taką Polskę chcieliby przekazać swoim dzieciom i wnukom. Ludowe dziewoje, kiełbasy, emeryci z palmami, garnki na płotach? Do tego tęsknić i tego bronić? Przypomina mi to zachwyty siedemnastowiecznej szlachty nad wspaniałością ustroju Rzeczpospolitej, jej przekonanie, że polski kawałek świata jest lepiej urządzony niż cudzoziemski. Co z tego wyszło, wiemy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, taka drobna prowokacja i takie poważne ostrzeżenia. Cóż, nie o samych emerytów i garnki na płotach chodzi (to akurat było zdjęcie skansenu, więc co mają tam w skansenach trzymać? Walkmany, telewizory kineskopowe?).

    Tu chodzi o szacunek do swoich korzeni. Mój szacunek i przywiązanie do tego, co nazywam "polskością". Jasne, są zapewne miejsca lepiej i mądrzej urządzone. Ludzie są milsi i uczciwsi. Ale czuję wbrew sobie często, że to nie byłyby moje miejsca. Że brakowałoby mi tej właśnie niedefiniowalnej w kilku zdaniach polskości.

    Cóż złego widzisz w polskich tradycjach? Skrzynię Żytniej każdemu, kto uważa, że są one gorsze niż tradycje Niemców, Portugalczyków lub Finów. Są inne, a że moje-dlatego bliższe. I nie zamieniłbym.

    Rzeczpospolita sarmacka miała masę wad, ale nie ona sama przyczyniła się do swojego upadku. Gdybyśmy żyli w otoczeniu słabszych zawodników, to wierzę, że reformy Poniatowskiego jakoś by nas uratowały. No ale to jest tylko gdybanie...

    Natomiast zawsze jakoś zastanawiało mnie, jak to jest, że nasza polska kultura (jej całokształt) zawsze tak jakoś przeszkadza innym. Zawsze mamy czuć się gorzej, mamy się wstydzić siebie, mamy się dostosowywać do tego mitycznego Zachodu. A dlaczego? Dlaczego, się pytam?

    Dlaczego mamy się wstydzić naszego zaplecza kulturowego, a klękać przed "nowinkami" z dalekich krain?

    OdpowiedzUsuń
  3. Antku, napisałeś ten post całkiem poważnie, nie wykręcaj się :)

    Wyobraź sobie, że moim miejscem też jest Polska i nie wiem, czy gdzie indziej byłoby mi lepiej. Nie szanuję jednak naszych korzeni, bo są marnej jakości. Polska przed swoim upadkiem była krajem ciemnoty, zacofania, wstecznictwa. Większość narodu to byli niewolnicy utrzymywani w stanie półzwierzęcym. Nic pięknego. I cały ten burdel zlikwidowali dopiero zaborcy. Samiśmy do tego doprowadzili.
    Wcale nie musimy dostosowywać się do Zachodu, jeśli będziemy umieli sami wymyślić coś sensownego. Ale nie umiemy.
    Nasza kultura i tradycja wcale by mi nie przeszkadzały, gdyby nie łączyły się z infantylnym przekonaniem, że bigos to ważki wkład do kultury europejskiej. Bigos obok wartościowej nauki i literatury byłby OK, bigos zamiast tego jest wkurzający. Nie ma powodu się wstydzić kiszonych ogórków, przyśpiewek ludowych, ludowych wycinanek. Nie należy natomiast się nimi szczycić, bo nie ma czym. Inne narody mają nie gorsze tańce i przyśpiewki, ale nie to stanowi o ich sile i pozycji. O tym trzeba cały czas pamiętać, albo na zawsze zostaniemy państwem zacofanym. O to mi chodziło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że mamy co wkładać do kultury europejskiej. A nawet światowej. Mamy najlepszych kompozytorów muzyki filmowej na świecie, mamy wspaniałych poetów, doskonałych pisarzy, nasi artyści plastycy są w najlepszych galeriach i muzeach, nasi biolodzy, lekarze, fizycy, informatycy kierują instytutami naukowymi. Problem w tym, że oni wszyscy, żeby coś tworzyć, musieli wyjechać... A gdy przyjeżdżają do Polski na wakacje, wzruszają się bigosem i wycinankami...

      Usuń
    2. Ove, włosi mają genialną kulturę wysoką (zaczynając od Dantego na przykład a kończąc na Fellinim), ale czy to powód, by nie mieli przypominać światu, że dali nam też pizzę? Być dumnymi z makaronu i szynki?

      jasne, mieliśmy burdel i zacofanie, ale każde państwo ma coś na sumieniu. (No, może nie Islandia). Lepiej być taką Belgią? Pamiętasz, jaki gnój zrobiła w Kongu Belgijskim?

      Wolę mieć piętno prostaka niż morderczego kolonizatora. Tak, zdecydowanie...

      Usuń
  4. cześć, wpadłam po .....latach ? Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! No trochę już herbaty Chińczycy wypili od czasu, jak Cię tu ostatnio widziałem.

      ;-)

      Usuń
  5. Też lubię te nasze polskie swojskie obyczaje. I oby zostały. :) Przynajmniej te dla nas dobre!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.