sobota, 13 kwietnia 2013

Popiracić

- A odwiedzą nas dzisiaj piraci? - dopytuje się Synek co sobotę, w dniu cotygodniowego odchlewiania domu, innymi słowy sprzątania.

- Jak ładnie posprzątasz - mówi Żona - to na pewno odwiedzą. Oni wszystko widzą. Czy pomagasz rodzicom widzą. Czy jesteś dobry dla siostry widzą. Wszystko. Wtedy przychodzą i wiesz, co się dzieje, prawda?

- Listy zostawiają! - wykrzykuje Synek i pędem porządkować swoje terytorium.

Już tłumaczę, spokojnie.

W naszym domu piraci, legendarne wilki morskie i przy okazji strażnicy moralności, są czymś w rodzaju św. Mikołaja. Plusem instytucji pirackiej jest to, że angażuje się w wychowywanie dziecka przez cały rok, a nie tylko w okolicach świąt Bożego Narodzenia, gdy nad wszystkim czuwa wiadoma postać gotowa niegrzecznym dzieciom rózgę przynieść.



Tymek nie chce jeść sałaty? Piraci patrzą. Szturcha siostrę. Piraci patrzą. Tymek jest dobry dla najbliższych i całego otoczenia, piraci patrzą, a potem w sobie tylko znany sposób rozrzucają w całym domu, czasem nawet w ogrodzie lub nawet w mieście (!!!) listy. 

Łańcuszek listów. Na końcu łańcuszka ukryty jest skarb - lizak, Kinder Jajo, kawałek czekolady, ciastko czekoladowe. Listy rzecz jasna pojawiają się za sprawą pomocników piratów, czyli samych rodziców. Pierwszy list zawiera rysunek jakiegoś miejsca w domu, w ogrodzie etc. W tym miejscu ukryty jest kolejny list odsyłający do kolejnych i kolejnych miejsc. Przy odrobinie silnej woli można z Tymkiem iść na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę...

Jak dotąd chwyt ten działa doskonale. Szybko zminimalizowaliśmy nieco grymaszenie przy obiedzie (choć wciąż są problemy z ubogim jadłospisem). Szybciej się opamiętuje, gdy łapie go wścieklizna. Przeprasza Kalinę, gdy coś brzydkiego o niej powiedział. Jak dotąd Tymek nie rozpracował, jak się sprawy mają. I oby jak najdłużej, oczywiście zachowując zdrowe proporcje...

Tak więc piraci patrzą, pamiętajcie...

Nawet ja pamiętam.

Podchodzę dziś do Żony i pytam się:

- Nie wkurzałem Cię dziś za bardzo?

- Chyba nie...

- To odwiedzi mnie dziś jakaś piratka?





11 komentarzy:

  1. Dobra metoda - może by tak przeszczepić na własny grunt? A patrząc na piratkę aż mam ochotę być milszym człowiekiem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ty wiesz, ze to bardzo dobra metoda - chyba wyprobuje ja na moim....mezu!

    OdpowiedzUsuń
  3. Tacy piraci to prawdziwy skarb!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wprowadzam instytucję piratów. Nie ma co! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprowadzaj. Opłaca się mieć ich na swoim żołdzie...

      Usuń
  5. Szczerze podziwiam, że Wam się chce tak fajnie bawić z dziećmi :)

    Ale to mi coś pachnie pogaństwem w katolickim domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Żona powiedziała, że masz "dobre teksty."

      Czasem, rzecz jasna...

      ;-)

      Usuń
    2. Ukłony dla Żony. I dla Ciebie też, rzecz jasna :)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.