czwartek, 22 maja 2014

Kawa mnie łagodniejszym czyni

Stali czytelnicy już pewnie wiedzą, że gdy tylko temperatura podniesie się powyżej 25 stopni Celsjusza, przestaje mi się podobać na świecie. Cóż, generalnie jakoś niezbyt świat mi się podoba, ale odkąd nie mam telewizora jakoś spokojniej płyną mi dni. 

Niestety, temperatura nie spadnie, gdy termometr rozbiję... Szkoda.

Od czterech dni jeżdżę do sąsiedniej szkoły, gdzie egzaminuję maturzystów. Jako że obowiązuję mnie tajemnica zawodowa, nie powiem nic więcej. Zdradzić tylko mogę, że dziennie piję hektolitry kawy, która przestała kojarzyć się z kawiarnią w Nowym Jorku (gdzie nigdy nie byłem), kawiarenką w Rzymie (gdzie też nigdy nie byłem) lub chociaż jakąś paryskim bistro (też nigdy nie byłem, ale śniło mi się, że byłem, więc się prawie liczy...). Teraz kawa kojarzy się z trudem, nudą, żmudnym wypełnianiem papierów.


Cóż, jutro piątek. Ostatni dzień moich egzaminacyjnych obowiązków. Sobota, niedziela z burzami ponoć. Jest więc nadzieja jakaś.

Inna kwestia - kolejny raz przekonałem się, że (polski) Internet to jednak zlew, szambo i cmentarz jakichkolwiek ograniczeń. Znalazłem w necie wiadomość, że zespół polski Behemoth (tak, taki niby diabelsko-satanistyczny) został aresztowany w Rosji. Nie mogłem się powstrzymać i dodałem komentarz: "No to teraz Putin powinien spodziewać się wizyty samego szatana."

Rano otrzymuję powiadomienie. Ktoś odpisał na moje słowa tak: "Nie pierdol pan." Ładnie, prawda?

Wszedłem na profil komentującej mnie tak dosadnie dziewczyny. Szkoła: "Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa." Zdjęcie profilowe (teraz usunęła już): koszulka z faszystowskim krzyżem i ręka w geście sieg heil. 

Niezłe nam kadry dziennikarskie rosną. Nie ma co... Już sobie wyobrażam wywiady, jakie przeprowadzałaby ta osoba po skończeniu studiów...

Już już miałem coś tej pannie odpisać. Rzucić nawet jakimś umoralniającym tekstem, ale... odechciało mi się. Coś łagodnieję od zbyt dużej ilości kofeiny. 

12 komentarzy:

  1. A może ta osoba w WSNHiD nie studiuje, tylko wykłada...? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz... Nie pomyślałem o tym. Dobry trop!

      Usuń
  2. Ostatnio też chciałam komuś złośliwie odpisać i też mi się odechciało. Aczkolwiek nie wiem, czy to po kawie tak wyluzowałam. Gość napisał do naszego stowarzyszenia wielce krytycznego maila, w którym wykazywał, co mu się na naszej stronie nie podoba i argumentował, że powinniśmy go posłuchać, bo on się zna. Weszłam na jego bloga i zdębiałam... delikatnie mówiąc, grafomania. Chyba gość się nudzi. Ciekawe, do kogo jeszcze napisał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tacy ludzie, którym nudzi się niemiłosiernie, a przy okazji mają niezwykły talent do krytykowania/obrażania innych.

      Nihil novi.

      Jednak najgorsze jest to, że twarzą w twarz nikt czegoś takiego by nikomu nie powiedział, a via Internet każdy kozak.

      pzdr

      Usuń
  3. Tylko kawa (i burze) mogą nas uratować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie grzmi... Fiu, fiu... Mocno!

      Usuń
  4. No ładnie. Gdyby napisała Pan dużą literą, to by było nie tylko ładnie, ale nawet grzecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i prawie wcale bym się nie obraził.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  5. Jakiś czas temu wdałem się w dyskusję na jednym z portali filmowych. Raczej tego nie robię, ale tym razem coś mnie podkusiło. Niepotrzebnie, tylko się zdenerwowałem. Pisał jeden taki, a pisał już takie bzdury, że myślałem, że nie zdzierżę. Ładnie odpisywałem i grzecznie tłumaczyłem, wykładając swoje racje. A ten swoje. Aż w pewnym momencie chciałem walnąć mu wykład na temat czytania ze zrozumieniem, analizowania przesłanek i logicznego wyciągania wniosków, ale się powstrzymałem. Pewnie i tak by nie zrozumiał. W końcu napisałem coś w stylu 'nie pierdol pan', tyle że grzeczniej i na tym się skończyło.
    Nie warto się czasem wdawać w dyskusje, bo gadać z takimi, to ja kopać się z koniem. Przecież jedna jest tylko racja i ona jest przy nich.
    A z innej beczki - ja się trochę boję pić kawę przed maturą. Bo w trakcie nie można wyjść przecież do toalety a po kawie się chce. Choć matura to nic jeszcze. Ze zgrozą czekam na egzaminy zawodowe. Cztery godziny siedzenia. Egzaminator zewnętrzny, więc nie będzie wypadało czytać książki pod stołem, nawet dyskretnie. No i czterech godzin po kawie to już na pewno nie wysiedzę. Zgroza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sieciowe napierniczanki nie kończą się nigdy niczym dobrym. Kulturalny człowiek ma niesmak po wszystkim, że wdał się w pyskówkę z jakimś jaskiniowcem. Jaskiniowiec ów niewiele sobie robi z naszych wywodów (choćbyśmy racji mieli 110%) i idzie szukać dalej okazji, by się powyżywać.

      Ech...

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.