piątek, 23 sierpnia 2013

No zobaczymy

Przez wakacje, które się właśnie kończą, mieliśmy niezły maraton z Kaliną. Jeszcze pod koniec czerwca nie nadawała się do przedszkola, do którego ma trafić od września. Nosiła pieluchę, spała ze smoczkiem, jej łóżeczko było "zakratowane", na śniadanie i kolację jadła tylko kaszki.

Trzeba było oduczyć ją wszystkiego, co robiło z niej słodkiego bobasa, i zamienić ją w przedszkolaka. Nie do wiary, jak bardzo rodzice (czyli my) boją się, że zmiany będą okupione hektolitrami łez i traumą na całe życie.

Smoczek, nieodłączny towarzysz snu, odstawiony i pożegnany w ciągu jednego dnia. Pieluchy pa pa! Łóżeczko zamienione na rozkładaną kanapkę. Z jedzeniem ciut gorzej, ale też się pewnie wyrobi. W każdym razie idzie/poszło nam lepiej niż zakładaliśmy w najoptymistyczniejszych wariantach.

Od poniedziałku zaczynają się dni adaptacyjne w przedszkolu. Pierwsze odstawienie rodziców/dziadków na dłuższy czas. Tymek dwa lata temu przechodził to koszmarnie. W ogóle pierwsze tygodnie (miesiące!) w tej placówce były dla niego przerażające. Przypomnijcie sobie TU .

Teraz za przedszkolem też nie tęskni, zapadł na pierwszy w życiu syndrom kończących się wakacji i od czasu do czasu smętny głosem powtarza: "Ja chcę, by wakacje trwały cały rok. I lato też, żeby tyle trwało."

No, kto by nie chciał, prawda?

Cóż, kończy się powoli dobre. Sierpień nam się skurczył, rano karoserie samochodów pokrywa "jesienna" rosa, nadzieja jedzie na rezerwie.

10 komentarzy:

  1. No właśnie. Kto by nie chciał...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale przecież już za rok znowu będą wakacje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam:)Moje gratulacje za tak szybką zmianę z bobasa na przedszkolaka :)Co do lata - to co dobre szybko się kończy ,ale za 10 miesięcy znowu będziemy cieszyli się wakacjami :) Pozdrawiam serdecznie i życzę ,aby córka była dzielna i szybko zaadoptowała nowe otoczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdybyśmy mieli dłuższe lato to bylibyśmy pewnie mniej pesymistyczni, martyrologiczni i zapewne też bardziej do rozmnażania skorci, eh.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * A może skorsi? Pod koniec lata to i eksperymenty językowe jakieś lipne wychodzą, pfff

      Usuń
    2. Widzisz, ja od zawsze czułem miętę do jesieni. Prawdziwy polski Polak.
      :-)

      Usuń
  5. Jeśli ma brata w tym samym przedszkolu, to będzie jej o wiele łatwiej!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.