środa, 1 stycznia 2014

Taka zapowiedź

Jeżeli ktoś budzi się rano, pierwsze rano nowego roku, i widzi taki oto obrazek na szybie samochodu osobistego


może mieć pewne wątpliwości co do jakości zaczynającego się 2014. Poważne wątpliwości...

Tymek też wyjrzał przez okno:

- Tata! Co tam jest napisane? - pyta, bo odkąd nauczył się rozpoznawać litery wciąż coś czyta.

Nastała krępująca cisza, w której słychać był mój skwierczący, pracujący na wysokich obrotach mózg.

- Tam? "K A R N Y." Słowo "karny."

- Karny? A to (trzymajcie się) serduszko z kłódką? Co to znaczy? To jakiś szyfr? Ktoś nam wiadomość jakąś zostawił?

- Tak. To taki szyfr - mówię - Ktoś przechodził. Zobaczył, że mamy szron na szybie, więc nam napisał, że jak jeszcze raz będziemy mieli taką nieprzejrzystą szybę, to za karę nam zamknie samochód na kłódkę...

Tymek się delikatnie zdenerwował.

- Nieładnie - mówi przez zaciśnięte zęby - Tata, wiesz, co zrobimy? Jak znajdziemy tego kogoś, to mu też coś takiego na samochodzie narysujemy!

- Zgoda.

8 komentarzy:

  1. A to Ci dopiero,ale okazuje się,że mój noworoczny,czarny kot nie taki najgorszy :)Niech Was się wiedzie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czarny kot jest wyjątkowo w porządku, biorąc pod uwagę "moją" wiadomość tekstowo-graficzną.

    ;-)

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym, ale to rzeczywiście bardzo przypomina sms-a... I ekran jest, i krótki tekst, i emotikon... Nawet można włączyć funkcję: usuń wiadomość...

      Usuń
    2. Tak. Masz rację. Mam dość szeroki ekran. W sam raz, by na nim informacje zostawiać, gdy się ulicą przechodzi...

      Usuń
  3. Jak to cudownie, że nie spytał w miejscu publicznym! Moja starsza córka wszystkie wątpliwości natury seksualno-antykoncepcyjnej usiłowała rozwiązywać w sklepie, w autobusie, w poczekalni, w szatni na basenie... Ileż ja osób przy okazji wyedukowałam- nikt nie zliczy... Pamiętam minę stajennego, jak tłumaczyłam córce czym się różni wałach od ogiera... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieci mają wyczucie, nie ma co... Zawsze się jakiś ciekawy problem pojawi akurat przy kasie w sklepie, w przebieralni na basenie (nawet nie cytuję, łatwo się domyślić...)

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.