środa, 11 września 2013

Żaden żender

Żona tkwi w łazience. Poranna toaleta. Ten skomplikowany codzienny rytuał. Kolejne występujące po sobie czynności. Ale tym razem słyszę też coś takiego:

- Nie, Kalino, to jest brudne. Tego nie ruszaj!
- Mogę?
- Nie, nie możesz.

Płacz dziecka.

Idę, bo ciekawym bardzo, co się dzieje, że od samego rana takie wycia i zawodzenia.

- Ona chce robić wszystko to, co ja - mówi Żona o Córce - Ja myję zęby, ona myć też chce. Ja krem do twarzy, ona też. Ja tusz do rzęs, to przecież jej tuszu nie dam, bo się cała upaćka. Patrz, Tymek jak był mały, tyle razy widział, jak się malowałam i nic! Nawet się nie zająknął, że chce też. A ona? Już się zaczyna.

No, zaczyna się. Bo to jeszcze nic z tym makijażem. Posłuchajcie tego:

Kalina się czymś polała. Sok, woda - nie pamiętam. W każdym razie trzeba było jej spodnie zmienić. No więc idziemy do komody, żeby coś tam znaleźć. Działam na własną rękę, bo nie bardzo kojarzę, z których rzeczy Córa już prawie wyrosła, a które jeszcze się dadzą założyć bez problemu. 

Wyciągam jedną parę spodni. Niby pasują, więc idę do Kaliny.

- Chodź, zobaczymy, czy będą pasować.

Kalina w krzyk:

- Nie, nie pasują!
- Dalej, chodź, trzeba przymierzyć!
- Nie pasują!

Zakładam. Są OK.

- Pasują - mówię zadowolony - Przecież pasują.
- Do skarpetek nie pasują - tłumaczy mi prawie trzyletnia dziewczynka. 

I weź tu dyskutuj z nią... Skarpetki fioletowe, a spodnie brązowe. Może faktycznie się gryzły?

***
A piszę to wszystko, bo trafiłem na informację o przedziwnym programie, jaki realizują niektóre przedszkola w Polsce. Podręcznik nazywa się "Równościowe przedszkole" i zaleca on między innymi ćwiczenia, w ramach których chłopcy przebierani są za dziewczynki - zakładają peruki i mogą malować sobie paznokcie i wiązać sobie kokardki.

Jak tłumaczą promotorzy podręcznika, chodzi nade wszystko o walkę ze stereotypami dotyczącymi płci. Kwestia idzie dalej, proponowane są zmiany w klasycznych już baśniach - Królewnę Śnieżkę ma zastąpić Śnieżek, który przygotowuje krasnalkom śniadanko.

Jaki wniosek mogę wyciągnąć? Cóż, wszelkie "nowoczesne" pojmowanie człowieka zakłada, że można go ulepić, uformować tak, jak się tego chce. Z chłopca zrobić dziewczynkę, z dziewczynki chłopca. Zmienić płeć (choć gdy się mówi o zmianie orientacji z homo na hetero to "nowocześni" grzmią, że to nieludzkie i barbarzyńskie ciemnogrodzkie pomysły). Zabronić używania słów "tata" i "mama." Można wymieniać dalej...

Cóż, moje dzieci osobiste jakoś nie pałają chęcią to "zdradzania" własnej kształtującej się tożsamości. Tymek wciąż grzebie w kablach, bateriach, silniczkach elektrycznych. Kalina ubiera swoje papierowe lalki i lubi decydować o tym, w czym będzie chodziła ubrana.

I mam nadzieję, że tak zostanie, a żaden "postępowy pedagog" nie będzie chciał tej normy korygować.

Bo chociaż mało jakiś taki bojowy jak na faceta jestem, to pięści zacisnąć umiem...

PS

Dodaję WAŻNY link:

http://wsumie.pl/rodzina/73272-takie-eksperymenty-odzieraja-dzieci-z-godnosci#

Taki cytat o "nowoczesności":

W momencie, kiedy zaproponowała chłopcom przebranie się w sukienki, część z nich uciekła do toalety, część zaczęła płakać, kilku zaoponowało natychmiast, a jeden zareagował agresją i chciał nauczycielkę pogryźć. Program odziera z godności małych chłopców. O ile dziewczynki godzą się na przebieranki, bo to dla nich frajda, dla chłopców jest to uwłaczające. Nawet jeśli nie jest to przymus, a propozycja. 

