środa, 6 listopada 2013

Życie to sen...

Lubię ten fragment "Makbeta," gdy u kresu swego popapranego życia zbrodniarz-król mówi tak:

"Życie to sen wariata pełen wściekłości i wrzasku."

Jest w tym jakaś taka otępiająca groza, która rodzi się na samą myśl o tym, że wszystko bez sensu plecie się na tym świecie, nic z niczym nie łączy, nic z niczego nie wynika, a my sami raczej owocem przypadku niż celowych działań jesteśmy.

I jak o tym opowiedzieć uczniom, gdy oni za chwilę pójdą na religię, a tam usłyszą, że wszystko ma swój cel i nic przypadkowo się nie dzieje?

Zawsze, prosząc w klasie o scharakteryzowanie zjawiska marzenia sennego, opowiadam jeden z najbardziej wstrząsających snów z mojego dzieciństwa. Prawdziwy koszmar senny, w którym pojawił się Jan Paweł II.

- Papież? - pytacie?

- Tak, papież - odpowiadam i opowiadam tak:

Kojarzycie taką scenę z horrorów, gdy na tle ciemnego pochmurnego nieba stoi negatywny bohater, monstrum jakieś, bestia? Widzicie to? To dobrze. A teraz za jego plecami otwiera się z hukiem błyskawica. Podświetla go. Uwypukla grozę postaci, a my podskakujemy ze strachu.

No więc mamy tego papieża stojącego na tle mrocznego nieba. Za jego plecami przetaczają się burzowe chmury. Pioruny. Błyski. A papież, przekrzykując grzmoty, woła apokaliptycznym głosem:

CIASTECZKA!!!

Ja-dziecko, budzę się wtedy i pędzę do łóżka rodziców. Ledwie mogę się uspokoić. 

To sen.

A czy wariata? Jeszcze nie wiem. Muszę się wziąć na obserwację...


14 komentarzy:

  1. No proszę Cię, "ciasteczka"? Trudno mi to sobie wyobrazić. Tłumaczę: Papież był na diecie, wieszczył zagrożenie (może czające się w burzy kremówki?). Poważne przemyślenia z początku wpisu legły w gruzach przy końcówce. :-))

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej jakiś apokaliptyczny znak.... :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Obserwując własne dzieci dochodzę do wniosku, że w złych snach najważniejszy jest właśnie ten moment: "pędzę do łóżka rodziców". Zupełnie nie rozumiem też, skąd u moich córek ta potrzeba opowiadania zaspanym rodzicom złego snu w środku nocy, ...
    Bosy Antku, jak już dopadłeś rodzicielskiego łóżka, to opowiedziałeś nieprzytomnym rodzicom o papieżu i ciasteczkach, czy byłeś miłym dzieckiem i dałeś im spać?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciasteczka? Tysiąca rzeczy bym się spodziewał, ale nie tego :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezły sen! Serio, świetny.
    A jeśli chodzi o przypadki... polecam świetną książkę Odo Marquarda 'Apologia przypadkowości' - rewelacyjnie tam wyjaśnia, dlaczego 'jesteśmy bardziej dziełem naszych przypadków, niż naszym własnym dziełem'. Nie wiem, co na to ksiądz katecheta, ale przeczytać warto a nawet uczniom polecić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już książeczkę sprawdzałem na Allegro. (Kryptoreklama, wiem) i ją chyba sobie sprawię.

      dzięki!

      Usuń
  6. Wściekłość i wrzask tak bardzo mocno mi się kojarzy z Faulknerem, że z Makbetem prawie w ogóle. Muszę go sobie przypomnieć.

    A co do snu - srogo, panocku, srogo. Miałabym uraz do papieża do końca życia (ale nie wiem czyjego) chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Twoje zdolności plastyczne, więc potraktować możesz ten mój obraz jako źródło inspiracji.

      Czekam na grafikę.

      pzdr

      Usuń
  7. Ależ Antku! Sen z papieżem jest dla mnie zupełnie oczywisty. Podziwiam, ze umiałeś śnić tak logicznie i wnikliwie. Tłumaczę Twój sen.
    Papież pojawił się w scenie z horroru, bo w istocie papieskie nauki to horror. Średniowieczne podejście do świata, twardogłowe wstecznictwo. Papież Jan Paweł II zrobił wiele złego, starając się trzymać mentalnie Polaków w świecie pana, wójta i plebana. To wszystko papież polewał słodko-mdlącym sosem banałów, pustosłowia. Jeśli wycisnąć jego "nauki" z wody, nie zostanie więcej niż po suszonej meduzie. Naród sikał z zachwytu, kiedy papież pieprzył, że lubił kremówki, tak jakby to był super dowcip. W istocie jego przemówienia nie miały więcej treści niż słowo ciasteczka. Dlatego Ci się przyśniło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary, ja wtedy miałem z 10 lat, papież mnie nudził, a na religię chodziłem do salki katechetycznej, gdzie o wierze opowiadała mi urocza Siostra Regina.

      No, chyba że miałem sen tzw. proroczy.

      Usuń
  8. I jak to mówił, to nie zaklął po przecinku? :)

    OdpowiedzUsuń

  9. uśmiałam się:)) a może to były eklery?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciasteczka. I dlatego się tak wystraszyłem.

      ;-)

      pzdr

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.