poniedziałek, 1 września 2014

Plankton

Nie piszę.

Nie piszę, mimo "moich" blogowych urodzin, Dnia Blogera i takich tam innych okoliczności. 

Zdrowie mi szwankuje. Od przeszło dwóch tygodni przeróżne niefajne rzeczy moje ciało mi prezentuje. Wygląda to jak rasowy pokaz multimedialny z opcją "BÓL" włączoną do pewnych niepokojących wartości.

(W takim stanie nie polecam korzystania z internetowych zasobów wiedzy dot. zdrowia. Można się poważnie zastanawiać, czy ma się mononukleozę, zapalenie stawu skroniowo-żuchwowego, wrastające gdzieś ósemki, zapalenie ucha środkowego czy inne malownicze  przypadłości...)

Kardiolog, neurolog, laryngolog, dentysta... Człek tylu profesjonalistów na swej drodze spotyka...

Nie straszyć Was już więcej?

Ok.

Ostatnio czytałem, że Polki rodzą coraz więcej dzieci. Mam prywatną teorię tłumaczącą ten fenomen. Każda chce zostać uznaną blogerką parentingową.

Wybaczcie czerstwy dowcip.

3 komentarze:

  1. No, coś tam napisałeś. Do tego wcale nie o szkole, chociaż dziś wystartował nowy sezon tego neverending serialu. To ciekawe... Tak oto pisanie o chorobach, samo w sobie banalne do bólu, okazało się podejściem niebanalnym :)
    Opisów chorób nie czytaj. Będziesz miał, jak studenci medycyny, rozpoznający w sobie wszystkie choroby, o których aktualnie się uczą, Sam zauważyłeś, że tak jest.

    Dzieciarnia w szkole Cię uruchomi :)
    Zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Gdyby było tak jak mówisz... Że każdy lekarz jest profesjonalistą...

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.