piątek, 7 marca 2014

Na do zo

Ufff, w końcu odwiedzę dzisiaj moich staruszków w Kaliszu. Jadę z Synkiem na weekend, więc liczcie, kochani, na jakąś tamtejszą impresję...

Nie szukajcie mnie więc w najbliższym czasie pod starym adresem, ale na pocieszenie dodam, że w sąsiedniej miejscowości jutro (Dzień Kobiet) odbędzie się pokazu umiejętności czarnoskórych striptizerów.

Chociaż nie wiem, czy nawet oni są w stanie komuś zrekompensować moją krótką nieobecność...

Pa!

8 komentarzy:

  1. Z kaliskeigo dzieciństwa pamiętam strasznie długie i strome schody do teatru...
    Jakiś czas temu je zobaczyłam...
    Wniosek nasuwa się sam: musieli je obniżyć, bo przecież to niemożliwe, żebym aż tak wyolbrzymiła je we wspomnieniach... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schody jakiś czas wcześniej spiłowano. Dlatego Ci się teraz takie krótkie i niskie wydają.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  2. Nic nie zrekompensuje Twojej nieobecności :( [chlipie, ociera rozpuszczony tusz na policzku]
    Pa!
    :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją lepsze sposoby demakijażu. Nie znasz się?

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.