niedziela, 23 lutego 2014

Wiersz na nowy tydzień (a bo smutny jestem...)

Wiem, piszą do Was mało i choć się dzieje tylko co zawsze, nie mam serca. Serce jednak znalazłem przekopując Sieć, by trafić na jakiś ciekawy wiersz do ćwiczenia sztuki interpretacji. Znalazłem przypadkowo u mojego kochanego Leopolda Staffa. 

Tytuł Dusza jest wieloznaczny, bo bohaterka jest prasowaczką, a dusza to również element "grzewczy" w prymitywnych żelazkach. Jakby ktoś się pytał...


Sama nie wiesz, dziewczyno biedna, jaką bliznę
Snów niezaspokojonych i tęsknot za blaskiem
Kryjesz w sercu, jak chowasz pod skrzyni zatrzaskiem
Korale za sprzedaną braciom ojcowiznę.

Wieko kufra, wyciętym z gazety obrazkiem
Wylepione, twych marzeń stanowi ojczyznę.
Zresztą pierzesz i mokrą rozwieszasz bieliznę
Lub wodzisz po niej pilnie gorącym żelazkiem.

Że w nim jest dusza, wszystko to, co wiesz o duszy,
I przez dzień cały nawet myśl cię nie poruszy,
Że jest coś jak sen o czemś dalekiem, nieznanem.

I dopiero z poddasza o szarym wieczorze
Patrzysz w cichą ulicę i w gasnące zorze
Z okna, co jest twą książką i twym fortepianem.


2 komentarze:

  1. Antku, zlituj się! W jakim celu do doskonałego wiersza dołożyłeś ten koszmarny obrazek?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.