czwartek, 13 marca 2014

Po-środku tygodnia

Ależ mnie zmogło wczoraj. Zmęczony cały dzień chodziłem, niczego konstruktywnego za sobą nie zostawiłem, a czułem, że powietrze ze mnie uchodzi, siada mi napięcie i dramatycznie potrzebuję snu. Nawet kawę wypiłem, by jakieś pomniejsze egzorcyzmy nad tą sennością odprawić, ale się nie udały... Demony tego typu przegnać może tylko zdrowy sen sprawiedliwego.

Położyłem się 21:30 i obudziłem o 6 rano. Po drodze stado snów - a że z braćmi w piłkę szedłem grać, a że znów żyję w latach 80, mam się dobrze i dużo dobrego przede mną. Jest tak... pastelowo? Tak jak na przebarwionych zdjęciach. Na starych widokówkach. Z głębin czego, co zostało daleko...


Tak mnie wzięło znowu wstecz. Pod prąd czasu. Sięgnąłem po jakiś stary zeszyt, dziennik, w którym jakieś zapiski prowadziłem niemożliwie małymi literkami i nagle spomiędzy kartek wypadł mi oficjalny dyplom uznania:


Przyznam jednak szczerze, że sytuacja nie była do końca uczciwa. Do klasy VIIIa nie chodziłem. Zdobyłem ten cenny dyplom całe lata temu, gdy trzy wrześniowe tygodnie musiałem spędzać praktykując zawód nauczyciela w podstawówce, do której sam chodziłem jako dzieciak. 

Sami widzicie, że chłopcy z klasy VIIIa mogli mieć uzasadnione pretensje i wątpliwości co do prawidłowości wyników głosowania na "Mistera", ale z drugiej strony, powiem nieskromnie, że po prostu ich wykosiłem...

;-)

Tak to się dzień dzisiejszy poukładał. Ani on lepszy, ani gorszy od innych. Po prostu połowa marca. Jutro piątek. Może jakoś się wszyscy tam pomieścimy... 

PS

Kierując się owczym pędem, modą lub czymś innym upokarzającym, założyłem sobie konto tutaj:


Można korzystać, ale cudów nie obiecuję i się też nie spodziewam. 

PA!

8 komentarzy:

  1. Widzę, że w pierwotnej wersji dyplom przyznano za "zdobucie" tytułu, co dodaje blasku całej sprawie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, taki dyplom jest więc podwójcie cenny. Jak znaczek pocztowy z błędem...

      pzdr

      Usuń
  2. Oho1 Pan od polskiego i lolitki ;) Schowaj to, bracie i nigdy nie pokazuj. W dzisiejszych zwariowanych czasach taka kartka może zniszczyć Twoją karierę nauczyciela ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, miałeś powodzenie widać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli Ty się załapałeś, żeby praktyki prowadzić jeszcze w ósmej klasie, to Ty stary jesteś ;-)
    Ja praktykowałem już po Reformacji...

    A Ove jak zwykle wyczulony na szczegóły, brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamut jestem. Oj tak... Dopiero teraz sobie to powoli uświadamiam...

      ;-)

      Usuń
  5. Panie Misterze ja zawsze chciałam być Miss, ale nic z tego, nie mam takiego dyplomu ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, da się coś zrobić. Porozmawiam z chłopakami z jednej klasy, którą uczę. Tytuł mogą przyznać. I dyplom też. ;-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.