sobota, 7 września 2013

Weź się pan wstydź

Wybaczcie znowu wpis szkolny, bo nie chciałbym wychodzić tutaj na wesołka-zawadiakę, wirażkę edukacyjnego, co to tylko i wyłącznie na lekcjach wygłupia się i błaznuje. Tak nie jest. O wiele częściej jestem ponury jak szofer Hitlera i żarty się mnie nie trzymają tam, gdzie należy solidną porcję wiedzy zaaplikować.

No i zacząłem aplikować tak, że ho ho. 

Zapowiadam w drugiej klasie lekturę. Fundamentalne "Cierpienia młodego Wertera." Jeden z najistotniejszych tekstów europejskiego romantyzmu. Zapowiadam i pokrótce wprowadzam w  naturę utworu:

- Dziewczynom się może spodobać ta historia, bo i romantyczna, bo miłość nieszczęśliwa. Jednak bohater jest wybitnie irytujący, więc uważajcie. Chodzi, smęci, nawet się zabić porządnie nie potrafi.

Jedna z dziewczyn podrywa się niemal z krzesełka:

- To on się zabił?! - pyta - Dlaczego pan powiedział, jak się kończy?!

Zrobiło mi się autentycznie wstyd. Rozpędziłem się i zdradziłem zakończenie. Wstydź się teraz, mówię sam do siebie, wstydź się. Brawo, mistrzu...

- To wy nie wiedzieliście, że on umarł? - brnę dalej - Przecież to książka z XVIII wieku. Powinniście się domyślić, że teraz Werter już na pewno nie żyje...

Cóż, przynajmniej zakończenia "Dziadów" nie zdradzę, bo utwór ma kompozycję otwartą.

Taki polonistyczny żarcik na zakończenie. 

                                                                    Jednak...

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję najserdeczniej. A przy okazji - ładna ikonka, miałem kiedyś taki wygaszacz ekranu w czytniku książek.

      pzdr

      Usuń
  2. Witam:)Teraz wiadomo ,że cała klasa zapamięta zakończenie książki:)Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!

      Oj zapamięta, niestety. A może właśnie taki cel uświęcił środek?

      pzdr

      Usuń
  3. Rewelacja! Jak z Gombrowicza!

    A swoją drogą, to w niektórych przypadkach już po tytule można się domyślić końca. Taki na przykład "Ostatni Mohikanin"... Albo geograficznie mniej odległe "O psie, który jeździł koleją". Czas przeszły sugeruje, że już przestał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym psem to mnie rozbroiłaś. Przednie! Poślę to dalej!

      pzdr

      Usuń
  4. Ciekawe, że nigdy nie byłem ciekaw, jak się kończą "Dziady". Jak zaczynają, też nie :)
    A "O psie..." to bardzo lubiłem. Albo "Byczka Fernando". "Dziadów" jakoś nie... Ani Konrada, ani Grażyny tylko Panią Twardowską, to tak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Twardowska, powiadasz...

      Sam diabeł nie chciał mieć z nią do czynienia.

      ;-)

      Usuń
  5. Zapewne moi rówieśnicy znajdą tekst w internecie i znając złośliwość życia, będą znali zakończenie, zanim pan autor cokolwiek jeszcze powie...
    A tak odnosząc się do tej strony, jestem tu pierwszy raz i chyba pański szablon się trochę "nie trzyma".
    Ciao~

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to znaczy "nie trzyma"?
      A co do sieci jako źródła wiedzy wszelkiej-mam tego pełną świadomość.

      Ciao!

      Usuń
    2. Znaczy, że się rozjeżdża. Bardzo fajny i szczerze, nie krytykuję, ale przykro widzieć taki ładny szablon w stanie takim, jakby mnie postawić na środku lodowiska - pełen rozjazd.
      Życzę miłej nocy.

      Usuń
    3. Szablon jest amatorski. Sam go metodą prób i błędów opracowałem i wiem, że pewnie odbiega od pewnych standardów. Jednak nie będę kombinował, bo zepsuję coś, co jest dobre moim zdaniem.

      Lepsze wrogiem dobrego.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.