poniedziałek, 14 lipca 2014

Gryzonie w mojej zonie, o nie

Stało się. Obiecaliśmy dzieciakom zwierzątko, więc trzeba będzie dotrzymać słowa. Nie ma zmiłuj...

Zapewne gdzieś pod koniec wakacji zjawi się w naszym domu... No właśnie. Mnie, jako fanatyka kotów, nie trzeba przekonywać, jakie zwierzę domowe jest najodpowiedniejszym towarzyszem życia inteligentnego człowieka. Bardzo długo też Tymek myślał podobnie - kot, kot i tylko kot. 

Pierwsze rysy na tej niezłomnej pewności pojawiły się, gdy Synkowi uświadomiłem, że małe koty uwielbiają się bawić, a zabawa często kończy się podrapanymi rękami i nogami.

- Tata, koty są głupie - wypalił Tymek, który ma baaaardzo niski próg odporności na ból. Najdrobniejsza ranka, skaleczenie, otarcie kończy się kilkuminutowym spazmem. A ja wciąż pamiętam z dzieciństwa swoje wiecznie poharatane ręce, gdy z moimi kotami ćwiczyłem dżudo i karate. 

Nastał więc szał na gryzonie - chomiki, świnki morskie, myszoskoczki... Powoli czuję się ekspertem w temacie, bo już kilka książeczek a propos Tymkowi przeczytałem. Wiem, na co chorują, co jedzą, ile żyją, ile śpią trzymane w domu gryzonie. Wiem też, że są nieprawdopodobnie głupie, nie ma z nimi kontaktu i nie można w jakikolwiek sposób nawiązać kontaktu.

Mój znajomy miał królika. Mieszkając w bloku tylko na takie zwierzątko mógł sobie pozwolić. Skubany w ciągu jednego dnia poprzegryzał mu kable łączące głośniki z wzmacniaczami, przewód antenowy i Bóg wie co jeszcze. Królik, tyle powiem.

Inny znajomy zaserwował taką oto brutalną anegdotkę o białej myszce:

Miałem kolegę, którego synek, przedszkolak, miał białą myszkę. Bardzo się lubili. Chłopiec z myszką rzecz jasna. Pewnego dnia myszka coś osłabła. Nie chciała chodzić, jeść, spała-nie spała. Chłopiec w płacz, że myszka choruje.

Jadą do weterynarza, znajomego taty chłopca z chorą myszką. Weterynarz przygląda się myszce, bierze ją w ręce i zaprasza do gabinetu ojca chłopca. Chłopiec zostaje w poczekalni. 

Wewnątrz weterynarz ukręca łepek myszce ("nic już z niej nie będzie"), bierze z wiwarium inną białą myszkę i mówi:

"Powiedz synkowi, że myszka już jest zdrowa."

Cóż...

Dziś Tymek odwiedził koleżankę-posiadaczkę świnki morskiej. Bawili się (z) nią ponad godzinę. Po powrocie Synka mówię:

- Tymek, idziemy do wanny! Brudny jesteś jak ziemia święta.

- Tata, od dzisiaj jestem chomikiem. I nie mam na imię Tymek tylko Fifi.

- No ale to jakieś takie imię dla dziewczyny...

- No to mów mi Pufek.

16 komentarzy:

  1. Przecież gryzonie to najmilsze stworzenia na świecie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś mieliśmy chomika - moja siostra i ja. Razu pewnego znalazłem go, nie ruszał się, był sztywny i twardy. Śledztwo wykazało, że siostra nakarmiła go turkami. Takimi kwiatkami. Jakby co, nie wprowadzaj truków do diety.
    Osobiście polecam pająki. Miałem kiedyś ptaszniki, w szczytowym momencie chyba pięć. Dwa z nich miały dorosnąć do 20 centymetrów. Przemiłe stworzenia. Też chwalą sobie gryzonie, szczególnie młodziutkie. Niestety, żona nie podzielała mojego zdania. Wydałem w dobre ręce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety, gryzonie to nie zwierzątka dla dzieci. Zwłaszcza chomiki, które są samotnikami i prowadzą nocny tryb życia.
    Polecam straszyki, patyczaki, to fascynujące stworzenia! Ewentualnie bojownika.
    (maine coony nie drapią :) Nauczyłam właśnie Limę podawać łapę, więc się zastanówcie dwa, a najlepiej sto razy;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki. Jak zwykle fachowo i na temat.

      pzdr

      Usuń
  4. myśmy ostatnio dostali w prezencie półtorej myszy. od kota:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Półtora i półtora to cały tor lub trzy myszy.

      ;-)

      Usuń
    2. Króliki są potwornie głupie, ale myszoskoczki już nie są takie beznadziejne. Chomiki to szkodniki. Tymek oczywiście ma rację, że nie chce kota! Skoro nie może mieć psa, to niech ma świnkę morską, jakkolwiek uważam, że myszoskoczek lepszy - prawie nie sika, nie ma roboty ze sprzątaniem klatki.
      I tak na coś musisz się zgodzić :)

      Usuń
    3. Tylko że myszoskoczki muszą być trzymane parami. Tyle już wiem wyobraź sobie. Strasznie znoszą pojedynczość..

      Usuń
    4. świnki morskie też muszą być dwie - strasznie przeżywają rozłąkę

      Usuń
  5. Bosy, mam w domu 2 świnki morskie. Wcześniej miałam w różnych zestawieniach ślimaki, żółwie, chomiki, rybki, żaby, pająka, dwa psy, papugi. Część z tych zwierząt miałam jako dziecko, część jako osoba dorosła... Jednego się nauczyłam - zwierzątko domowe jest, bez żadnych wątpliwości, całkowicie zwierzątkiem rodziców... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie - ponadczasowa mądrość!

      Usuń
  6. Miałem (jako sześciolatek) dwa chomiki i uważam, ze nie nadają się na zwierzątka dla dzieci...zero kontaktu z nimi,jakieś były strasznie dzikie.
    Po chomikach były rybki - one przynajmniej były kolorowe i nie szurały po nocach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rybki wydają się być dość spokojnymi stworzeniami. Jednak licho nie śpi - mój znajomy miał ogromne akwarium z masą rybek i... pewnej nocy akwarium samo z siebie pękło.

      Zabawa na 102!

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.