środa, 4 września 2013

Ze środy

Odbieram Synka z przedszkola. Dziś ciężki start zaliczył. Popłakał się, gdy go zostawiałem, więc byłem lekko niespokojny, jak się będzie zachowywał przez cały dzień. Będzie nieznośny? Z nikim nie będzie się bawił?

- Jaki był dzisiaj Tymek? - pytam pani - Bo kiepsko dzień zaczął...

- Tymek? W porządku. Normalnie. Miał tylko jedną trudną chwilę, gdy graliśmy w głuchy telefon i dwie osoby chciały wymyślać hasło. Tymek i jeszcze jeden chłopiec. Musieliśmy zrobić losowanie. Tymek przegrał niestety, więc się zdenerwował i zaczął krzyczeć: "Zemszczę się! Zemszczę się!"

W szkole zaś, mojej dodajmy, powoli się rozkręca rok szkolny. Mam klasę pierwszą. Biologiczno-chemiczną. Niemal same dziewczyny. Zaczynam tłumaczyć zasady pracy na lekcjach.

- Wszystkie prace pisemne, wypracowania pisane w domu, piszecie RĘCZNIE. Ręcznie, podkreślam. Cóż z tego, że Ministerstwo promuje pracę przy użyciu klawiatury. Wy macie pisać ręcznie i wyrobić sobie ładny charakter pisma. A wiecie dlaczego?

- Dlaczego? - pyta ktoś odważniejszy.

- Bo jak już skończycie tę medycynę i zostaniecie lekarzami, to nie chcę mieć problemu z odczytaniem waszych recept.

25 komentarzy:

  1. Oj, jak ja żałuję, że nie miałam nigdy takiego fajnego nauczyciela w szkole!;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale, ale. Jak one skoncza medycyne to beda pisaly recepty tez na klawioturze :) i w formie elektronicznej przesla bezposrednio do apteki :D. Tak juz jest dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Czesto chodzę z dzieciakami. Ale samo dawkowanie leków wciąż ręcznie się dopisuje.

      Usuń
  3. Ja właśnie chciałem napisać o przedszkolu - ubiegłeś mnie...
    Zemszczę się ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zemsta należy do pana...od polskiego.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  4. Lubię to! Cięta riposta nauczyciela :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak trzymaj! Też uważam, że uczniowie powinni pisać, a nie drukować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż najpierw ręcznie, potem klawiaturą się posługuję. Przynajmniej w ważniejszych kwestiach.

      pzdr

      Usuń
  6. :D w końcu Nauczyciel z myśleniem perspektywicznym :)
    ... chociaż moi lekarze drukują recepty na komputerze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie recepty drukuje się TYLKO "receptowe" leki. Medykamenty inne są ręcznie dopisywane na jakimś świstku.

      Usuń
  7. Witam:)Mam nadzieje ,że Tymek szybciutko przyzwyczai się do przedszkola...
    Przeczytałam synowi Pana wpis bardzo by chciał chociaż jednego takiego fajnego nauczyciela:)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, tylko że "fajny" nie zawsze znaczy "dobry", niestety...

      pzdr

      Usuń
  8. Pierwsze dni zawsze są najtrudniejsze.

    http://oh-and-ah.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwrotnie, na początku wszystkim się chce, potem gorzej.

      pzdr

      Zajrzę.

      Usuń
    2. Ręczne pisanie prac to w XXI wieku idiotyzm (nie obraź się ;) ). A już mówienie, że jak zostaną lekarzami to im się to przyda do wypisywania recept jest jakimś kuriozum. Za 10-15 lat recepty będą elektroniczne. Już dochodzi do informatyzacji tej gałęzi (można w internecie oglądnąć historię swojej choroby). Nikt nie będzie nic bazgrał ręcznie. Więc argument z receptami nietrafiony. Poza tym na studiach i tak będą od nich wymagać prac pisanych na komputerze... Baaa, normą jest przychodzenie na wykład z netbookami i pisaniem wykładów na komputerze. Więc Twoje idealistyczne podejście jest bez sensu w kontekście czasów w jakich żyjesz - czasów komputera, a nie XIX wiecznego pióra. Oczywiście możesz trwać w swoich przekonaniach, ale nie zdziw się jak za 10 lat usłyszysz, że jesteś z jakiegoś ciemnogrodu, bo reprezentujesz swoją postawą wczesne lata 90 :)

      Informatyzacji nie zatrzymasz nakazując pisać ręcznie wypracowania dzieciakom w liceum. Wręcz przeciwnie. Zniechęcisz ich do pisania. W liceum gardziłem wypracowaniami. Na studiach z chęcią pisałem. Ale mogłem pisać tak jak chciałem - czyli na klawiaturze.

