poniedziałek, 2 września 2013

Z Verne'a i nie tylko

Chwytam za "Wyprawę do wnętrza ziemi", a tam taka krótka charakterystyka pewnego profesora:

Był profesorem tutejszego uniwersytetu, prowadził wykłady z mineralogii i na każdym przynajmniej ze dwa razy wpadał w okropną złość. Nie chodziło mu wcale o to, by słuchacze uczęszczali pilnie na jego wykłady, okazywali wielkie zainteresowanie przedmiotem i osiągali z  czasem  sukcesy  na  polu  naukowym  –  nie  przejmował  się  tego  rodzaju  drobiazgami. 

Wykładał „podmiotowo”, używając określenia filozofii niemieckiej, dla własnej satysfakcji, a nie  z  myślą  o  innych.  Był  to  uczony  należący  do  typu  egoistów,  studnia  wiedzy,  której kołowrót skrzypiał, kiedy chciało się coś z niej wydobyć, jednym słowem – skąpiec.

I przepyszny fragment z "Nie licząc psa" Connie Willis:

Moim ulubionym donem był Claude Jenkins, który miał w domu taki bałagan, że czasami nie mógł otworzyć frontowych drzwi, a pewnego razu spóźnił się na zebranie i wytłumaczył się w ten sposób: „Moja gospodyni właśnie umarła, ale posadziłem ją na kuchennym krześle i powinna wytrzymać, dopóki nie wrócę”.

Ale oni wszyscy byli niezwykli: profesor logiki Cook Wilson, który po dwóch godzinach nieprzerwanej oracji powiedział: „Po tych wstępnych uwagach...” 

Profesor matematyki Charles Dodgson, który - kiedy królowa Wiktoria pochwaliła jego "Alicję w Krainie Czarów” i zażądała egzemplarza następnej książki - wysłał jej swoją rozprawę matematyczną „Streszczenie determinantów”, i ten profesor greki, który uważał, że barometr lepiej wygląda ustawiony poziomo niż pionowo.




Witaj więc Szkoło! Witajcie Uczniowie! Szaleni Nauczyciele!

A szkodniki (MEN i Spółka) niech po prostu nie przeszkadzają...

2 komentarze:

  1. Czyżbyś uspokajał nerwy wyrywkami z literatury? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie nerwy? Ja się zawsze cieszę na początek roku szkolnego.

      Potem mi mija.

      ;-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.