środa, 28 sierpnia 2013

Post ekspercki

Gdybym miał blog tzw. parentingowy (wiecie, pisanie o zębach dzieci, przeziębieniach, cenach ubranek i kosmetyków + obowiązkowe żebry o jakiś sponsoring u producentów dziecięcych ubranek i kosmetyków dziecięcych), to ten wpis pewnie mógłby z czystym sumieniem zamieścić.

Córa od poniedziałku przechodzi dni adaptacyjne w przedszkolu. Cóż, obserwując jej reakcje na samo przedszkole, powinniśmy jej zaaplikować dni w domu! Ona po prostu nie chce z przedszkola wychodzić. Płacze niemal, gdy ją stamtąd zabieramy. Chce tam spać i jeść.

Wczoraj i dziś byłem tam z nią. Córa wręcz rwała się do zabaw, odważnie i z dumą przedstawiła się innym dzieciom. Pierwsza zgłaszała chęć udziału w przeróżnych zabawach. Nawet gdy rodzice mieli wyjść (co zaowocowało chóralnym płaczem sporej części grupy), Córa nie miała nic przeciwko temu. Dumny z niej byłem jak nie wiem, tym bardziej że dwa lata temu Tymek wył, gdy go zostawialiśmy. 

A ten sam ojciec i ta sama matka tej dwójki przeróżnych dzieci...

Gdy obserwowałem rodziców, którzy nerwowo krążyli obok zamkniętych na klucz drzwi sali, byłem niedobry. Dlaczego? Bo poczułem się jak ekspert. Jak ktoś, kto przechodził to samo, a teraz może z dystansem patrzeć na tych, którzy dopiero zaczynają się pocić.

Obok mnie przechadzał się tatuś, chyba jedyny na kilkanaście snujących się mamuś. Będzie miał synka w grupie z moją młodą. Oczywiście problemy (jak u każdego):

- Ja się najbardziej boję sikania - mówi - sikania u niego. Bo taki duży już, a nie woła. To znaczy woła, ale jak już zrobi. Woła "siku!", lecimy do niego, a on już mokry cały. I co mamy zrobić? Przecież go bić nie będziemy.

- Nasza dopiero w wakacje się nauczyła bez pieluchy za dnia - pocieszam jak mogę - Będzie dobrze, mówię panu.

- Już nawet mu pieniądze chcieliśmy dawać - kontynuuje - Złotówkę za jedno zawołanie. Dziennie masz 5 złotych, mówimy. Uzbierasz sobie szybko na ten swój motorek. Ale on nie. Jakby nie rozumiał...

(Kurde, że też mi tak nikt nie chce płacić. Zwłaszcza jak się piwa napiję...)

Uspokajałem towarzysza, opowiadałem o naszych problemach. Że młoda nie lubi kanapek jeść. Że zupą się zalewa jak usiłuje trafić łyżką do buzi, że szybko się buntuje... 

Może coś to dało, chociaż najwięcej pewnie to, że gdy dzieci z sali wyszły w końcu, żadne nie potrzebowało zapasowych majtek.

Jakoś nam więc idzie z tym przedszkolem. Problem będzie, jak od poniedziałku Synek będzie musiał pójść, bo już teraz zgłasza interpelacje, by wakacje trwały cały rok. 

Pożyjemy, zobaczymy - jak mawia mój Ojciec...

20 komentarzy:

  1. Piotrek też bardzo szybko polubił przedszkole - do tego stopnia, że kiedy po niego przychodziłam (równo z godziną zamknięcia placówki) to wył jak potępieniec, bo on się jeszcze nie pobawił. Wychowawczyni nawet się śmiała, że gdyby nie to, że znamy się niemal od piaskownicy, to chyba zgłosiłaby nas jako rodzinę patologiczną. Bo jak dziecko na widok matki reaguje rykiem to pewnie coś złego się w domu dzieje...

