sobota, 4 października 2014

Autor! Autor!

Takiego typu opowieści ZAWSZE otwiera się wstępem: "Znajomy mojego znajomego widział coś takiego..." No, czujemy już, że jakaś większa ściema się kroi lub przynajmniej całą historię trzeba w kategoriach anegdoty traktować.

No więc możecie mi wierzyć albo i nie, ale takiego czegoś byłem ostatnio świadkiem:

Po drugiej stronie ulicy postawiono nam przystanek autobusowy. Od rana do wieczora czekają tam, snują się lub spotykają przeróżni ludzie - i gimnazjaliści rzucający mięchem, i zażywne starsze panie, które tychże upominają. Ruch jak w Paryżu, prowincjonalnym dość, ale jednak.

Wychodzę z domu, spieszę się po Tymka do szkoły. Do moich uszu docierają podniesione głosy z przystanku właśnie. Dwóch zaniedbanych panów w średnim wieku siedzi obok siebie i zawzięcie się o coś spiera. Wyglądają jak klasyczne ofiary transformacji ustrojowej - poszarzałe twarze, znoszone ubrania, włosy w nieładzie, facjaty nieogolone. 

- Ty naprawdę jesteś, wiesz co... Z tobą to już naprawdę źle! - zaczyna pierwszy - Coraz gorzej!

- No co? No co?

- Wiesz co? Idź i zapisz się z powrotem do przedszkola, to tam ci wytłumaczą wszystko! No przecież autorem "Kordiana" był Słowacki! Nie Tuwim! To już dzieci w przedszkolu wiedzą!

Musiałem pędzić po Synka, ale żałowałem, że nie mogłem dłużej przysłuchiwać się tej branżowej dyskusji. 

Jedno Wam powiem - ciekawy jestem, w jakim przedszkolu "Kordiana" się omawia. Chyba tam Córkę zapiszę... 

4 komentarze:

  1. Tuwim to pisarz dla dzieci, wiec skoro go nie znają to wystarczy trochę inteligenci:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Córkę do przedszkola z Kordianem? Nie myśl, że skoro aktualnie w modzie jest wykorzystywanie seksualne dzieci (to znaczy tropienie tegoż), to już nie ma paragrafu na znęcających się psychicznie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.