piątek, 3 stycznia 2014

Analizy i zapowiedzi

Ludzie na blogach podsumowują lub zapowiadają.

Podsumowują cały 2013, wzloty i upadki, wpatrują się w liczniki odwiedzin i liczby komentarzy. Ja też, przyznaję, ale nie o tym teraz...

Rok 2013 jak żaden rok wcześniej dał się poznać jako czas, gdy blogowanie przestało być tym, czym było wcześniej, a zaczęło być czymś, z czym jest mi zupełnie nie po drodze.

W 2013 roku blogi (znajome lub mniej znajome, obserwowane lub tylko przypadkowo chwycone) zaczynały szukać jakiejś nowej definicji dla siebie. Oczywiście nie piszę o wszystkich. Piszę o niektórych, częściej lub rzadziej odwiedzanych. Widząc, że blogowanie stało się nie tylko okazją do opowiedzenia o sobie i "swoim świecie", bloggerzy zamienili się w marketingowców samych siebie.

Ja, ja blogowe, stało się marką. Towarem. Moje życie, myśli, opinie, dzieci, mężowie, żony, obejrzane filmy, przeczytane książki nagle z prywatnego kosmosu wyrwane zostały i zatrudnione, by generować zyski - wszelkiego rodzaju. Młode mamy ścigają się w wyłudzaniu kosmetyków i kaszek od firm oferujących odpowiednie produkty dla dzieci. Domorośli recenzenci zasypują wydawnictwa prośbami (?) o darmowe egzemplarze książek, obiecując "przychylne spojrzenie." Pierwszy z brzegu, który na 80% zdał maturę  z wiedzy o społeczeństwie, co dwa dni wymyśla kolejną subtelną i wyrafinowaną analizę rzeczywistości. 

Mam pisać dalej?

Nie podoba mi się to, co dzieje się w blogosferze. Nie podoba mi się i tyle. 

W starych dobrych czasach pisało się o sobie, nie licząc na lotne szwadrony fanów, fanatyków, kibiców... Nie chciało się zostać idolem. Chciało się czymś podzielić, nie licząc na jakikolwiek zysk oprócz kilku miłych komentarzy mniej lub bardziej przypadkowych gości. 

Ale te heroiczne czasy minęły. Dziś blogi służą promocji. Jeżeli nie produktów, to samych autorów, którzy każdorazowo w produkt się zamieniają. 

Nie moja bajka, myślę sobie...

Cóż więc czeka mnie-bloggera? To, co w zeszłym roku: marudzenie lub euforia, dom lub praca, dorośli lub dzieci, kraj lub świat... I jak napisał Słowacki w "Testamencie moim": Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę...

Tak więc witam tu maleńką garstkę wiernych czytelników, dwunastu, niech się dobrze czują w tych skromnych progach.

Witajcie w 2014, ja też już tu jestem...


25 komentarzy:

  1. A wiesz, mi kompletnie nie wyszło z tym wyciąganiem książek od wydawnictw i w sumie nawet się z tego cieszę. I tak bym czytała książki, czy by je ktoś przysyłał, czy nie. Zresztą moje notki to żadne recenzje. A na drugim blogu mam jedną stałą komentatorkę... w porywach do dwóch :)
    Pisz, Antku, pisz... Bez względu na to, czy komentujemy, czy nie - dobrze się ciebie czyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się rękami i nogami pod Twoim ostatnim zdaniem :)

      Usuń
  2. Nie patrz na innych. Niech się promują, reklamują, niech robią co chcą. Ich blogi, ich życie. Zostań sobą.....to zawsze się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tego się zamierzam trzymać najmocniej.

      pzdr

      Usuń
  3. Że też nie wpadłam jeszcze na pomysł wyłudzania,heh.
    Ja się w ramach podsumowań noworocznych zaczęłam zastanawiać czy nie zostać jednak blogiem parentingowym - bo recenzować mi się chce średnio a gotować nie umiem. Braku dzieci, w czasach lecącej na pysk demografii, nie uważam za szczególne przeciwwskazanie - a ten splendor pierwszej bezdzietnej blogerki parentingowej - to by było coś ;) I spożycie kaszy by mi wzrosło, mniam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. IK, wiesz, jak się ostawić w czasach kryzysu tożsamości.

      pzdr jak najserdeczniej!

