czwartek, 11 lipca 2013

Urywki ostatniości XII

I

Tak więc od tygodnia niemal jeżdżę do szwagra dwa razy dziennie i karmię młodego głupiutkiego labradora. Generalnie piesek jest kochany. Miły, wesoły, energiczny. Postanowiłem zabawić się wczoraj w trenera (?) psiego i nauczyć go prostej sztuczki, co by się właściciele zdziwili, jak to ich pociecha się rozwinęła pod nieobecność państwa.

- Podaj łapę! - mówię - Łapę! Nie łapy! Nie skacz. Siad! Dobrze! Nie skacz! Patrz mi w oczy! Dobrze. Podaj łapę. Łapę! To jest łapa! Podaj łapę! Nie nie gryź! Łapę! Tę łapę!

Pies chyba jeszcze nie jest gotowy do tak skomplikowanych operacji, natomiast jedną sztuczkę wykonuje bezbłędnie. Bez jakiejkolwiek komendy usiłuje zdjąć mi zębami zegarek z ręki.

II

Cudownie jest teraz przekomarzać się z Córą, Kaliną. Młoda ma już swoje zdanie, swoje własne powiedzonka, kształtuj jej się idiolekt.

- Jak tam, misiaczku? - zagaduję ją niezobowiązująco.

- Ja nie jestem misiaczkiem! - woła.

- Nie jesteś?

- Nie jestem!

- Wiem, ty jesteś Kalina - mówię, starając się ją udobruchać.

- Amen!

Autentyk.

5 komentarzy:

  1. Jak ja nie lubię psów...próbowałem kiedyś nauczyć jednego chyba najbardziej podstawowej sprawy - przychodzenia na wezwanie...całe wakacje zmarnowane, a pies jak był ,,dziki" tak jest...

    OdpowiedzUsuń
  2. Labradory nie są głupiutkie, są cwane :)
    One doskonale rozumieją co się do nich mówi, tylko nie zawsze mają ochotę wykonać. Weź coś smacznego do ręki, zrobi wszystko.
    mój rozumie komendy w trzech językach po polsku, niemiecku i norwesku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ma 3 miesiące? "Mój" ma. :-)

      Bosy

      Usuń
    2. hahahaha nie, ma cztery lata.
      No trochę cierpliwości trzeba :)
      ale kochany jest

      Usuń
  3. Co to jest idiolekt? Nie obrażasz dziecka?

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.