niedziela, 13 kwietnia 2014

As wywiadu

Tymek dostał zaproszenie na urodziny kolegi! Pierwszy raz spotkał go taki zaszczyt! W poniedziałek zeszły znaleźliśmy w jego "przegródce" w szatni kopertę z kartką wiadomej treści. Dziś odbyło się urodzinowe przyjęcie w jednym z większych poznańskich "hal zabawowych" dla dzieci. Impreza udana, więc nie ma o czym pisać. Historia cała jest jednak bogatsza, bo obfituje w jeden przeuroczy moment.

Prezent. Ani za drogi, ani za tani. Taki w sam raz.  

- Co kolega twój lubi? - pytamy, by nie kupić wielbicielowi Ben Tena czegoś z zupełnie innej bajki.

- No chyba samochody - odpowiada Tymek.

- Na pewno? Pytałeś go? - chcemy się upewnić.

- Tak - mówi - myliśmy właśnie ręce w łazience i się go zapytałem, czym się teraz będziemy bawić? A on na to, że tymi nowymi klockami konstrukcyjnymi. A ja mu na to, że może pobawimy się czymś tańszym. A on wtedy: "No dobra, samochodami." I stąd wiem.

Niech to dla Was, kochani, będzie wyraźną wskazówką, jak znaleźć trafiony prezent urodzinowy dla najbliższej osoby. I przy okazji nie uszczuplić zbyt wyraźnie zasobów swojego portfela.

Miłego tygodnia!

7 komentarzy:

  1. Ach, ta dziecięca dyplomacja :)
    Swoją drogą z tymi prezentami to zawsze jest problem - nawet, jeśli się kogoś bardzo dobrze zna.

    OdpowiedzUsuń
  2. A kupić prezent chłopcu - wyczyn! A im starszy tym gorzej... I tak już przez całe życie... Zauważył ktoś coś? ;)
    Miłego tygodnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Możesz być dumny, chłopie! Twój syn myje ręce!!! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wtedy, jak ktoś patrzy i nie trzeba używać wody.

      ;-)

      Usuń
  4. Konkretnie i skutecznie. To się w życiu przydaje :>

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.