poniedziałek, 20 lipca 2015

Z parkingu

Wracam do nadawania z samego środka wakacji. Wczoraj burza, dziś wiatr, czekamy na kolejną falę upałów i tak w kółko. Dzieje się niewiele, bo jeszcze w sumie się nie ruszaliśmy gdzieś dalej.

Jadę dziś z dzieciakami do Dużego Niemieckiego Sklepu na L. Tuż obok jest biblioteka, więc pieczemy dwie pieczenie przy jednym ogniu - sprawunki i książki, strawa cielesna i duchowa.

Przede mną w kolejce stoi starszy pan. Lubię takich klientów, którzy mają pełno towaru, ale jest on mało zróżnicowany. Ten dżentelmen miał w jednej reklamóweczce bodajże osiem piw. Typowych banalnych Heinekenów. 

"Oho, będzie pite" - myślę sobie i w sumie o gościu zapominam. Teraz ja kasuję swoje zakupy, dzieciaki walczą z lodami, ja wbijam PIN-y... Nic niezwykłego.

Toczymy wózek na parking, a tam niemożliwy zaduch. Woń kwaśna. Piwsko, uświadamiam sobie i widzę na środku parkingu pełno potłuczonego szkła, kałużę spienionego browaru, strumyczki ściekające do najbliższej kratki ściekowej.

- O fuj! - mówię sobie - Ależ kopie to piwo po nozdrzach...

Mijamy jakąś młodą matkę prowadzącą za rączkę dziecko.

- Widzisz to? - pyta kobieta córeczkę - Ale by nasz tata płakał jakby to zobaczył.

Miłych wakacji.

5 komentarzy:

  1. Oj tak :)))
    Dziękuję i nawzajem udanych wakacji! I oby takie wiatry, deszcze i szkody jak wczoraj obchodziły nas z daleka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby! Trochę popadać może, bo moja Wielkopolska ma deficyt wody, ale faktycznie bez ekstrawagancji.

    Pzdr

    OdpowiedzUsuń
  3. Może pan w tamtym momencie postanowił ostrym cięciem zerwać z nałogiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na moje oko to tylko połowę rozbił. Chyba jednak stosuje metodę małych kroków.

      ;-)

      Usuń
  4. Tobie też miłych i smacznych, najlepiej z lekką nutą chmielu :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.