środa, 18 grudnia 2013

Post, kurka wodna, pewnie parentingowy, tfu!

Wracam z Tymkiem z przedszkola. Akurat tak się złożyło, że sporo dzieciaków z jego grupy też akurat wychodziło. Machali do siebie, pozdrawiali, by w końcu wsiąść do samochodów rodziców i rozjechać się do domów.

- Patrz - mówię - Franka rodzice przyjechali. I Alka. I Gabrysi...

- No - potwierdza lakonicznie Tymek.

- A Nikola była dzisiaj?

- No tata, pewnie że była - unosi się synek - ona jest codziennie. Dzisiaj była. Wczoraj była.

- No widzisz, a ja jej dawno nie widziałem...

- Ja też.

I rozmawiajcie tu z takim...

3 komentarze:

  1. Parentingowy... musiałem sprawdzić, co to znaczy, bo nie wiedziałem. A Nikoli widocznie nie trzeba widzieć - wystarczy, że wyczuwa się aurę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytuję blogów parentingowych, ale to, chyba co innego, niż Twój wpis. Miałeś z Tymkiem inteligentną rozmowę, w której on mówił mniej od Ciebie, ale powiedział więcej, niż Ty. Myślę, że wiem, co znaczy, że Nikola była, a Tymek jej nie widział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile to się rodzic może od własnego dziecka mądrości życiowej nauczyć... :-)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.