      Usuń
    3. Jakim przymiotnikiem mam określic sytuację, gdy ktoś nie chwyta żartu?
      Do reszty odniosę się wkrótce.

      Usuń
    4. nie ma znaczenia czy to żart czy nie. Ważne jest to, że jako powód pisania ręcznego podałeś argument, który nie ma racji bytu w XXI wieku.

      Usuń
  9. Tu odsyłam to dobrego kompendium wiedzy o pisaniu ręcznym:

    http://www.agraf.com.pl/userFiles/resources/raport_odreczne_pisanie_w_spoleczenstwie.pdf

    Poczytaj, a może przychylniej spojrzysz na "ciemnogrodzką" umiejętność. Bo może i szybciej ktoś prześle informację w świat, ale informacja będzie chaotyczna a czasem pozbawiona sensu.

    Poza tym pisanie kształci umiejętności manualne, a chyba byś nie chciał, żeby Twoim dentystą był ktoś, kto takich zdolności nie opanował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz u mnie duży minus. Polonista, a czytać ze zrozumieniem nie potrafi :P Ja nie mówię, że pisanie ręczne to wyznacznik ciemnogrodu. Ja tylko napisałem, że jak tak dalej będziesz się na poziomie liceum upierał nad pisaniem ręcznym to do ciemnogrodu zostaniesz zakwalifikowany. I słusznie, bo kaligrafii to można się uczyć w podstawówce. W liceum dzieciaki powinny mieć już prawo do wyboru jak wolą notować i czy w ogóle chcą to robić... Ja np. w ogólniaku miałem biologa, który w ogóle nie wymagał od nas zeszytów. Za to lekcje prowadził tak, że każdy słuchał z otwartą gębą. A do sprawdzianów uczyliśmy się z podręcznika, którego też nie trzeba było mieć na zajęciach. Tylko, że to był prawdziwy nauczyciel, który przekazywał wiedzę w taki sposób, że nawet niezainteresowani byli zaciekawieni. Niestety obecnie mamy słabych nauczycieli (nie piszę o TOBIE!!!), którzy skupiają się nie na przekazaniu wiedzy tylko na urzędnictwie i wypełnianiu papierków. I sami są sobie winni bo zgadzają się na to urzędnictwo byleby utrzymać kartę nauczyciela. Piszę to jako były nauczyciel informatyki :)

      Usuń
  10. A i za pismem ręcznym przemawia ten eksperyment:

    "Studenci, którym zależy na dobrych stopniach, powinni się zastanowić zanim zrezygnują z tradycyjnego sposobu robienia notatek z wykładów, a papier i długopis zastąpią klawiaturą laptopa. Komputerowe notatki oznaczają bowiem gorsze wyniki w nauce.
    To wyniki badania przeprowadzonego przez pracowników kanadyjskiego uniwersytetu McMaster, które opublikowano w piśmie „Computers & Education”.
    Autorki badania przeprowadziły eksperyment, który sprawdził, jak studenci radzą sobie na wykładzie z meteorologii w zależności od techniki robienia notatek i ile z niego zapamiętają, co sprawdzano w teście.

    Pierwsza próba polegała na tym, że studentów poproszono o robienie notatek na laptopach, przy czym połowa z nich miała, na wzór studentów nudzących się na zajęciach, wykonać w komputerze kilka dodatkowych zadań niezwiązanych z tematem wykładu. Drugi eksperyment wyglądał podobnie, jesli chodzi o dodatkowe zadania, przy czym połowa studentów miała robić notatki z wykładu na papierze, a połowa – na laptopach.

