sobota, 23 marca 2013

Potargować...

Cóż, wychyliłem się i rzekłem: "A co! Zrobię humanistyczne stoisko na okoliczne Targi Edukacyjne!" Olśniło mnie, poniosło po ułańsku i proszę! 

Pomysł rzecz jasna nie był mój. Postanowiłem powtórzyć eksperyment "literacki", który onegdaj pokazał światu pewien francuski pisarz, poeta, teoretyk literatury i Bóg wie, kto jeszcze. Tutaj macie linkę

Instrukcja

Główny bohater

Zmajstrowałem własną wersję "Maszyny do tworzenia wierszy." Zebrałem 50 polskich sonetów (między innymi "Sonety krymskie" i "Sonety odeskie" Mickiewicza), jeden cierpliwy uczeń pociął wszystko na paski szerokości jednego wersu i można był zaczynać zabawę. Efekt jest taki, że przy założeniach kombinatorycznych ilość możliwych wierszy, jaka dałyby się ułożyć, wynosi

2024891623976437135118764865774

783290467102632746078437376.


Czytalibyśmy te wiersze (oczywiście pozbawione większych wartości literackich) około 9 bilionów lat. Nie śpiąc...


Kaloryfer nie jest elementem dekoracji...


Maszyny do pisanie wywiozłem z mojego rodzinnego domu. Ta z lewej to przedwojenny, ważący chyba z 20 kg mechanizm. Maszyna dla metalowców prawdziwych. Żelazo, stal. I wzruszający napis na jednym z klawiszy "ZMIENIACZ" zamiast SHIFT.

Druga maszyna to klasyczna walizkowa z połowy lat 90. Moja. Osobista. W liceum pisałem na niej kilkustronicowe powieści...

15 komentarzy:

  1. Ale czad! Byłbyś moim ulubionym "psorem", absolutnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zacny pomysł ale te 9 bilionów lat mi nijak nie wychodzi, nawet z 50 popaskowanych sonetów. Strasznie tam u was wolno czytacie ;)

    A maszyny piękne, zwłaszcza pani zmieniaczowa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, obliczenia zrobił mi chłopak z mojej szkoły. laureat masy konkursów matematycznych i stypendysta prezesa rady ministrów.

      Muszę mu zaufać...

      ;-)

      Usuń
  3. Niezłe! Świetny pomysł. Młodzi powinni się tym zachwycić, już nie tyle maszynami do pisania, które wydają się chyba prehistorycznym reliktem, ale zabawą w poetę. To się nazywa nie przynudzać. Brawo!

    Pozdrawiam,
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!

      Może produkt nieco zbyt efekciarski i pewnie tylko na chwilę zagości w umysłach młodych ludzi, ale przynajmniej coś tam z siebie dałem.

      pzdr zwrotne!

      Usuń
  4. Wow - jestem pod wrażeniem :) A maszynę do pisania i ja mam u rodziców w piwnicy jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje "wyremontuję" w wakacje. Taki mam plan ambitny!

      Usuń
  5. Hmm... Dlaczego ja nie miałam w szkole takich nauczycieli? :( Zawsze trafiałam na jakieś sfrustrowane konserwy. Nigdy nic ciekawego. Zero jakiejś pasji, wyobraźni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może też będę sfrustrowaną konserwą. Kto wie? Na razie robię wszystko "na miękkich nogach", zero spiny.

      Może to jest klucz do niezłego PR (pi-aru).

      ;-)

      Usuń
  6. Świetny blog! Sam chciałbym mieć taką lekkość w pisaniu, ponieważ sam coś próbuję tworzyć. Zapraszam na inspekcję do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję. Nad lekkością się niestety ciężko pracuje.

      ;-)

      Wpadnę i poczytam!

      Usuń
  7. I prawdą jest, że jedyne, co nas ogranicza, to wyobraźnia! W Twoim przypadku- ograniczeń brak! :-) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję.

      Ale moja wyobraźnia zna ograniczenia. Nie wyobrażam sobie... i tu cała litania normalnych zdobyczy cywilizacyjnych, jakie w Polsce jeszcze długo nie zagoszczą.

      Wiesz, szacunek do obywatela etc.

      Usuń
    2. Jako element systemu masowej edukacji obywateli, zaprzestań niewyobrażania! Zaniechaj smęcenia i pakuj mądrości łopatą do głów i serc nieletnich! (tu brakuje mi jakiegoś okrzyku kończąco-motywującego...):-)

      Usuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.