piątek, 13 czerwca 2014

Po 13

dniach regularnego pisania wiem już jedno - męczy mnie to. Czuję się jakbym przebiegł połowę maratonu,a przed sobą miał drugie pół. Pod górkę.

Niewiele się dzieje. Ileż można pisać o pracy? O ciężkich porankach i zbyt krótkich wieczorach? O zmęczeniu, bezsenności, chronicznym wyczerpaniu, które pojawia się pod koniec roku szkolnego?

Zanudzać Was? Już pewnie wpadliście na to, że eksperyment zaczyna skręcać w niewłaściwą stronę. Miało być życiowo, a jest nadzwyczaj jednostajnie, monotonnie i momentami na siłę...

(Co ja, do diaska, jestem? Jakiś lajfstajlowy bloger? Moje życie "stajlu" za dużo nie ma.)

Wieczorem siedzę przy stole w kuchni, coś tam piszę. Żona prasuje.

- Będziesz jakieś mecze oglądał? Mistrzostwa się zaczęły...

- Nie - odpowiadam - to już nie jest ta dyscyplina, którą pamiętam. Wczoraj sędzia podarował cholernym Brazylijczykom rzut karny, więc tym bardzie stało się to wszystko obce. A poza tym wszędzie trąbią, że mam się cieszyć z piłki nożnej, więc ja na przekór - ignoruję. To jak z Sylwestrem. Masz obowiązek dobrze się bawić. Ja się nie bawię na siłę.

Słuchamy radia. Trójka. Jakaś zupełnie nieznana, aczkolwiek dość przyjemna, muzyka.

- Musimy ustawić Trójkę na dłużej, bo ja już nie mogę słuchać tych starych pierników z Jedynki lub poznańskiego Radia Merkury.

- Widzisz - odpowiadam - Ja już jestem w wieku, w którym najprzyjemniej słucha się tego, co się zna. Już się nie pragnie nowości.

- No ale przecież jakiś czas temu zasłuchiwałeś się tym i tym zespołem...

- Tak. I teraz się z tego śmieję.

- Ale nie możesz być taki złośliwy.

- Jeżeli jestem złośliwy, to tylko mówiąc o samym sobie. Jak przypomnę sobie wczorajsze ekscytacje i porównam z dzisiejszą obojętnością, to można tylko i wyłącznie tak.

2 komentarze:

  1. Łoj, Pierniku, Pierniku...
    Ustaw na Złote Przeboje 88,4.

    No ale chyba myślisz o czymś przez cały dzień? To, co w głowie jest zazwyczaj ciekawsze ;) Co nie znaczy, że życie nie jest ciekawe. Zależy tylko od ujęcia. Tematu i kadru.
    POzdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedź na łono natury i się zresetuj, mój drogi.
    Może ci wróci ekscytacja życiem. Jak tak zawsze mam jak przez godzinę pooglądam jak się żuczek próbuje wspinać na szczyt badyla. I po co - jak się pytam, w ogólnym rozrachunku, rzecz jasna.
    pzdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.