    Efekty zaskoczyły autorki badań. Oprócz tego, że - jak się spodziewano - studenci, którzy zajmowali się jednocześnie słuchaniem i notowaniem wykładu oraz kilkoma dodatkowymi zadaniami, mieli gorsze wyniki w teście, to okazało się też, że sama obecność studentów sporządzających notatki na laptopach wpłynęła rozpraszająco na tych, którzy robili notatki ręcznie.

    Te gorsze wyniki dało się ująć procentowo. W pierwszym eksperymencie wyniki studentów, którzy notowali i jednocześnie zajmowali się czymś dodatkowo były średnio o 11 proc. gorsze niż studentów, którzy ograniczali się do robienia notatek. Drugi eksperyment dał jeszcze bardziej zaskakujące wyniki: sama obecność w jednej sali osób, które korzystały w czasie wykładu z komputerów, obniżyła wyniki testów u „tradycjonalistów” o 17 proc. W sumie okazało się, że „wielozadaniowość” wpływa źle na rezultaty pracy tak u samych „wielozadaniowców”, jak i u ich sąsiadów, próbujących się skoncentrować na jednej rzeczy.

    W Kanadzie powraca co kilka miesięcy dyskusja na temat tego, czy w ogóle warto uczyć dzieci ręcznego pisania. Niektórzy rodzice skarżą się, że sami muszą uczyć dzieci tej umiejętności, bo szkoła nie poświęca temu zbyt wiele uwagi. „Jestem księgową i w pracy posługuję się właściwie wyłącznie komputerem, ale domyślam się, że ręczne pisanie ma wpływ na to, jak kształtuje się mózg dziecka. Czy ktoś, kto tylko rozpoznaje litery, ale nie umie ich sprawnie napisać, nie jest jednak w jakiejś części analfabetą?" - zastanawiała się niedawno mieszkająca w Toronto, Jenny.

    Część nauczycieli uważa, że ze względu na nowe technologie należy się koncentrować na uczeniu dzieci ich wykorzystania. Telewizja CTV cytowała szefa innowacyjnego kształcenia jednej ze szkół w Edmonton, który jest zdania, iż czasy uczenia ręcznego pisania dobiegają końca.

    Ale przedstawiciele szkół Montessori, z którymi rozmawiali dziennikarze, podkreślają, że warto uczyć dzieci pisania jak najwcześniej, ponieważ opanowanie jego podstaw ułatwia naukę czytania. Szkoły z nurtu metody Montessori (od nazwiska włoskiej lekarki Marii Montessori) koncentrują się na wspieraniu kreatywności dzieci, nauki logicznego myślenia i współpracy w grupie.

    Badania, które na uniwersytecie McMaster przeprowadziły Faria Sana i Tina Weston, można wesprzeć wcześniejszymi eksperymentami profesor Anne Mangen z norweskiego uniwersytetu w Stavanger i francuskiego neurofizjologa Jean-Luca Velaya z uniwersytetu w Marsylii. W badaniach tych dowiedziono, że zupełnie inne ośrodki mózgu uaktywniają się, gdy czytamy litery poznane dzięki nauce ręcznego pisania, a inne gdy czytamy litery poznane tylko przez klawiaturę komputera. Okazało się też, że ręczne pisanie uaktywnia ośrodek Broki w mózgu, ten sam, który jest odpowiedzialny za zdolność mówienia."

    Łapiesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie łapię z dwóch powodów. Po pierwsze sam byłem studentem. Studiowałem kierunek ścisły i społeczny (błędnie nazywany humanistycznym). I na obu kierunkach robiłem notatki TYLKO na komputerze (zresztą pod koniec studiów w moje ślady poszło 90% roku). I na obu kierunkach szło mi bardzo dobrze (stypendium naukowe, konferencje itp.). Jaki z tego morał? Ano taki, że amerykańscy badacze, którzy robili ten eksperyment (a byli ponoć metodologami - co jeszcze bardziej ich dyskwalifikuje) wyciągnęli dość idiotyczne wnioski stwierdzając np., że to studenci, którzy notowali na komputerach wpływali negatywnie na tych, którzy pisali ręcznie. A skąd wiadomo, że nie było odwrotnie? Skąd wiadomo, że inny bodziec nie wpłynął na wyniki? Dlaczego grupowo podeszli do eksperymentu, a nie indywidualnie? Być może ci co pisali na komputerach mają problemy ze skupieniem także pisząc ręcznie? Nie dowiemy się jaki bodziec decydował, bo tego nie sprawdzono. Poza tym pisałem już - jestem żywym dowodem na to, że można pisać na komputerze wykłady i mieć stypendium naukowe. Jestem też zdania, że kaligrafii czy ćwiczenia ręki to można się uczyć w podstawówce, a nie w liceum. W liceum należy przekazywać konkretną wiedzę uczniowi, a nie dbać o to czy ładnie pisze. Na naukę ładnego pisania był już czas w podstawówce.

