poniedziałek, 2 grudnia 2013

Brzydkie słowo

Tymek jest chory.

Angina go tak rozłożyła, że od czwartku w sumie non stop z temperaturą się smętny po domu snuje. Antybiotyk. 39 na liczniku, gdy nurofen przestaje działać. Ma dreszcze, zimno mu. Potem gorąco. 2-3 razy dziennie pakujemy go do wanny z letnią wodą, żeby nieco ochłonął i, o dziwo, jakoś to nawet działa. Na krótko, ale jednak. 

Apetyt stracił. Żywi się niemal tylko jabłkami. Biedny jest, naprawdę biedny...

Wczoraj, ewidentnie zły na tę całą chorobę i paskudne lekarstwo, które musi dwa razy dziennie brać, pyta się zaciskając zęby:

- Tata, a mogę brzydkie słowo powiedzieć?

- A poczujesz się lepiej?

- Tak!

- To wejdź pod kołdrę i tam powiedz, żeby nikt nie słyszał.

No to wsadza głowę pod kołdrę i głosem pełnym wściekłości wyrzuca z siebie:

- Stary dziadek pierdzi dupka!!!

Chyba pomogło.


12 komentarzy:

  1. Tymek jest super :) Dużo zdrówka życzę :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech Tymek pod tą kołdra zostanie, a nie snuje się po domu, to szybciej wyzdrowieje. Czego mu życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mu zdecydowanie lepiej, ale wciąż się musi bronić probiotykami. Na razie odzyskuje apatyt - zaczyna mu znów smakować czekolada.

      Usuń
  3. Każdy ma czasem potrzebę rzucić mięsem. Albo... kotletem sojowym ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i podlać sosem czosnkowym. Ostrym w pioruny!

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Można korzystać w razie potrzeby. Pomaga.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.