wtorek, 8 kwietnia 2014

Szał niekoncentracji

Gdy czasem w radiu lub telewizji słyszymy o pogodzie, która będzie "niekorzystnie wpływać na samopoczucie i powodować kłopoty z koncentracją", to potrafimy zbyć to wzruszeniem ramion. "Ja mam wieczne kłopoty z koncentracją. Czy może być gorzej?" - pytamy samych siebie i płyniemy dalej przez życie, ignorując fronty atmosferyczne, niskie lub wysokie ciśnienia.

Też taki byłem mądry i pełne buty. A tu mnie pokarało srodze. Poniedziałek. Budzę się cały niespokojny (pomijam tradycyjny poniedziałkowy niepokój), rozedrgany, jakbym najadł się czegoś pobudzającego i uspokajającego jednocześnie. Mój kolega z akademika, który palił haszysz i jednocześnie pił kawę, doświadczał pewnie czegoś podobnego.

W szkole? Pożal się Boże... Nie mogłem normalnego zdania sklecić. Myliłem się w najprostszych określeniach. szukałem całymi minutami odpowiednich słów, by nazwać nimi odpowiednie przedmioty. Na jednej z lekcji największą atrakcją był gołąb, który nie wiem jakim cudem wleciał prosto w okno, odbił się o szybę i poleciał dalej - nie zaś "Pieśń o spustoszeniu Podola" Jana Kochanowskiego. 

To jeszcze nic. Na innej lekcji omawiamy obraz Podkowińskiego "Szał uniesień"



Zaczynam zadawać pytania. A dlaczego ta kobieta jest naga? A dlaczego koń nie ma siodła? Nie ma uzdy? A dlaczego to ogier a nie klacz? 

"Spójrzcie jeszcze raz na tego konia. Na jego twarz..."

Ok, dosyć kompromitacji. Fakt jest jednak taki, że wiosenna pogoda daje mi się we znaki, a są to raczej stygmaty niż przyjemne dreszcze budzącej się przyrody. Okrągłą dobę boli mnie głowa. Bólem jednostajnym, monotonnym, dudniącym basem pod czaszką. Kolejne prochy pomagają na krótko. 

Tak, to mój drobny życiowy sukces, jestem światowej sławy meteopatą i przewiduję wahania ciśnienia zanim ogłoszą je w prognozie pogody. Widzę burze, grzmoty, wichury... Lepsze to niż nic, prawda? 

Chociaż - jak to mówią - każdy talent trzeba szlifować. Do bólu. Dosłownie. 

12 komentarzy:

  1. Następnym razem zrób w takiej sytuacji quiz z wiedzy o onomatopejach. Pytania w rodzaju "jakie dźwięki wydaje koń?". Z dodatkową podpowiedzią "paszczą" i inne tego typu, byle nie jakieś tendencyjne. Będzie przynajmniej zabawnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, żeby ktoś tak intertekstualnie chwytał - byłbym wniebowzięty (jak ci w filmie...)

      Pzdr

      Usuń
  2. to nie jest żadne brzydkie słowo, kończące się na -pata, tylko to jest "łewe prognozing"! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie zbiera się na burzę...ale coś jest z tą pogodą, na niczym nie potrafię się skupić, a co gorsza - w piątek szykuje się baaaardzo ważne kolokwium...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burza zbiera wielorakie żniwa - a to koncentracje zburzy, a to żyto wykosi.

      pzdr

      Usuń
  4. Pewnie, że koń ma twarz, przecież mówi się "człowiek o końskiej twarzy". Poza tym pan reżyser w jednym z filmów mówił na planie prze tubę "Konie łby pospuszczać! Czy konie mnie słyszą!?" Koń też człowiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów filmowo się zrobiło. Czy nie ma już filmów bez koni?

      ;-)

      Usuń
  5. Nie wiem, czy to Cię uspokoi, albo chociaż utuli w żalu, ale też cierpię na afazję... Nie wiem, od czego to zależy, czasem blokują mi się synapsy, neurotransmitery wpadają w stupor, a ja robię głupią minę i eeee...tego... iiihaha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, nie wiem, co Ci napisać... Przy Twoich poważnych dolegliwościach moje żale brzmią żenująco. Brzmię, jakbym się skarżył... Ech...

      Usuń
  6. Ech... te chwile przy tablicy! Już siedem lat z głowy! Amen!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.