    Niestety na szkołę reaguje już całkiem inaczej:(

    OdpowiedzUsuń
  2. No i proszę jaki twardy tato!!!
    Szóstka to mało..
    Nie zapomnę, kiedy mój syn zadzwonił do mnie do pracy:
    - mamo a tata ubrał mi rajtuzy Kuby a moje zostały same w przedszkolu!!!
    Piękne czasy,to przedszkole
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta moja twardość to raczej nonszalancja. Czasem mocno na pokaz. Pzdr

      Usuń
  3. Dzieci dorastają bez względu na to, co myślą o tym ich rodzice... :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci są jak strzały wypuszczone z łuku. Możemy tylko obserwowac ich lot. Nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chcę być wredna, ale jeśli Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu, nie przejmuj się, minie mu. ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Prawie jakbym czytała relację z pierwszych dni mojej córki w przedszkolu :) Też była zachwycona i wolała przedszkole od rodzinnego domu. A obawy miałam duże, bo mała do przedszkola trafiła dopiero w październiku, bez zajęć adaptacyjnych, i dodatkowo najmłodsza w grupie (3 latka skończyła w grudniu). Zobaczymy jak będzie w tym roku, na razie nie może się doczekać poniedziałku, ale jak to z dziećmi: wszystko się może zdarzyć. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam:)Piękne zachowanie córki:)Każde dziecko ma swój charakterek jedno płacze,drugie agresywne,trzecie szczęśliwe ,moim zdaniem to wszystko zależy od wychowania i charakterku:)
    Mój syn chodził do przedszkola-myślałam sobie niech chodzi wiecznie jest tylko z rodzicami ,dziadkami ,a tak przyzwyczai się do dzieci.Drugie dziecko córka nie chodziła do przedszkola ponieważ wolałam uniknąć stresu wiedziałam ,że będzie płacz itp.
    Proszę pogratulować córce za odwagę i piękne zachowanie ,a rodzice niech są dumni:)Pozdrawiam serdecznie i wysyłam dużo buziaków dla dzieciaczków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rybko, nie wiem czym sobie zasłuzylem na tak ciepłe słowa, ale również pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  8. E tam, Twój blog bywa parentnigowy wcale nierzadko, nie zauważyłeś? :)

    Dzieci różnią się między sobą, no cóż... Już starożytni mówili: mater semper certa est ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove, parentingowy, bo rodzicem się dwa razy zostało, więc nie dziwota, że o dzieciach się pisze. W końcu to spora część życia. Jak będę miał kota, on też tu zagości.

      Usuń
  9. Nasz jasio poszedl do przedszkola pierwszy raz, byl bardzo wszystkim zainteresowany, nie plakal, nie mial czasu bo tam tyle nowego. Nastepnego dnia rankiem oswiadczyl, ze do przeczkola juz nie pojdzie bo juz byl wczoraj. Po odpowiednich 'zabiegach pedagogicznych' poszedl i znow nastepnego dnia poszedl. Kiedys moze ze swoim jasiem bedzie tez chodzil codziennie :D
    A tatusiowi od placenia za siusianie mogles doradzic, zeby przeszedl na euro - to pomogloby znacznie w rozumieniu sily pieniadza. Pamietam jak nasz jasio nie chcial liczyc. Zapieral sie, ze nie wie ile jest dwa dodac trzy. Ale jak go zapytano ile bedzie mial euro jak dostanie trzy razy po siedem euro. Wynik podawal bezblednie :)i z predkoscia blyskawicy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że się Młoda tak aklimatyzuje :)
    Bo to jak loteria, jak widać.
    pozdrowienia dla młodych rodziców, a co ja mam mówić, jak moja już na studiach i tytuł licencjata już na jednych zdobyła :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzieciak musi mieć teraz nieźle w swojej małej główce ;) Najpierw rodzice przekonywali, że w przedszkolu jest fajnie, że dużo dzieci, zabawki itp., a teraz przychodzą do przedszkola i chcą żeby wracać do domu :D Brak logiki dziecko zauważa dlatego się buntuje i chce zostać ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Logika nigdy nie była mocną stroną dorosłych.

      pzdr również

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.