czwartek, 5 grudnia 2013

Angina, odsłona druga

No i się Kalina rozchorowała. Oczywiście angina, którą z całym dobrodziejstwem inwentarza przekazał jej brat. Ech, to rodzeństwo wszystkim się dzieli...

A tak na serio - już myślałem, że młoda się wybroni, bo ona ma jak na tak małe dziecko wcale niezłą odporność. Choruje rzadko, raczej lżej niż ciężej przechodzi infekcje wszelakie. Lekarstwa łyka jak cukierki (cukierki też jak cukierki). Pacjentką jest kochaną, co potwierdza jej Pani Doktor.

Tak, Kalina jest wzorowym pacjentem i uwielbia współpracować ze stetoskopami i innymi diagnostycznymi instrumentami, które zapewniają całkiem niezłą zabawę w gabinecie. A przy jakiejś okazji kiedyś Pani Doktor zdradziła, że od zawsze marzyła mieć taki kolor włosów, jakie ma Kalina, a żadna farba/szampon koloryzacyjny takiego odcienia nie proponują.

Dziś Kalina wraca od Pani Doktor niosąc w rączce malutki pierścionek-biedroneczkę.

- Co to jest, Kalino? Skąd to masz?

- Dostała w przychodni od pani doktor - tłumaczy Żona - Kobieta spojrzała w kartę pacjenta, zobaczyła, że dziś są Kaliny urodziny, więc dostała prezent.

Szczęściara, myślę sobie.

- Ciekawe, co ja bym od mojej pani doktor, gdybym poszedł się zbadać w moje urodziny? - zastanawiam się głośno - To już za niecałe dwa tygodnie...

- Boję się nawet pomyśleć... - odpowiada Żona.

6 komentarzy:

  1. Może klej do protez Corega?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się trzymają. Zęby, znaczy się...

      Usuń
  2. Skoro Karina tak dobrze czuje się ze stetoskopem, to może będzie lekarką;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To ode mnie życzenia, tak już teraz, bo mam w tym miesiącu taki młyn w pracy że nie wiem czy trafię tu jeszcze.
    DUŻO ZDROWIA z okazji przyszłych urodzin, dla taty :)
    vi.

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.