piątek, 17 maja 2013

A tu tymczasem na odległej wyspie...

Dostaję parę dni temu list z mojego ukochanego banku. Z reguły są to wyciągi z konta lub propozycje "wyjątkowo atrakcyjnych kart kredytowych lub kredytów gotówkowych." ZAWSZE życzliwie ignoruję tego typu korespondencję. Żadnych dodatkowych usług poza przechowywaniem moich ciężko zarobionych pieniędzy.

Ale coś mnie tknęło i otworzyłem.

I co widzę?

"Nasz Bank zmuszony został do zablokowania Pańskiej karty płatniczej, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że została ona wykorzystana do czynu przestępczego."

Aż usiadłem z wrażenia. Potem chwyciłem portfel - karta była, więc o co chodzi? Sprawdzam stan konta - raczej się zgadza. Dzwonię więc pod zasugerowany mi w liście numer. Po kilku minutach rozmowy doszliśmy do gwoździa programu.

Miła kobieta z Banku pyta mnie:

- Czy był pan ostatnio za granicą?

- Nie, Najdalej nad morzem. Polskim - zaznaczam.

- Czyli nie był na przykład na Dominikanie?

- Chyba bym coś pamiętał...

- Bo kilka dni temu. O czwartej nad ranem z jednego z bankomatów na Dominikanie właśnie ktoś chciał wypłacić z pańskiego konta pieniądze. Oczywiście mu się to nie udało. Ale kartę musieliśmy zablokować, rozumie pan?

Rozumiałem. Ktoś, jakiś podły nikczemnik, chciał na drugim końcu świata ukraść moje ciężko zarobione nauczycielskie pieniądze!

Cóż, wygląda na to, że polski rząd na czele z ministrem finansów mają dość egzotyczną konkurencję.

5 komentarzy:

  1. Dobrze, że bank był czujny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem bardzo zaskoczona... Byłabym w stanie się założyć o wysoką stawkę że wpis z tego dnia bardzo rano brzmiał inaczej. To jak mam omamy czy rzeczywiście tak było?
    P.S. ze spraw bankowych, bankomat pożarł mi moje ciężko zarobione 200 złotych!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż szkoda, że musiałeś powiedzieć, że to nie Ty...
    Jakże inaczej wyglądałaby ta rozmowa:
    - A kiedy dokładnie, bo w zeszłym tygodniu byłem dwa dni na Dominikanie, trzy na Hawajach, dwa na Wyspach Zielonego Przylądka i cztery w Tanzanii? (nic nie szkodzi, że ten tydzień trwałby nieco dłużej. Taki tydzień może trwać nawet trzy tygodnie!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zaznasz już spokojnego snu, mój drogi. Była Dominikana, będzie Boliwia, Rwanda, potem Vanuatu, Trynidad i Tobago... Lepiej zlikwiduj konto ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.