wtorek, 7 stycznia 2014

Polej, Tadeusz!

Tak się składa, że znowu omawiam "Pana Tadeusza." Wiem, że to całe Soplicowo to bujda na resorach, że Polski takiej nie było, że szlachty takiej nie było, że to jakiś "widoczek" na użytek odrętwiałych od nostalgii polistopadowych emigrantów. Wiem, ale jakoś lubię to dzieło. Mam sentyment i już!

Oczywiście znowu pojawia się nieśmiertelne pytanie: "To może przyniesiemy oprócz papierowego Pana Tadeusza takiego w płynie?" "Albo Soplicę?", dodaje zazwyczaj ktoś.

A ja wtedy odbijam piłkę i walę z grubej rury:

- Jak jestescie tacy mądrzy, to pomyślcie w domu, dlaczego ktoś dał wódce nazwę '"Pan Tadeusz", a nie na przykład "Kordian"? 

A potem już wyobraźnia mi galopuje. "Dziady" do wódki nie pasują, to raczej nędzne wino. Chociaż takie wino to również "Ludzie bezdomni" by się mogło nazywać...

Dodacie coś od siebie? 

Nie wierzę, że nie chcielibyście spróbować "Cierpień młodego Wertera." 

Wiecie, klin klinem...

17 komentarzy:

  1. Ciekawe jakby smakowała "Zemsta" :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdarza się, że na sam koniec wieczoru (choć nie zawsze się planuje, że to już koniec) pije się Jądro Ciemności. I później już tylko ciemność...
    A gdyby tak zaczerpnąć nie z literatury, a z branży muzycznej, to świetną nazwą byłby Defekt Muzgó :-)
    A co do Zemsty, to widziałem kiedyś taki drink Zemsta... Barmana.

    OdpowiedzUsuń
  3. przeminęło z wiatrem, dżuma, polały się łzy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dżuma" musi być dla wyjątkowych koneserów.

      Usuń
  4. To może od razu podejście systemowe, zamiast tak popularnych szotów, na imprezach byłyby to fraszki, a na konsolacji treny albo smętki. Gruba popijawa "Potop", a szybki wypad na miasto "Ogniem i mieczem", zamiast bruderszaftów mamy takie piękne polskie słowo lodołamacz, ostatnia kolejka jak ostatnia defilada. Żmijojad to piękna nazwa dla jakieś wódki., a jak zetnie z nóg to jak nic Pan Wołodyjowski itd.itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ostatnia flaszka wieczoru pod wiele mówiącą nazwą "Granica".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, istnieje granica ludzkich możliwości.

      pzdr

      Usuń
  6. ''Potop'' pewnie by smakował....

    OdpowiedzUsuń
  7. Bujda na resorach, ale jako dzieło sztuki (język, Panie!) to mucha nie siada. No bo weź wyrzuć z Tadeusza choć jedno słowo...

    OdpowiedzUsuń
  8. Każdy by chciał haust "Fausta" :)
    Chętnie napiłabym się "Quo vadis' albo "Glorii victis"

    hm z pewnością nie cieszyłby się popularnością trunek "Paw królowej"

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale fajne mają ludzie pomysły na nazwy trunków :)
    Myślę, że aktualnie wzięciem cieszyłby się wódki z serii "Pan Samochodzik i...", oraz, ale to w dużych miastach, "Tramwaj zwany pożądaniem". Polacy są poważni tylko do kamery.

    Epid@,
    Pan Tadeusz jest piękny, fakt, ale nie dlatego nie można wyrzucić z niego ani słowa.
    Z piosenki "Siekiera, motyka, bimber szklanka / W nocy nalot, w dzien łapanka" też nie można wyrzucić ani słowa, bo stopa będzie kuleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mistrz i Małgorzata" to byłby niezły drink. "Pan Samochodzik i..." to mi też do rodzajów pizzy pasują.

      A "Pan Tadeusz" trafnie oceniony.

      Usuń
  10. To ja trochę bardziej współcześnie - "Ostatnie życzenie" brzmi nieźle, "Odwrotniak" to byłaby wyjątkowo mocna wódka, nie mówiąc już o "Valis" albo "Bożej inwazji" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Odwrotniak" to musi być ostra wóda. Wywraca człowieka na lewą stronę.

      pzdr

      Usuń
  11. Piękny, inspirujący post. Nieźle się ubawiłam czytając te propozycje powyżej. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. Trafiło się z tym postem.

      Usuń
  12. Po głębokim (ha!) zastanowieniu najchętniej kupiłabym w monopolowym "Podróż Wędrowca do Świtu".
    Z bezalkoholowych natomiast "Skumbrie w tomacie".

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.