piątek, 8 listopada 2013

I sznur i gałąź...

Tak, można się śmiać z "oszołomów", którzy twierdzą, że w Polsce nie ma wolności. Można sobie dworować z "ciemnogrodzian", którzy uparli się, że PRL wciąż trwa. Można kpić z tych, którzy śpiewają "Ojczyznę wolną...", gdy TVN, "Polityka" i TOKFM mówi, że żyjemy w najlepszym historycznie czasie.

Można, proszę bardzo. Nie obrażę się, chociaż bliżej jest mi do Polski "różańcowej" i "wolnościowej" niż do wszelkiej maści towarzystw stolikowych.

Ten wpis miał być żartobliwy. Chciałem coś wesołego wrzucić na weekend. Jakiś dowcip, obrazek pocieszny, ale nie da się.

Nie można przejść obojętnie obok wydarzenia, które najdobitniej potwierdza wszystkie najgorsze obawy związane ze stanem Polski. Dziś "reprezentanci" narodu odrzucili wniosek o referendum, pod którym zebrano około miliona podpisów. 

Celowo nie mówię o "meritum" wniosku, bo moje zdanie na temat WSZELKICH reform oświaty i systemu edukacji znacie - nigdy po 89 roku nic w tym temacie nie zmieniło się na lepsze, wszystko zniszczono...

O czym więc mowa? O tym, że różnica bodajże 10 głosów zdecydowała o tym, że trud tysięcy osób, energia społeczna, zaangażowanie, ruch w naszym niemrawym kraju został zdepnięty jak tlący się na chodniku papieros. Minuta. Minuta głosowania i giną nadzieje ludzi na to, że można cokolwiek w tym kraju zmieniać częściej niż raz w ciągu 4 lat.

Przypomina się fragment "Kordiana", gdy ten przychodzi do papieża z prośbą o błogosławieństwo dla Polski umęczonej pod rosyjskim zaborem, a papież w asyście papugi (tak, proszę sprawdzić) mówi:

Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą...

Tak, do tego nas sprowadzono. Ewentualnie możemy dodać czasowniki: konsumować, płacić podatki, oglądać telewizję. Niewiele więcej.

Haniebny to dzień. W najdosłowniejszym rozumieniu tego słowa. Smutny, bo właśnie widzimy, za kogo nas mają, ile możemy i jak często możemy...

Tak, rację miał Miłosz w ponadczasowym "Który skrzywdziłeś." Niby pisał o tyranach, ale czy nie jest specyficznie (a może już wcale nie-specyficznie) rozumianym tyraństwem tak uprawiana demokracja?

Miłosz pointuje całość słowami: I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.



Nie żebym czegoś komuś konkretnego życzył...

7 komentarzy:

  1. w tym kraju trzeba umieć żyć, walczyć, kombinować inaczej się nie da, inaczej to sznur i gałąź...na szczęście Polak potrafi i mocno w to wierzę, u nas np. są jednak w p-lu zajęcia dodatkowe....udało się wywalczyć...wywalczyć o wszystko tutaj trzeba walczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do czasu można walczyć, starać się naginać rzeczywistość do siebie, ale prędzej czy później będzie mur.

      I jak społeczeństwo na taki mur wpadnie, to leje się krew.

      Usuń
  2. Bez miecza się nie obędzie. Wahałabym się przed tym środkiem ostatecznym, ale wystarczy popatrzeć, ludzie mają dość. Jesteśmy jako kraj już w takiej sytuacji, że wystarczy mały kamyczek, a może zejść lawina. Oby nie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, Rene, chciałbym w to wierzyć...

      Popatrz, co było w Grecji, w Hiszpanii... Tam gorącokrwiści porywczy południowcy niczego nie wskórali, wychodząc na ulice.

      Strajki? Kto będzie strajkował w prywatnych przedsiębiorstwach?

      Nie wiem, chyba tylko wygrane wybory mogą coś zmienić, pod warunkiem, że prawica się nie pokłóci ze sobą o jakieś pierdoły.

      pzdr

      Usuń
  3. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że nikt kto startuje w wyborach, nigdy nie obiecywał, że gdy dorwie sie do koryta, pozostanie człowiekiem...
    A co do reformy szkolnictwa - całkowita zgoda, Bosy! Cudem nasze dzieci jakoś wychodzą na ludzi, wbrew poczynaniom rządu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pytania w referendum były źle sformułowane. Sejm zgodziłby się na referendum, gdyby pytanie w sprawie sześciolatków brzmiało:
    W jakim wieku dzieci powinny rozpoczynać naukę w szkole i dlaczego jest to sześć lat?
    Społeczeństwo, które tego nie rozumie jest przypadkowe, albo niedojrzałe...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.