niedziela, 26 maja 2013

Gwoli ścisłości

Historyjka-autentyk odnaleziona w starych dziennikach z roku 2005.

Gimnazjum. Podchodzi do mnie po lekcji uczeń trzeciej klasy i pyta:

- Proszę pana, jak się pisze "Zdzisław"?

- A po co ci to?

- Muszę napisać w życiorysie.

- Poczekaj na lekcję, to ci napiszę na tablicy.

- Proszę pana, niech mi pan tylko powie, czy na końcu jest W czy F?

Zdzisław to był ojciec tego zaciekawionego językiem polskim ucznia.


9 komentarzy:

  1. OJ... dobrze, że zapytał...
    Juzef... znalazłam kiedyś na jednym z wniosków urlopowych... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kumpel z podstawówki miał na imię Henryk.

    Potrafił na 3 różne sposoby je zapisać.

    Hęryk, Hendryk i Chenryk.

    W końcu postawił na samą literę H.

    I był spokój.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój kumpel w trzeciej chyba klasie liceum podpisał się Krzysztow. No po prostu są imiona łatwe i trudne, nie ma się co dziwić :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewien osobnik w swoim opisie na jednym forum pisze, że ma "poczucie chumoru". Specyficzne zapewne...

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja z podstawówki pamiętam kolegę, który z uporem maniaka podpisywał się jako Pszemek :)Z racji wieku (wtedy jakieś 10 lat), chyba można mu wybaczyć :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miał prawo nie wiedzieć, co jest na końcu. Mama mówiła pewnie na tatę Zdzichu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja mała córka pisze: kśonszka.
    Tylko że ona jeszcze pod Ministra Szkolnictwa nie podlega.
    Mam na myśli córkę, nie książkę...
    Chociaż...

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.