niedziela, 9 lutego 2014

Starorzecze

Częstotliwość mam kiepską. Nadaję rzadziej niż osławiony J-23. Komunikaty niemrawe. W sumie mógłbym kilkoma obrazami załatwić cały mój żywot w ciągu ostatniego tygodnia. Plan na ferie zimowe Anno Domini 2014 mieliśmy bardzo prosty - nie pozwolić się dzieciakom rozchorować, a cała reszta będzie miłym dodatkiem. 

Powiedzmy, że się udało.

Sporo się nasnuliśmy po okolicy (biblioteki etc), najeździliśmy do Poznania (zakupy mniejsze i większe), żyliśmy tym zwykłym przewidywalnym życiem, które być może trzeba praktykować częściej niż rzadziej. 

Trochę poczytałem, wypiłem kilka mililitrów whiskey, która mi nie smakowała. Wysypiałem się średnio, bo zdarzało się jakieś filmy do późna oglądać lub w innym sposób uprzyjemniać sobie czas, gdy dzieci już śpią...

Telewizji nie oglądam, bo odbiornik się zepsuł. Radio tylko lokalne, by się o pogodzie czegoś dowiedzieć. O ile wcześniej już moje życie meandrowało leniwie, to teraz zamieniło się w egzystencjalne starorzecze. Tak mi się pompatycznie wymyśliło...

Czerwona strzałka mnie wskazywać może...

Tak to wygląda mniej więcej.

Pa!

4 komentarze:

  1. Oj,bez telewizora ciężko, zwłaszcza w taki dzień jak dziś, gdy Stoch pokazał TAKĄ klasę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, odzwyczaiłem się i mi baaaaardzo z tym dobrze. Polecam. Lepiej się śpi.

      pzdr

      Usuń
  2. O, toś się wypalił, panie, jak świeczka przy obrazie Serca Jezusowego. Spokojnie, to minie. Turgor z powerem wrócą. Na pewno. Długo czekać nie będzie trzeba.
    A whisky nie pij, to świństwo. Ja też nie lubię. Ostatecznie idzie to przełykać pite z kostkami lodu, tylko tak. Kup sobie flaszeczkę spirytusu i pij krwawą Mary. To jest dobre i godne nas, Słowian :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - whiskey nie dla nas Słowian. W sumie jak miałbym wybierać, to wybrałbym wódkę lub becherovkę, whiskey nie czuję klimatu. Pali za bardzo i zero przyjemności.

      A czy "flow" wróci? Nie wiem, oby...

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.