wtorek, 4 marca 2014

O szefowaniu

Synek wraca z przedszkola. Jest coś nie w sosie widzę, ale zapytany o to, co się stało, tradycyjnie odpowiada, że wszystko dobrze lub „nie pamiętam, a czy to jest takie ważne?”

No i wieczorem tradycyjnie pamięć mu wraca, więc opowiada:
- Tata, dziś byłem przywódcą grupy. 

- O! A jak to się stało?

- No pani wybrała mnie i ja miałem sobie wybrać pomocników.

- Świetnie! Fajnie być takim szefem, co?

- Nie, tata, niefajnie…

- Nie?

- Nie, bo każdy szef grupy mógł tylko patrzeć i podpowiadać, co reszta ma robić, a ja chciałem też pracować, a nie mogłem. To było niesprawiedliwe!

- No widzisz, ale pani wybrała na pewno te dzieci, które mogły dobrze kontrolować pracę, na pewno wybrała mądre dzieci. To miło – tak mówię, ale 
szybko zmieniam temat – A kogo wziąłeś do swojej grupy?

Tymek wymienia.

- A Nicolę wybrałeś?

- Tak, tata. Ale tylko jedną (bo w grupie Synka są dwie Nicole – przypis Tata), bo wiesz, co by było, gdybym wybrał dwie?

- No co by było?

- One by nic nie robiły tylko ze sobą rozmawiały, a tak to je rozdzieliłem i był spokój! – wytłumaczył mi cały dumny.

Tak, z Tymka byłby niezły szef. Nie tylko wyręczy pracowników (bo to niesprawiedliwe, że on nie pracuje), ale jeszcze dobrze i efektywnie zarządzi kadrą..


Tak nawiasem mówiąc, ŻADEN z „szefów” grup (a były ich cztery) nie chciał bezczynnie siedzieć i obserwować prac swoich wybrańców. Każdy CHCIAŁ coś robić a nie tylko pouczać, podpowiadać i się mądrować. Ważna nauka dla nas, dorosłych, myślę… 

10 komentarzy:

  1. Może ktoś wreszcie wyrośnie na mądrego przywódcę całego narodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och nie! Tylko nie przywódcy kraju...

      Usuń
  2. Tymek kwalifikacje na szefa już ma (przewidział, co będą robiły Nicole). Zresztą każdy Twój wpis o nim pokazuje, że to bardzo inteligentne dziecko. A do osobistego angażowania się w pracę straci chęć, jak dorośnie, o to nie ma obawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! On jest inteligentny, ale wrażliwość i emocjonalność ma dziecka i to młodszego dziecka. Intelekt sobie, emocje sobie.

      pzdr

      Usuń
  3. A wtedy rzekł Pan: ześlę Bosemu synka-Tymka, bo się mądrości sam nie nauczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wykrakałaś chyba, wykrakałaś...

      pzdr

      Usuń
  4. Często ta młodzieńcza chęć do pracy, mija niestety.
    Do niektórych nie wraca nigdy ;)
    Tymek dobrze się zapowiada, z jego pasjami trudno być leniem:)
    Cudny jest Twój Synek :)

    Marianka

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.