      Jeszcze raz powtarzam - nie mieszajmy podstawówki z liceum. W liceum powinna być już dowolność. W podstawówce to chyba oczywiste, że należy pisać ręcznie.

      Co do dentysty - jak wytłumaczysz to, że większość bazgroli, a mimo to całkiem nieźle operuje wiertłem?

      ps. jeszcze co do tego eksperymentu... Wyważają tam otwarte drzwi, co jest w polskiej nauce mocno krytykowane. Np.: "W pierwszym eksperymencie wyniki studentów, którzy notowali i jednocześnie zajmowali się czymś dodatkowo były średnio o 11 proc. gorsze niż studentów, którzy ograniczali się do robienia notatek." - co w tym odkrywczego? Mój profesor za takie stwierdzenie wyśmiałby mnie i kazał wracać do podstawówki ;)

      Pozdrawiam i nie bierz tego co napisałem do siebie. Ja po prostu uważam całą polską edukację za nieźle s!@#$%^ą (zniszczoną) ;)

      Usuń
    2. Nie muszę mieć ostatniego słowa. Pzdr.

      Usuń
  11. Kapitanwywiadu@
    Jesteś bardzo pewny siebie. Możliwe, że jesteś wybitnie zdolny i nawet pisząc rylcem na glinianych tabliczkach miałbyś stypendium naukowe, bo każda formo notowania jest dla Ciebie łatwa, ale to nie znaczy, że wszyscy tak mają. Pisanie na klawiaturze wymaga większego myślenia o pisaniu, niż pisanie ręczne, gdzie wielkość liter, ich położenie, nawet krój, robią się "same", ręka ma bezpośrednie połączenie z mózgiem. Sam robiłem notatki, które inni lubili pożyczać. Dlaczego? Może dlatego, że rozmieszczałem tekst w sposób ułatwiający czytanie, stosowałem podkreślenia, różne boczne wężyki, strzałki, rysunki. Spróbuj to zrobić w czasie rzeczywistym na komputerze. No wiem, wiem... miałeś stypendium naukowe, to co to dla Ciebie.
    Sam piszę zarówno na komputerze jaki i ręcznie i wiem, że pisanie ręczne ćwiczy porządne formułowanie myśli w głowie z tego powodu, że pisma ręcznego nie można w nieskończoność edytować, tak jak tekstu komputerowego. Oczywiście, ręcznie piszę rzadko, ale czasem trzeba i wtedy umiem, a mam wielu znajomych, którzy nie potrafią. Pewne dokumenty w moim zawodzie trzeba sporządzać w danej chwili, od razu na papierze, ręcznie.
    Nie chodzi o to, żeby pisać ręcznie z powodu jakiejś obłędnej ortodoksji, to jest po prostu umiejętność ciągle potrzebna.
    Przypomnę, że ręcznie Antek nakazał pisać wypracowania. To ma jeszcze jedną zaletę - przy pisaniu ręcznym nie ma opcji "Ctrl + C" i "Ctrl + V", dzięki czemu niejeden idiota bezkrytycznie wstawia wygrzebane w sieci fragmenty tekstu licząc na to, że nauczyciel tego nie wykryje. Słusznie zresztą, bo przecież nikt nie wytropi wszystkich przekrętów. A przepisać ręcznie tekst z ekranu to już jednak jakaś nauka jest, coś tam w głowie zostanie. Chociaż tyle :)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.