niedziela, 14 czerwca 2015

Kolekcjoner

Człowiek jest kolekcjonerem.

Mały człowiek zbierać może wszystko. Dosłownie wszystko. Piszący te słowa nie pamięta, czy zbierał w dzieciństwie coś poza siniakami, strupami i guzami, ale obserwuje teraz własne dziecko, siedmiolatka niemal, i widzi, jak mania zbierania potrafi zawładnąć na długie, długie miesiące.

Otóż Synek został kolekcjonerem kapsli. Preferuje kapsle od piwa, ale nie pogardzi też kapslami od innych napojów. Niestety, kapsli od piwa mamy miażdżącą przewagę. 



Kapsle znajdowane są najczęściej na ulicy - w czasie spacerów, wypadów na zakupy, nawet na boisku szkolnym, gdzie Synek spędza przerwy. Wszędzie da się znaleźć kapsle. Rozejrzycie się, a przekonacie się, jak bogaty i skomplikowany świat leży tuż u Waszych stóp.

A skoro już jesteśmy przy kapslach... Wiecie, jakich kapsli mamy najwięcej? Od piwa, to wiadomo. Ale jaka marka dominuje? (Uwaga, spoiler!) ŻUBR.

(Mówi nam to dużo o wyborach konsumenckich, bezcenna informacja)

Wiem, to raczej produkt piwopodobny, ale znajduje w mojej okolicy najwięcej amatorów. Cóż, o gustach się nie dyskutuje, tylko się pije, jak mawiał mój kolega z akademika.

A więc ŻUBRA mamy najwięcej. Do tego stopnia ŻUBR nam zdominował kolekcję, że... posłuchajcie, idziemy sobie z Synkiem na zakupy, na chodniku leży kapsel. Leży, ale nie widać, co ma "na obrazku." Synek schyla się, podnosi i z niesmakiem mówi:

- Tata, ŻUBR, już nie mogę patrzeć na to piwo. Już za dużo ŻUBRÓW mam.

Nie muszę chyba dodawać, że powinienem spodziewać się rychłej wizyty jakichś służb, które prześwietlą moje rodzicielskie kompetencje...

 (Chociaż pamiętam czasy, gdy Ojciec wysyłał mnie do sklepu po piwo i nikt nie zawracał sobie głowy tym, czy miałem już skończone osiemnaście lat czy tylko dziesięć...)

Na czym to ja skończyłem? Aha, Synek zbiera kapsle. Parę tygodni temu chciał przykleić do wielkiej płachty bristolu co cenniejsze okazy, by pochwalić się w szkole swoją kolekcją.

Długo musiałem tłumaczyć mu, że to nie jest do końca dobry pomysł. 

Kapsle mamy w kieszeniach spodni, w torbie na zakupy, w plecaku. Na półkach, pod biurkiem gdzieś się trafi, między książkami. Kapslom buduje się domy z klocków, kapsle ścigają się jako kolarze, kapsle...

Znajoma, którą ostatnio spotkaliśmy z Synkiem w tak zwanym mieście i z którą się zagadałem dłuższą chwilę, potwierdziła zbierackie możliwości dzieci. Jej córka gromadziła kamienie. Znosiła je, skąd tylko się dało. Usunięcie takiej kolekcji zabrało kilka ładnych godzin. 

W sumie kapsle nie są takie złe, pomyślałem sobie, a wtedy Synek przyniósł kolejną partię kapsli zgromadzoną w czasie naszej krótkiej konwersacji, bo wspominałem już, że kapsle zbiera, prawda?

9 komentarzy:

  1. Hobby godne przyszłego konesera ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby nie był tylko ZA DUŻYM koneserem. ;-)

      Usuń
  2. nie ma to jak mobilne, ulicowe hobby, przynajmniej tańsze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie, wszędzie ludzie piwo piją.

      Usuń
  3. O, moi też są birofilistami! To było pierwsze kolekcjonerstwo. Mamy kapsle, czyli zamkniecia koronowe z róznych krajów całego świata. Wiecie, że zamknięcie koronowe ma 21 ząbków? W odróżnieniu do kapsli odkręcanych, które mają 29 ząbków. Matka też się musiała dokształcić! Mamy 12 kilo kapsli :)
    Takie zbieractwo warto podtrzymywać, bo później przeradza się w poważne kolekcjonerstwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś nieprawdopodobnego! Cudowne, że nauka może wejść w każdą dziedzinę, nawet kapslografię ;-)

      Usuń
  4. Monia, z ciekawości policzyłem te "ząbki" i wciąż się myliłem. Kapsle powinny być mniej okrągłe.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałbyś sobie odgiąć jeden ząbek i liczyć zgodnie z ruchem... albo przeciwnie. Wtedy doszedłbyś do tego odgiętego ząbka i nie miałbyś pewności, czy go już liczyłeś, czy nie... Wówczas zacząłbyś od nowa, w przeciwną stronę niż poprzednio, ale w połowie drogi zwątpiłbyś, czy liczysz w prawo, czy w lewo... Wówczas zacząłbyś od nowa... I w ten sposób udowodniłam, że hobby jest jednak czasochłonne ;-)

      Usuń
  5. Ja nie jestem specjalnym kolekcjonerem kapski. Moja kolekcja liczy dokładnie jeden egzemplarz, za to jaki! Otóż kiedyś, ku własnemu zdumieniu odkryłem, że istnieje piwo Duff i że można je kupić nie tylko w Springfield! oczywiście kupiłem, by choć przez chwilę poczuć się jak Homer Simpson. Otworzyłem, krzyknąłem z radością 'Woo Hoo', wypiłem a kapsel zachowałem na pamiątkę. Gdzieś tam jest, leży sobie, moja kolekcja...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.