środa, 11 czerwca 2014

Pożyczyć komuś książkę?

A się udało dziś. Koleżanka z pracy, której daaaawno temu pożyczyłem książkę, oddała mi ją. Żeby tylko ją... Książka wróciła do mnie w komplecie z sporym batonikiem. Wiecie, taki gratis za dzielenie się dobrą literaturą.

Ok, miło, myślę sobie.

Dwie przerwy potem na korytarzu wpadam na maturzystkę, która polowała na mnie z książką, którą jej pożyczyłem, gdy przygotowywała prezentację maturalną. Książka wróciła w pakiecie z czekoladą. Niemiecką. Dobrą.

- Nie musiałaś - zaczynam wydziwiać - naprawdę. A poza tym chyba Żona mnie zabije.

- A czemu? - pyta dziewczyna - Jest pan na diecie? 

- Nie ja. Ona.

Tak... A wyobrażacie sobie na przykład, że bibliotekarki mogłyby być traktowane identycznie, gdy czytelnicy zwracają książki do biblioteki?

Z innej beczki - idziemy z Tymkiem do lekarza. Od czasu ostatniej anginy niby się trzyma, ale... Coś od tygodnia kaszle. O dziwo, tylko wieczorem i rano. Jednak kaszel się utrzymuje, brzmi okropnie, niepokojąco.

Innych objawów brak.

No więc prowadzimy nieszczęśnika do kontroli. Diagnoza - angina (lub coś w ten deseń). Penicylina. "stara, dobra", jak określiła lek nasza pani doktor kochana, powinna dać radę.

Cóż, tak to bywa jak się wcina lody w upalne dni i dziedziczy po ojcu przewrażliwione migdałki.


2 komentarze:

  1. To jaką książkę mi pozyczysz? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Grunt, że oddali. Książki mają niepokojącą manierę krążenia po przyjaciołach, znajomych przyjaciół i rodziny znajomych... Aż w końcu ginie gdzieś na trasie i klops, nie ma książki. Sama wiszę przyjaciółce już dwie pozycje, w tym jedną pożyczyłam już drugiej osobie...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.