niedziela, 28 lipca 2013

Jednoczęściowe w odwrocie

Moja Teściowa prowadzi zielarnię. Interes kręci się, bo się kręci, najlepsze czasy ma już chyba za sobą, a związane jest to z rosnącą liczbą aptek naokoło i tym, że nawet na stacjach benzynowych i w sklepach spożywczych można teraz znaleźć towary, które kiedyś tylko w aptekach i zielarniach można było nabyć.

Takie czasy...

Jednak nie o tym, nie o tym, choć obok.

Teściowa moja kolejny rok z rzędu mówi o pewnym zjawisku, które jeszcze parę lat temu nie było aż tak widoczne.

- Kiedyś sprzedawałam dużo, dużo więcej środków na odchudzanie. Herbaty, mieszanki ziołowe etc. A teraz? Ludzi już się nie odchudzają. Coraz więcej i więcej tych grubasów chodzi. Ludzie już się nie wstydzą jak kiedyś. Chodzą te kobiety w obcisłych ubraniach i żadna się nie przejmuje...

Cóż, zacząłem się rozglądać, ale nie zauważyłem jakiejś nadreprezentacji puszystych pań i panów, ale widocznie mam inną skalę i to, co dla mnie jest normalne (a nawet apetyczne, tak...), to dla innych jest już pierwszym stopniem na drodze ku otyłości.

Kanikułę mamy nielichą, więc nas nad nasze jezioro okoliczne nosi dzień w dzień. Dziś, przy niedzieli, około 100 samochodów zwiozło z okolicy ludzi spragnionych kawałka plaży i wody. My też się rozłożyliśmy, bo inaczej się nie da okiełznać upału.

Plaża zamaksowana. Ludzi jak mrówek. Skupisko gawiedzi płci żeńskiej, męskiej i dziecięcej. My w tym tłumie szukamy dla siebie wody i piasku. Walcząc z dziećmi, które przed utonięciem chroniły dmuchane zabawki plażowe, zacząłem obserwować plażowiczów. Ok, plażowiczki...

I co mi wyszło? Coś, co potwierdza własną obserwacją moja Żona  - 3/4 kobiet niezależnie od wieku, figury, wagi, gabarytów, budowy ciała, mankamentów urody nosi dwuczęściowe kostiumy kąpielowe. (Panowie, rzecz jasna, jednoczęściowe...) Tylko nieliczne jednostki płci słabszej paradują opancerzone w jednoczęściowce.


Czyżby więc moja Teściowa miała rację? 

Ludzie przestają się wstydzić swoich ciał, nawet niedoskonałych, kapryśnych, uparcie rozwijających się w niepożądanym kierunku?

Jeżeli tak, to ja mogę tylko przyklasnąć. Można się na mnie oburzać, grozić mi, a nawet logicznie tłumaczyć, ale ja i tak będę stał na stanowisku, że lepiej być szczęśliwym posiadaczem ciała, które się akceptuje, niż zakompleksionym budującym rzeźbę frustratem.

Powiedziałem.

14 komentarzy:

  1. Ja tylko mogę przyklasnąć - sama należę do grona tych zakompleksionych. A tak być powinno - w sensie akceptacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. Akceptacją swojego ciała to podstawa
      Jasne, można lekko zmodyfikować wyjściową wersję, ale bez szaleństw.
      Pzdr

      Usuń
  2. A ja myślę, że na plażę wszyscy (tak jak ja) przychodzą bez okularów korekcyjnych i jeśli widzą tyle co ja, to stroju dwuczęściowego od jednoczęściowego bez przytulania nie odróżnią :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam w okularach. Lepiej wtedy widzę to, co trzeba.

      ;-)

      pzdr

      Usuń
  3. Witam:) No tak są zioła , diety na odchudzanie,a osobiście poszukuje czegoś na przybranie na wadzę :)Co do akceptacji czy to grubasek, czy chudzinka każdy powinien siebie zaakceptować ,ale czasami jest to trudne z powodu ludzkiej paplaniny(zobacz jakie ona ma fałdy,zobacz jak jej kości odstają) ,ale cóż cieszmy się piękną pogodą :) Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś w tym jest. Obserwuje podobne zjawisko. Myślę, że to "odtrutka" na przegięcie szczupłościowo - pięknościowe w mediach. Zwłaszcza w sferze fotograficznej, gdzie przysłowiowa Maryla R. ma zawsze max 30 lat, nawet 30 lat później ;) Gdy się napatrzymy na te gładkie oblicza i super płaskie brzuszki... Widzimy, że do ideału jest tak daleko, że nie ma sensu się spinać. Poza tym, mówiąc szczerze - szczupłemu we wszystkim szczupło, puszystemu - puszyście ;))))))))), maskowanie jest równie skuteczne, co - za przeproszeniem zioła na odchudzanie (zanim zmądrzałam - próbowałam).

