piątek, 22 listopada 2013

Naiwna melodia

Gdy sobie przypomnę "Chłopów" Reymonta, a zwłaszcza te rozdziały jesienne opisujące martwotę uśpionej wioski, z miejsca komponuje mi się to z tym, co za oknem. Domu, autobusu, szkoły... Chłód, ale nie mróz. Deszcz, wilgoć, szarość, otępienie. 

Gdzie tu się wybrać, skoro nie można zostać w domu, włączyć sobie dyskretnej nieinwazyjnej muzyki, zasnąć-nie zasnąć, marzyć na jawie? 

Przypomnieć sobie własną Mamę, dom rodzinny (rodzice i dom wciąż na tym świecie, bogom dzięki), właśnie taką jesień jak dziś. Ja mam kilkanaście lat. Chodzę do podstawówki. Jeszcze ciemno. Jeszcze czarno. Budzi mnie Mama. 

Właściwie nieświadomie budzi, bo wchodzi do pokoju i zaczyna rozpalać w sporym kaflowym piecu. Najpierw wygarnia popiół, potem układa drewno, stare gazety, wrzuca węgiel. Do dziś słyszę ten szczęk szufelki wygarniającej z metalowego wiadra czarne bryłki. Do dziś czuję ciepło kołdry, w którą się owijam, by zaoszczędzić jeszcze odrobinę ciepła. Szarzejące za oknem niebo. 

Taki. Taki właśnie nastrój teraz od kilku dni. Jechać, odwiedzić staruszków, szukać mojego "kraju lat dziecinnych", którego już nie ma, być może nigdy nie było, skoro wierzę w to, że własna przeszłość jest fikcją, że jej nigdy nie było i nigdy TAM nie byliśmy?

Tymczasem mamy imieniny Teścia i nie zanosi się na to, bym mógł się wyrwać. Damn!, że tak łaciną pojadę.

Nucę więc sobie i nawet już zaczynam śpiewać tę oto piosenkę.(Gdybyście mnie tylko słyszeli...) Wzruszającą, prościutką piosenkę o miłości i domu. Z kapitalną frazą: "Jestem tylko zwierzakiem szukającym domu..."




Posłuchajcie, bracia miła...


8 komentarzy:

  1. A wiesz, że też mam w uszach ten dźwięk szufelki. I ciepło kołdry pamiętam i to, jak wystawiałam łapkę po ubrania, żeby tylko tego ciepła nie oddać zimnemu pokojowi. I plecak przy biurku i kanapki w papierze śniadaniowym...

    OdpowiedzUsuń
  2. no i się palą węgle, ciepło rochodzi po blogowej izbie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izba, och, piękne słowo. Kto tak jeszcze mówi poza "Chłopami"?

      pzdr

      Usuń
  3. Piece węglowe pamiętam u dziadków było bosko przy piecu ławeczka ajjjj piękne czasy :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie może równać z ciepłem takiego pieca!

      Usuń
  4. Świetna piosenka i doskonały filmik. Bardzo mi się podoba pomysł z tą panią w białych kozaczkach w latającym saloniku.
    Nie wiem, czemu nazywasz piosenkę prościutką. Moim zdaniem ona ma całkiem wyrafinowaną linię melodyczną. Chciałbym słyszeć, jak to śpiewasz :) Do Twojego postu, bardziej by mi pasował Młynarski ze swoją "Nie ma jak u mamy".
    Jak można w tak młodym wieku tak tęsknic do dzieciństwa?
    Kołdry, rozpalanie w piecu... Antku! Zlituj się! Zaraz zaczniesz wychwalać mleko, które piłeś do śniadania i rodzinne śpiewanie kolęd przy choince.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, podtytuł piosnki to "Naive melody", brachu!

      A "Nie ma jak u mamy" to mnie wzruszało jak do liceum chodziłem. Już taki jestem Melancholijny Lolo.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.