sobota, 6 grudnia 2014

Tyle wygrać...

No i się dowiedzieliśmy...

Po całej sekwencji badań nieinwazyjnych (UGS, tomografia, prześwietlenie, krew) już wiemy (chociaż nie do końca) co mi jest.

Nie brzmi to optymistycznie ani pesymistycznie - 8 lat temu pojawił się u mnie pewien guz i został on wycięty. Przez 8 lat był spokój. Chyba. Teraz wszystko wróciło.

Trzeba mnie będzie otworzyć, wyciągnąć "to coś" i zbadać. Inaczej się nie da. 

Potem możliwa chemioterapia.

Mówię Wam... Tyle wygrać. Człowiek sobie nad książką pracuje, musi ją do końca roku oddać, by światło dzienne ujrzała szybciej niż później, a tu rośnie w nim spokojnie coś, co bardzo (naprawdę bardzo) potrafi zdekoncentrować.

Życie, życie jest nowelą...

PS

Wybaczcie, że mam zawiechę z odpowiadaniem na komentarze, ale nawet ten post z trudem skleciłem.

Czołem!

10 komentarzy:

  1. Krótko: trzymaj się tam i rób swoje, a będzie ok!
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przesyłam sympatyczne myśli w Twoją stronę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymaj się. Będzie dobrze. Również ślę dobre myśli.
    A blogiem czy komentarzami się nie przejmuj, co innego jest ważne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj sie, a ja trzymam kciuki za pomyslne leczenie i wyniki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozumiem, że nie masz przy tym głowy do komentarzy i postów. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG. Oby szczezł ten guz (w przeciwnym razie, jeśli złośliwy, to może zechcieć 50% tantiem z książki i co tam jeszcze razem napisaliście... ;) Wybacz żarty, to z szoku,eh.
    Tylko nie zapomnij dohtorom przypomnieć, żeby policzyli narzędzia przed i PO operacji. Na wszelki wypadek. A tak w ogóle trzymamy kciuki i wszystko będzie dobrze, wiadomix.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie, no niech się każdy zajmie swoją robotą, Ty - książką, lekarze leczeniem, a guz - znikaniem

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki za wyniki i całą resztę, życzę zdrowia i pogody ducha. Ściskam Cię mocno. Będzie dobrze. Musi być. Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ściskam cię do wytrzeszczu ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.