      Usuń
  4. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku i czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy. Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem trzynasta;) do tej pory nie zarejestrowana ale wierna! Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  6. O ja też zaglądam tu z wielką przyjemnością. Więc proszę pisz........................ ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ masz nick! Kurka wodna! Już myślałem, że sobie moja własna Żona ze mnie nieźle żartuje, a tu proszę...

      Pisać będę, spokojnie.

      pzdr serdecznie

      Usuń
  7. Czytam i będę czytać, bo warto. Zwyczajnie, czasami zabawnie postrzegasz świat, bez głupiego zadęcia i wymądrzania się. Może nie jestem wśród tych DWUNASTU (apostołów), ale gdzieś tam jestem i wpadam jak hiszpańska inkwizycja (któż by się jej spodziewał?). Proszę nie zaprzestawać pisania. Pozdrawiam w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rene, nie zaprzestanę, nie. Jakoś tak ten 2014 chuchnął-dmuchnął, że złapałem nieco wiatru w żagle.

      pzdr

      Usuń
  8. Ja też czytam regularnie, choć nie jestem w najbliższej dwunastce, bo nie piszę bloga,
    ale zdarza mi się czasem napisać komentarz, bo blog należy do ścisłej czołówki moich ulubionych :-)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku.
    Pozdrawiam ciepło.
    A. (Ania)

    http://galeria-ani.flog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe życzenia. Dziękuję, że się podoba...

      pzdr serdecznie

      Usuń
  9. To mnie poproszę dopisać na, jak zwykle, 69 miejscu (bez zbereźnych skojarzeń, chodzi o rocznik ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 69?

      Rozumiem w takim razie, że mam przynajmniej 68 odbiorców innych? Ech, marzenia ściętej mojej głowy...

      pzdr ciepło!

      Usuń
    2. To, że jakiś piłkarz ma na koszulce numer 69 nie oznacza, że zmieniono zasady gry w piłkę nożną. Na boisku nadal jest maksymalnie, na raz i w trakcie meczu 22 zawodników

      Usuń
  10. Rozwiewam z miejsca wszelkie sproszone przez mnie nieświadomie wątpliwości - nie zamierzam NIE PISAĆ. Nie, ja po prostu napisałem, jakie "sprawowanie" będzie na blogu obowiązywało.

    Cóż, pomarudziłem sobie nieco też, ostro o formułach innych blogów się przejechałem, ale nic więcej.

    Tak, stety-niestety, zostaję.

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. jeszcze jest kilka sztuczek - kupić produkt, napisać recenzję jak testerka i wysłać link do bloga do producenta, a może akurat wyśle próbki innych swoich produktów.
    Dlatego blogerzy uważani są za bandę nierobów, żebraków i dziwaków, a onet płaci za artykuł autorski 18 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Klarko, o tym właśnie piszę... Takie cwaniactwo, błyszczenie, żebranina nie wkurza niemożebnie. O tym właśnie napisałem na wstępie. Za chwilę wystartuje konkurs BLOG ROKU i okaże się, że wśród blogów bardzo wysoko punktowanych znajdą się takie "żebrackie" platformy...

      Usuń
  12. Bosy, tak leciutko, troszeczkę, prawie zupełnie niezauważalnie wylazła z Ciebie odrobinka kokieterii, co?
    Ale i tak Cię lubię. No i prawie jesteśmy sąsiadami z jednego fyrtla tej... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kokieterii?

      hmmmm....

      Czyż można mnie nie kochać będąc mną?

      ;-)

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.