sobota, 30 listopada 2013

Gwoździe dwa

Chyba nie jest dla nikogo tajemnicą, dla nikogo z czytelników tego bloga, że Tymek, pierworodny mój kochany, raczej w ojca swego się nie wdał.

Książki, jasne, "czyta" (my mu czytamy, a on słucha), ale interesuje się raczej mało humanistycznymi zagadnieniami - prądem, elektroniką, zasilaniem, budową głośników, radioodbiorników etc.

Ma pokaźną kolekcję "coolerów", czyli małych wiatraczków chłodzących wnętrza Waszych komputerów, ma dwa PRL-owskie zefiry (antyczne wentylatorki biurkowe), ma masę kabli, baterii, przedłużaczy, ma dwa śrubokręty, którymi rozkręca zepsute samochodziki, trzy silniczki elektryczne (dwa z rozkręconych samochodzików, trzeci znalazł na ulicy), diody, żarówki...

Tak, tym się całymi dniami bawi. O dziwo! Uwielbia też zwierzęta i jeżeli nie zasypia ściskając małego "coolerka", to kładzie się z jakimś pluszowym psem lub kotem. 

Swoją pasją powoli zaraża kolegów z przedszkola. Wcześniej inni chłopcy biegali po sali, udając karateków lub innych bohaterów z "bajek, w których się biją" (my takich nie oglądamy), teraz zaczynają interesować się "prądem." Do tego stopnia, że jeden z nich przyniósł niedawno z domu zepsute radio, by je razem z Tymkiem rozkręcić!

Ostatnio wypożyczyliśmy z biblioteki książkę o prostych eksperymentach, które małym nakładem środków można zrobić w domu. 

- O! - ożywia się Synek - Co to jest? Jak to działa?
- To elektromagnes najprostszy - tłumaczę i przy okazji sam się uczę - Bierze się długi gwóźdź, podłącza do bateryjki i już można gwoździem podnosić porozsypywane szpilki albo pinezki.
- Tata! Robimy to!

No więc następnego dnia udałem się do składu budowlanego i kupiłem dwa gwoździe.


Zapłaciłem 43 grosze.

Gdy w szkole opowiadałem o tym zakupie, usłyszałem od jednej z koleżanek:

- Chciałabym mieć dziecko, dla którego prezenty są takie tanie...

PS

Elektromagnes działa. Jednak nie podchodźcie za blisko, jeśli macie rozruszniki serca...

16 komentarzy:

  1. Czyżby rósł nowy Adam Słodowy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem uczeń przerośnie mistrza. Będzie miał swój kanał i zostanie słynnym "jutuberem." Tata pracuje nad tym...

      ;-)

      Usuń
  2. Mój brat majsterkowicz w wieku 4 lat po całodziennym rozkręcaniu różnorakiej elektroniki w nocy przez sen: "Tata, to gdzie są te anterie" (baterie).

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyrodny synek ci się trafił, Antku :) Ale jeśli mu to nie przejdzie, to jest nadzieja, że będzie może jednym z nielicznych elektryków, który nie WŁANCZA, tylko WŁĄCZA... chyba że WŁANCZANIE stanie się normą, brrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że o tym nie pomyślałem? Dzięki. Kultura języka przede wszystkim!

      pzdr

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Takie czasy.

      Cóż, książki wciąż droższe niż gwoździe...

      pzdr

      Usuń
  5. Przynajmniej będzie miał w przyszłości pracę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Złoty chłopak! Ciesz się i co tydzień w kościele dziękuj Najwyższemu, że Ci tak pobłogosławił. Będą z niego ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, powtórzyłem mu, coś o nim powiedział. Chyba zrozumiał, bo tak się uśmiechnął, że by Ci serce mocniej zabiło. Wujku...

      ;-)

      Usuń
  7. Masz szansę się trochę podszkolić przy synu! Może skieruj dodatkowo jego zainteresowania w stronę inwestycji giełdowych... Też bardzo przydatne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz...On jeszcze nie wpadł w sidła materializmu. Woli reperować i za swoje naprawy inkasować "Osiemnaście pięćdziesiąt sto." Tyle zazwyczaj kosztuje u niego naprawa zepsutego sprzętu.

      Usuń
  8. Złota rączka też się przyda:)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.