czwartek, 8 maja 2014

Czuć miętę

Koleżanka  przyniosła do szkoły świeżą, prawdziwą, prosto z ogródka, miętę. Zapach... Nigdy w naszym pokoju nauczycielskim nie pachniało ładniej - taki żarcik.

Po dłuższej chwili w kilku kubkach już parzyły się liście, łodygi. Prawdziwa uczta.

- Ale wiecie, jakie ma jeszcze działanie mięta? - pada pytanie jeden z koleżanek - Oprócz tych takich typowych na układ trawienny?

- No jaki ma? - pytamy.

- Obniża napięcie seksualne.

Śmiech.

- Ale wiesz co, to musi być jakiś mit - mówię - tyle lat piję i nic.




W kontekście takiej wymiany zdań zupełnie inaczej brzmi związek frazeologiczny "czuć do kogoś miętę."



12 komentarzy:

  1. Mięta, jeszcze świeża, z ogródka...wspomnienie dzieciństwa :) Może za rok wykombinuję doniczkę, to mi urośnie na balkonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż ja jestem tak do "torebkowej" mięty przyzwyczajony, że taka "żywa" to dla mnie poważne wyzwanie.

      pzdr

      Usuń
  2. :D Faktycznie, w takim układzie powiedzieć że się czuje do kogoś miętę, to wręcz odwrotnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Teraz rozumiem, skąd niż demograficzny!
    Wszystko przez gumę do żucia...
    Mietową, bez cukru...

    OdpowiedzUsuń
  4. Oł noł!!! To mnie nie pocieszyłeś :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubisz miętę i lubisz się poprzytulać? Myślę, że w ilościach homeopatycznych mięta nie wystudzi takiego wulkanu...

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  5. Trafna obserwacja. Ja też tyle lat... Nawet zieloną miętową. I nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie. U mnie stężenie mięty i napięcie wciąż na wysokim poziomie. Coś jest nie tak...

      Usuń
  6. MMMmięta! ale z tym związkiem frazeolo to wyszło niezle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzielę się ze światem tym, co najlepsze.

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.