19 komentarzy:

  1. Witam:)Skarpetki fioletowe i spodnie brązowe na 100% się gryzą:)

    Ciesze się ,że mam już za sobą czasy przedszkolne.Zastanawiam się do czego prowadzi program,,Równościowe przedszkole,,moim zdaniem robią dzieciom burze mózgu...ale mogę się mylić bo na pewno w wielu kwestiach nie nadążam za 21 wiekiem...

    Może nie na temat ,ale powinni na siłę wpajać od najmłodszych lat ,aby akceptować ludzi niepełnosprawnych na 100% był by lepszy z tego pożytek...
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolorami mam różnie. Niemal daltonistą jestem, a co do gustu też nie najlepiej.

      Gdyby nie Żona kochana, to nasze dzieci byłyby tak ubrane, że z Księżyca byłoby widać te zestawienia kolorów.

      pzdr

      Usuń
  2. Kobieta niezależnie od wieku będzie wiedzieć lepiej ;)
    Co do programu... przerażają mnie "cudowne" zmiany, które się wprowadza ostatnio w naszym kraju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobiety...

      Co do "cudownych" zmian - zdrowa rodzina jest fundamentem prawidłowego rozwoju młodego człowieczka, ale ten fundament stara się od dłuższego czasu kruszyć. Kto? Co? Jakie siły? Nie wiem, ale nie podoba mi się to. Bardzo.

      Usuń
  3. No, no... Ciekawe, że zachecanie chłopców do chodzenia w kokardkach jest objawem nowoczesności i otwartości, a zachęcanie dziewczynek do chodzenia w kokardkach to ciemnogród...

    Bardzo nurtujący ten Twój tekst... Bardzo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. Tak się dzieje. Małpujemy zwyrodnialców z Zachodu. Na przykład Niemcy. Taki cytat:

      Najbardziej znany polityk Partii Zielonych Daniel Cohn-Bendit w swej biografii pisał tak - "W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad 2 lata. Mój ciągły flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały jak mnie podrywać. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem...”

      Usuń
  4. Zrobić z dziecka obojniaka, narobić mu wody z mózgu i jeszcze twierdzić, że przynosi to jedynie pożytek :D!
    Kto w tym kraju kształci pedagogów??!!
    Od wieków chłopcy bawią się autami a dziewczynki stroją się w sukienki... jeśli wybiorą inaczej ok, ich decyzja ale zmuszać?? A nawet proponować młodemu niewykształconemu człowiekowi przebieranki w płeć przeciwną? ABSURD!


    Coś ty Tata na głowę upadł :D? Brąz do fioletu! :D faceci... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, oj... Wynalazek auta ma jakieś ...hmmmm.... 150 lat? Wcześniej chłopcy się pewnie rydwanami bawili.

      ;-)

      Fakt, kolory to nie moja broszka.

      pzdr

      Usuń
  5. Będziesz miał stylową córkę : )

    OdpowiedzUsuń
  6. Wariactwo z tymi przebierankami - przecież dla chłopca nie ma nic bardziej poniżającego niż uznanie za ,,niemęskiego", za ,,babę".
    Robią dzieciom krzywdę takimi ,,eksperymentami".