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas wszystko co amerykańskie jest naśladowane po małpiemu. A ichnim standardem jest obżeranie się hamburgerami, jedzenie lodów z wiadra i pączków zamiast śniadania. Amerykanie są więc spasionymi karykaturami ludzi i my ochoczo w tym kierunku żeglujemy, W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak uznać otyłość za normę, żeby nie zwariować od nadmiaru frustracji. Inna sprawa, że życie w świecie podzielonym na wirtualną rzeczywistość z reklam i filmów, gdzie kobiety wyglądają jak boginie, łazienki mają metraż mieszkania, Murzyn atleta siedzi na koniu tyłem z rzeczywistością wylewających się ze spodni zwałów tłuszczu, wynajmowanych kawalerek i dwudziestodwuletniego opla też może głowie zaszkodzić. Chyba.

    OdpowiedzUsuń
  6. bo w jednoczęściowym nie opalisz brzucha :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może ze mnie jest seksista i szowinista ale... Akceptacja akceptacją, ja rozumiem, że są osoby z natury obdarzone sylwetką o większych gabarytach, które nic albo niewiele mogą na to poradzić. Za to akceptacji z folgowaniem sobie wolałbym nie mylić. Bo to folgowanie do mało estetycznych rezultatów prowadzi. Choćby nie wiem co nie jestem na przykład w stanie uznać, że takie dajmy na to Grycanki są fajniutkie i że należy je lansować jako osoby radośnie akceptujące siebie. Panie się spasły na tych swoich lodach czy na czymś innym i tyle.
    Choć to oczywiście kwestia gustu. Wolałbym jednak, żebyśmy do standardów o których pisze Ove nie zmierzali tak ochoczo. Bo ta 'godna naśladowania' Ameryka, to jednak dramat (no, chyba że się ją ogląda w serialach o 'młodych pięknych i bogatych'), bo tam - a jest to wiadomość z pierwszej ręki, od osoby, która była, widziała i doświadczyła - widok osoby szczupłej (no, normalnej powiedzmy, żadnej tam top-modelki) budzi sensację na ulicy. Kiepska sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, standardy amerykańskie są upiorne i zabójcze, dosłownie. Ale ja, podkreślam, nie bronię patologii związanej z chipsami, colą, lodami czy stekami polanymi tłustym sosem.

      Ja bronię tych, którzy są zadowoleni z tego lub akceptują to, że nie wpisują się w kanon piękna lalki Barbie, a przy okazji ich ciału NIE MOŻNA NIC ZARZUCIĆ POD KĄTEM MEDYCZNYM.

      O to mi chodzi.

      Usuń
  8. a JA JESTEM PORAŻONA !!
    taka grubość nie bierze się z jednego więcej posiłku wczoraj. To latami hodowana i akceptowana przez grubasów spuścizna. I żadne tam tłumaczenia . kochanego ciałka nigdy za wiele. Wstyd !!
    Otyli powinni płacić większe podatki, kupować droższe bilety w samolocie, płacić większe składki zdrowotne . WIEM utopia i demokracja na to nie pozwoli - ale Jest mi za Was grubi wstyd ze doprowadzacie swe ciała do takiego stanu !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, co do samolotów zgoda całkowita! Bo dlaczego ja mam ryzykować, że jak mój bagaż przekroczy o pół kilo dopuszczalną wagę, to mnie na pokład nie wpuszczą, albo będę musiał torbę opróżniać do śmietnika, za to ktoś dwa razy cięższy ode mnie radośnie się do samolotu wtoczy? Moje pół kilo to żaden nabdbagaż, przy jego sześćdziesięciu nadwagi!
      I w sumie, tak sobie myślę, mój pogląd nie jest jednak seksistowski, bo to samo myślę o facetach. Zasugerowałem się tymi kostiumami...

      Usuń
    2. Ech, po grubych weźmiemy się za palaczy tytoniu (słusznie), pijących alkohol (słusznie), gustujących w napojach gazowanych, czerwonym mięsie, kawie (to ja!)...

      O to chodzi, Korespondencjo?

      Jasne, dla mnie patologiczna otyłość niezwiązana z chorobą jest powodem do wstydu i pewnego ostracyzmu, ale kilka kilogramów ponadto to, co stanowi mile widzianą telewizyjną "normę" kultury bogatego Zachodu absolutnie mi nie przeszkadza.

      Ba! Ja tam nawet wolę takie Rubensowskie kształty niż szkieletory, które pod presją "killer-treningu" zamieniają swoje miękkości w żyły i ścięgna.

      Facet nie pies, jak to mówią, na kości nie poleci.

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.