niedziela, 16 marca 2014

Po chińsku

Czego to człowiek nie zrobi w pochmurny, deszczowo-wietrzny dzień...

Tymek ma od września w przedszkolu angielski. Radzi sobie w miarę, chociaż nie przepada za tymi zajęciami, bo delikatnie odstaje od reszty. Reszta, większość w sumie pewna, miała angielski już wcześniej, gdy zajęcia te były fakultatywne. Teraz są obowiązkowe, więc dysproporcje się ujawniły.

Jasne, nie ma jeszcze najmniejszego powodu do obaw. Po prostu sobie delikatnie raz po raz coś po angielsku nazywamy. Żadnych stresów.

Ostatnio Synek zadał pytanie, jak jest po angielsku "sikorka." Nie wiedziałem, ale mój telefon ma bardzo solidny słownik, któremu nawet można pytania głosem z paszczy zadawać. No więc mówię:

- Sikorka!
- Tit - odpowiada mechaniczny głos i już wiemy.

Pomyślałem sobie, że to całkiem fajny patent, by dziecko przynajmniej przez chwilę zainteresować obcym językiem. Ech, "zainteresować" to nawet zbyt poważne słowo...

Po pewnym czasie przyszło mi do głowy, że skoro mogę powiedzieć coś po polsku i wiem, jak będzie to brzmiało w dowolnym języku świata, to dlaczego nie zrobić czegoś odwrotnego? Powiedzieć coś po angielsku, by przetłumaczono na polski... Eeee, a dlaczego po angielsku? Po chińsku spróbujmy, pomyślałem sobie, i przysłowiową chińszczyzną zacząłem do telefonu mówić.

Telefon zaczął bezpośrednio z "chińskiego" na polski przenosić. Możecie mi nie wierzyć, ale po chińsku mówię całkiem przyzwoicie, chociaż nie zawsze wiem, co mówię. Po polsku też mi się tak zdarza.

Oto próbki moich umiejętności. Oto, co zrozumiałby z moich wypowiedzi rodowity Chińczyk po chińsku słuchający:

- Bóg zawierający oleje, krewetki. Płyniemy!

- Obojczyk jest wciąż ten sam.

- Tak, dobrze, powiedziałem im, że się nie boję.

- Zakupy przez głowę.

- Jestem naprawdę zawstydzony. Moje szelki też.

- Pięć lat badań nad bezpieczeństwem ludzi.

- Jestem znudzony. Ach, och, ach.

- Dałem dziecku zrobić bilety do teatru.

- Moje serce przez 13 lat młodych. (Tu moja Żona powiedziała, że mogę wiersze po chińsku pisać.)

- Korea Południowa i NATO chcą uciec do Sin City.

I moje ulubione:

- Witaj! Rozrywka medyczna bez ograniczeń!

Starałem się potem zmienić język oryginału i mówić coś po arabsku, bułgarsku i chyba filipińsku. Nie wychodziło jednak najlepiej. Nie znam tych języków tak dobrze jak chińskiego...

14 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, całkiem zacny wiersz wyszedł....szkoda że nie było takiej funkcji kiedy byłam dzieciakiem, mówiłam wtedy w dość ciekawym języku, ale niestety już go zapomniałam...

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Bóg zawierający oleje, krewetki', to Latający Potwór Spaghetti, w wersji innej, niż bolognese :-)
    Zakupy zawsze się powinno robić przez głowę - ekonomiczniej wychodzi.
    Ale żeby tak okradać instytucje krzewiące kulturę i uczyć dzieci podrabiania biletów do teatru... Nieładnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to jednak zbyt racjonalnie do tematu podchodzisz. Prawdziwy Chińczyk ma większą fantazję.

      ;-)

      Usuń
  3. Ciekawe to zawstydzenie w połączeniu z szelkami ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Witaj! Rozrywka medyczna bez ograniczeń!" - zdecydowanie najlepsze :) Brzmi jak reklama jakiegoś prywatnego szpitala psychiatrycznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z lobotomią w pakiecie. I ciekawe, dla kogo ta rozrywka.

      Usuń
  5. Piękny, młody, bogaty i jeszcze poliglota! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PandeMonio, ja Cię proszę o jedno. Poliglota? Nie używaj słów, których znaczenia nie rozumiem.

      ;-)

      pzdr ciepło

      Usuń
  6. Bosy, pandeMonia się pomyliła! Ty jesteś WIELKI, piękny, młody, bogaty i jeszcze poliglota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalino, cóż Ci na to powiem oprócz tego, że chciałbym...taki być.

      ;-)

      Usuń
  7. ;) Mężczyźni jednak lubią zabawki ;D Mój Bardzo Mądry Mężczyzna uwielbia się bawić jakimś zmieniaczem głosu w swoim telefonie :) nagrywa mnie nieświadomą... a potem przyspiesza, zwalnia... tak, że brzmię jak Chip albo Dale... ;D śmieje się przy tym jak dziecko :) uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabawki są dla dzieci... Ech, chciałem napisać "dla mężczyzn."

      pzdr

      Usuń
  8. Aleś mnie ubawił :D
    Ostatnie zdanie sprawiło, że rechotałem w głos. Rzadka rzecz :)
    Ciepłe pozdr

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.