    OdpowiedzUsuń
  7. Macie wiec wesolo.
    Braz z fioletem wystepuje w przyrodzie wiec pasuja do siebie jak ulal na zasadzie podobienstwa lub przeciwnosci.
    Pod podobnymi przeslaniami w naszym przedszkolu daje sie dzieciom (jednostkom plciowym w grupie) jednakowe fartuszki, czapeczki kucharskie na glowe i zaczyna sie zabawa we wspolne gotowanie. Potem przebiera sie grupe w fartuszki jednakowe prawie, ale wodoodporne i grupa maluje farbami bawiac sie w artystow a malowac mozna co sie chce. Nastepnie ubiera sie grupke w takie kombinezony kolorowe: spodenki na szelkach, wiatrowki, rekawiczki, kaloszki(wszystko bloto-piasko-deszczowoodporne) na glowki czapeczki z daszkiem i pomponikiem welniane i zabawa w ogrodku przyprzedszkolnym z zabawami dowolnymi bo zabawek tam dosc: od rowerkow, autkow, skakanek, pilek, zjezdzalni, bajorek, lopatek, lisci, kamieni ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Z kolei konserwatyści mają problem ze zrozumieniem, iż modernistom jest dokładnie wszystko jedno co próbują narzucić. Byle był ruch w interesie. Byle by był dym.
    Kiedyż to suknia stała się strojem specyficznie żeńskim ? Kiedy Polacy porzucili kontusze i sukmany na rzecz pludrów ? Marne dwa wieki temu. Czy ktoś jeszcze pamięta, że pierwsze suknie szyte na wymiar dla kobiet to dopiero końcówka 19w ? Wcześniej kobiety (pomijając oczywiście te najbogatsze) wdziewały na siebie stroje "na oko" a potem je kunsztownie starały się poupinać by do sylwetki pasowały. Zaś krawcy wymiarowi szyli dla mężczyzn. Mężczyźni się malowali, perfumowali, chodzili w obcisłych kolorowych nogawicach, obwieszeni biżuterią, ręce mieli upierścienione, kapelusze całe w piórach. Wystarczy "Trzech muszkieterów" przeczytać. Walka o prawa kobiet ? "Placówka" już nie w spisie lektur, ale warto w niej przeczytać jak ówcześni moderniści wyśmiewali ciemne chłopskie przesądy, że warto własną babę o zdanie zapytać.
    Moderniści od wieków atakują zawsze zewnętrzne przejawy stabilności społeczeństwa. I niepotrzebnie konserwatyści lecą ratować, a to "tradycyjne pludry", a to "tradycyjne suknie". Bo w tym dymie istota niszczy się już sama. Myślę, że zamiast przejmować się durnymi pomysłami modernistów, raczej należy chronić postawy męskie i żeńskie, na przykład przez dobór lektur. Czyli niech chłopcy ubierają spódnice (genderowi ogarek), ale czytając przy tym "Waverley".

    zaz

    OdpowiedzUsuń
  9. Ktoś w tym przedszkolu uwierzył, że Kopernik była kobietą.
    Doprawdy zdumiewające jest, że nikogo nie dziwi, że kobiety i mężczyźni różnią się fizycznie, natomiast różnice w psychice niektórzy uważają za skutek sieksistowskiego wychowania, tak jakby kobiety i mężczyźni musieli być, nie wiadomo czemu, tacy sami w środku.

    OdpowiedzUsuń
  10. Brąz z filetem całkiem dobrze, wcale nie jest z Tobą tak źle :). A co do reszty, to hmmmm ....Natasza nie bardzo lubiła lalki, dziś jest normalną nastolatką zdającą w tym roku do liceum. Jakub wymalował się kiedyś cały - oczy, usta wszystko. Ostatnio założył nawet moje szpilki, a Nata krzyczała - o Boże mamo, jakie on ma zgrabne giry!. Ale jest absolutnym kolesiem, uczniem podstawówki (przeszliśmy i żłobek i przedszkole), trzaska w piłkę, leje się z kumplami i przywiózł trzy złote medale ze szkolnej olimpiady. Człowiek to próżna istota i ma tendencje do wymyślania "nowości", które w jego mniemaniu czynią go wyjątkowym. Nie należy się tym przejmować, naszej natury nic nie zmieni, ani przymusowe majstrowaniu w warsztacie samochodowym, ani zakładanie sukienek. Jak ktoś ma być babką to będzie i odwrotnie, bo Człowiek jest jaki jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, najważniejsze to...nic na siłę. Tylko że postępowcy tego nie rozumieją. Chce się wprowadzać coś a la wychowanie seksualne w przedszkolach, gdy tymczasem u małych dzieci NIE MA zainteresowania tematem. Jasne, oglądają swoje ciała, szukają różnic, ale nic poza tym.

      Natomiast postępowcy chcieliby uczyć/podpowiadać dzieciakom, skąd się na tym świecie wzięli i w jakiej pozycji zostali najprawdopodobniej poczęci.

      Usuń
  11. Testowanie na dzieciach jakiś ideologii powinno być karane szubienicą. Dziecko to nie zabawka żeby na nim testować jakieś lewackie teorie.

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas Syn raz chciał mieć pomalowane paznokcie do przedszkola...
    Zrobiły furore wśród..Pań..
    A córa to kopia swojej matki...koszyczek z kosmetykami to najlepsza zabawa...dzieki bogu jeszcze się nie maluje...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.