poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Donoszę,

że miałem w niedzielę rano potworny sen. Otóż śniło mi się w niedzielę, że jest już poniedziałek. 

To był sen proroczy, jak widzą wszyscy ci, którzy do poniedziałku dożyli i go przeżyli. 

Jednak coś z tym poniedziałkiem nie było najlepiej. Oczywiście, pogoda dziś jak Pan Bóg dobry przykazał - słoneczko, błękitne niebo, lekki wiaterek. Miód. Ale powiem Wam, że wolałbym się upajać tym dniem nie od 5 rano, kiedy to na moją ulicę wjechała maszyna do czyszczenia rynsztoków. 

Maszyna iście dantejska - sapie, buczy, miga pomarańczowym światłem, świszcze. Szyby drżą. 5 rano...

"Jak dobrze wstać, cholera, skoro świt..." - brzmi mi w uszach szlagier. Pal sześć moją skromną osobę, ale dzieciaki też się pobudziły.

To jeszcze nie koniec atrakcji, bo łapie mnie wpół choroba jakaś. Głos odbiera, dreszcze narzuca, kręci w głowie. Choroba w centrum kwietnia? Przeziębienie? Dosyć.

Na osłodę obrazek z ulicy - stoi na rogu trzech takich kozaków młodocianych. Mijam ich i załapuję się na takie oto kwestie:

- Stary, ja miałem w zeszłym roku 500 godzin nieusprawiedliwionych. I co? I mnie przepuścili. A miałem nieklasyfiki (cytuję) z prawie wszystkich przedmiotów.

- W sumie nauczyciele powinni się cieszyć, że cię w szkole nie było...

Na koniec powracając do dzisiejszej aury. Jesteśmy z dzieciakami w ogrodzie. Ci się bawią. My spokojnie nadzorujemy. W pewnym momencie Żona mówi:

- Niby ciepło, ale mi zimno. Idę po szal. Mówię ci, jakby mnie na Syberię dzieś wywieźli, to bym pierwszego dnia umarła.

- Nie umarłabyś - pocieszam ją filuternie nieco - Już ja bym cię rozgrzał...

- Ty? Ty byś powiedział jak zwykle: "Weź te zimne nogi!"

11 komentarzy:

  1. Znów chorujesz??? Nie za często to?
    Jakieś witaminy może zacznij łykać, to i zdrowie będzie lepsze i sny też :)
    Chociaż na piękne sny proponuję tequillę :) działa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młody z przedszkola przywlókł. Niestety. On kaszle cały dzień. Jak chory jak bum cyk cyk. A Kalina zakatarzona z barokową wybujałością...

      Tequila? Nie obudziłbym się. Ale dzięki.

      pzdr ciepło!

      Usuń
    2. Ale w małych ilościach!!! Oczywiście
      Biorę udział w takim konkursie (trochę opisałam u mnie na blogu) na temat poszukiwania El Dorado :)
      Tequila wskazana żeby to wszystko jakoś ogarnąć :)

      Usuń
  2. Mój mąż też mi zawsze te zimne nogi wypomina!
    Ech, biedne my...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedne? Kto Wam te nogi chcąc nie chcąc grzeje?

      ;-)

      Usuń
  3. Uwielbiam takie teksty ,,gimbazy" :)
    A ze spaniem też jest problem, wiosna idzie i okolicznym kotom z działek robi się...za wesoło :)
    Pozdrawiam:)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na "gimbusów" byli za starzy, ale mentalnie wciąż ci sami.

      pzdr

      Usuń
  4. Nie narzekaj - ja zmiotłem z ulicy przed domem w sobotę jakieś pół tony piasku, co to go nawieźli w ferworze walki ze śniegiem. U mnie żadnej maszyny nie było, a byłbym wdzięczny za wizytę.
    A - nie godzi się mówić "Weź te zimne nogi!" - to się może na Tobie zemścić. Trzeba zacisnąć zęby i być twardym :-)

    P.S. Przesyłka doszła? Trochę taka na siłę, ale skoro wysłana, mogła by dojść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcinie Drogi, przesyłka doszła, a ja hańbą okryty, wciaż pisze i piszę, bo mi rzeczywistość meandruje...

      Wybacz.

      Usuń
  5. A podczas upałów, skwiercząc w nocy w łóżku, będziesz przepraszał te zimne nogi i prosił, żeby całą powierzchnią przyległy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wtedy Żona mi powie: "Aleś się spocił..."

      ;-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.