piątek, 26 kwietnia 2013

Pa

"...nikt pod moim panowaniem nie złamał ręki ani nogi. Nikomu z Was nie przytrafiła się żadna choroba zakaźna lub ciąża. Oddaję Was światu w stanie niemal nienaruszonym."

Powiedziałem to mojej osobistej klasie, która dziś skończyła naukę w szkole i którą czeka już tylko maraton egzaminów maturalnych.

I choć trudno mi się wzruszać w takim momencie i wolę dowcipkować, to coś we mnie załkało, gdy nagrodzili moi uczniowie burzą oklasków moje trzyletnie "starania", by ich jakoś czegoś nauczyć i może jeszcze wychować.

Tak czy siak, oni już płyną dalej...


9 komentarzy:

  1. ...poplyna... i jaka ulga uswiadamiajac sobie, ze Tytanik po raz drugi nie zatonie....(chyba,ze na filmie)

    OdpowiedzUsuń
  2. i dostaniesz następnych pod młotek...

    OdpowiedzUsuń
  3. A mógłbyś objaśnić jeden szczegół warsztatu nauczyciela ? Moje dziecię przyniosło wczoraj świadectwo klasy trzeciej liceum. Dobre świadectwo. Podejrzanie dobre. Co najmniej jedna trzecia ocen została w nim naciągnięta tak, że żadna guma z majtek by tego nie wytrzymała. Za moich czasów takich cudów nie było, mi naciągnęli z najwyżej dwóch przedmiotów, a i to tylko trochę. On mi tym świadectwem teraz oczy wykłuwa, a ja nie mam pomysłu na kontrę. Mógłbyś poratować ? Za co teraz naciągacie ?

    zaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to tajemnice szkoły są. Umowy, tajne pakty, odrobina czarnej magii, hipnoza... Cuda się zdarzają.

      A kontra jest prosta i brutalna - "Pokaż świadectwo w urzędzie pracy, natychmiast ci robotę znajdą."

      Niestety...

      Usuń
  4. Tak właśnie sobie to wyobrażam, musi być wzruszająco :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do ciąży, to skąd być pewnym, może się dopiero okazać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Weź mnie kobieto nawet nie strasz...

    OdpowiedzUsuń
  7. Skrzatka dobrze mówi, to samo pomyślałem. Ale, ale... ciąża to przecież nie choroba, a błogosławieństwo. No chyba, że masz powody bać się ;)

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.