czwartek, 9 października 2014

Typowe problemy dorastających dziewcząt

I znów życie funduje mi podejrzaną/podsłuchaną scenkę z życia bliźnich. Przystanek autobusowy. Odkąd mamy zepsuty samochód - ponoć alternator, więc moje trzaskanie łapami w kierownicę chyba nie było aż tak dewastujące - muszę dzień w dzień korzystać z dobrodziejstw transportu publicznego. Ma to swoje zalety oczywiście - czytam, czytam i czytam...

Wracając jednak do obserwacji...

Stoją dwie małolaty ze szkoły ponadgimnazjalnej. Jedna żali się drugiej:

- Matka mnie nie chce puścić na tę domówkę.

- Dlaczego?

- Bo ją w rękę uderzyłam.

- Co?

- No tak... Wczoraj coś ją napadło i zaczęła sprzątać w szafie na korytarzu. Powyciągała wszystkie buty i mówi: "Coś mi te buty brzydko pachną" i kazała mi po kolei każdy but wąchać. Po którymś jej powiedziałam, że nie mam więcej ochoty wąchać butów. A ona następny mi podtyka pod nos, więc odepchnęłam jej rękę. A ona w krzyk, że ją uderzyłam i że nigdzie nie pójdę!


PS

Noszę się z zamiarem założenia na znanym portalu społecznościowym, co to mam twarz i książkę, grupy "Blogerzy z prowincji." Jakbym nie miał co robić z czasem...


10 komentarzy:

  1. wreszcie zrozumiałam, o co chodzi z określeniem "toksyczna matka"
    dziewczę się zatruć mogło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toksyczna... Że też ja nie wpadłem na to przy szukaniu tytułu postu.

      pzdr

      Usuń
    2. Faktycznie, cudowny byłby tytuł! :)))

      Usuń
  2. Na pewno jest jakaś nazwa na ten typ orientacji seksualnej, jaki wiąże się z wąchaniem butów. Z góry deklaruję, że jestem za, solidaryzuję się i uważam, że wąchacze butów powinni mieć prawo do dziedziczenia, zasięgania informacji w szpitalu o stanie zdrowia współwąchacza, oraz, oczywiście, adopcji dzieci!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówiąc o prawie do demonstrowania swoich upodobań...

      pzdr

      Usuń
  3. Ciekawe, czy panna musiała wąchać buty własne, czy innych domowników również. I co właściwie miała wywąchać, co tym wąchaniem osiągnąć? Tak czy inaczej, skoro wytrzymała wąchanie kilku par, zanim straciła do wąchania zapał i ochotę, to i tak należy podziwiać cierpliwość i wyrozumiałość dla matczynych specyficznych metod porządkowania szaf.

    P.S. A matka faktycznie toksyczna, z tym zakazem za karę, to już w ogóle, prawdziwy Toxic Avenger!

    P.P.S. Czy - tak się zastanawiam, Toruń to też prowincja? Nadmienię, że wszędzie można tu dojść na piechotę a przynajmniej wszędzie, gdzie w ogóle warto chodzić. Czyli miasto niewielkie. Choć ja i tak profilu na Twarzoksięgu nie posiadam, więc takie czy inne zaklasyfikowanie Torunia niewiele zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie przesadzajmy to są opowieści małolaty/buntowniczki :) :)

      Usuń
    2. Marcinie, pewnie wszystkie buciory, żeby znaleźć ten felerny, zidentyfikować przyczynę smrodu i, w najgorszym razie, wyrzucić.

      Dziewczyna po takim szkoleniu mogłaby na lotnisku pracować... Heroinę, kokainę i trotyl w try miga by wyczuła.

      A co do prowincji - zatrzymajmy się na byłych miastach wojewódzkich i poniżej. Wiesz, Polska B, C i D...

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.