wtorek, 5 marca 2013

Matka Madzi

Gdy omawiałem z jedną z ulubionych klas moją najulubieńszą "Lalkę", tradycyjnie uruchomiłem fragment potocznie nazywany przez polonistów "To chory kąt."

Wokulski ma deprechę, bo mu pracownik (Mraczewski) bezczelnie z lubą (Łęcką) flirtował, a ona wcale na jego zaloty obojętna nie była. No więc wychodzi nasz Wokulski spieniony ze swojego sklepu. Idzie, nogi samego go niosą. Medytuje sobie, obserwując slamsy Powiśla, gdzie:

(...) przez brudne szyby zaglądał do mieszkań i nasycał się widokiem szaf bez drzwi, krzeseł na trzech nogach, kanap z wydartym siedzeniem, zegarów o jednej skazówce, z porozbijanymi cyferblatami. Szedł i cicho śmiał się na widok wyrobników wiecznie czekających na robotę, rzemieślników, którzy trudnią się tylko łataniem starej odzieży, przekupek, których całym majątkiem jest kosz zeschłych ciastek - na widok obdartych mężczyzn, mizernych dzieci i kobiet niezwykle brudnych.

Wokulski widzi to i rzuca:

Nigdzie nie wejdziemy po tej leżącej drabinie - myślał. - To chory kąt, dziki kąt.

A potem jeszcze:

Tu nie poradzi jednostka z inicjatywą, bo wszystko sprzysięgło się, ażeby ją spętać i zużyć w pustej walce - o nic.

Te gorzkie słowa zawsze interpretujemy jednoznacznie, uczniowie nie mają z tym najmniejszego problemu - w Polsce nie da się nic zrobić. Od zawsze panuje bieda, syf, kiła-mogiła, bo nikt, kto ma choć trochę oleju w głowie, nie zechce marnować swojej energii i ambicji, by polskie błotniste drogi zaprowadziły go donikąd.

Bezcenny kapitał, jakim jest inicjatywa jednostki mobilizującej innych do czynnego działania,  zostaje rozmyty, odrzucony, zniszczony. Obywatelskie projekty ustaw lądują w śmietnikach. Polacy, którym w końcu coś się chciało, czują rozgoryczenie i głębiej okopują się na swoich "wewnętrznych emigracjach" i ani myślą się stamtąd ruszać.

Takie wnioski. I wstrząsający argument sprzed paru dni. Umiera dwuipółletnie dziecko, do którego nie przyjechało pogotowie, bo... Kurwa, nie wiadomo dlaczego. 

Raz też dzwoniłem na pogotowie. Była 5 rano. Tymek miał 40 stopni. W nocy pakowaliśmy w niego Nurofen, ale na niewiele się to zdawało. Głos w telefonie radził, bym wiózł go 20 km do Poznania, gdzie zostanie mu udzielona pomoc doraźna, bo przecież "w karetkach jeżdżą tylko ratownicy, a dziecka przecież nie trzeba reanimować."

Ale identycznie było w przypadku tej dwuipółlatki...

Obudził się na moment Owsiak i jako rozpoznawalny i czytelny symbol, pogroził palcem Państwu. Jego Fundacja przestanie wspierać polską służbę zdrowia, jeżeli coś się nie zmieni. Już nawet szef WOŚP nie wytrzymał, bo wiecie Tu nie poradzi jednostka z inicjatywą...

Minister Arłukowicz odtrąbił, że winnych się pociągnie do odpowiedzialności  Jakich, kurwa, winnych?! To to państwo jest winne! Ten rząd jest winny, bo System nie pozwala ze względu na oszczędności, by lekarze jeździli w karetkach. W sumie po co karetki, skoro często nie wyjeżdżają, bo dyspozytorzy "nie widzą potrzeby" wysłania gdzieś jakiejś.

I co dalej? I nic. Przed chwilą słyszę, jak w programie Moniki Olejnik Stefan Niesiołowski, jeden z najwierniejszych pretorianów Donalda Tuska tak reaguje na dane dotyczące głodu/niedożywienia setek tysięcy polskich dzieci:

Nie wierzę, w dane dotyczące głodnych dzieci. Kiedyś jedzono szczaw i wszyscy byli najedzeni.

Obrazek zamiast wniosków taki:





23 komentarze:

  1. Ja mam podejście takie, może naiwne, że nie warto się denerwować, bo to i tak do niczego nie prowadzi. Żyję sobie, robię swoje. Mógłbym wyemigrować, ale nie chcę. A bo ja wiem, czy gdzie indziej lepiej? My niby mamy Tuska, ale tacy Włosi na przykład mają Berlusconiego, Hiszpanie jakiegoś księcia czy innego monarszynę, co się na łapówki skusił, Amerykanie rząd, który nie wiadomo, czy sam nie wywołał wojny z terroryzmem, dając przyzwolenie na zamach 11 września... Trzeba żyć po swojemu i tyle, tu i teraz.
    Póki co mi się to sprawdza.
    Mam tylko nadzieję, że nie przyjdzie mi nigdy dzwonić po karetkę, która nie przyjedzie.
    Pozdrawiam, choć co warte moje pozdrowienie w obliczu tak wisielczego pesymizmu... Mimo to - pozdrowienia ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyć tu i teraz to trzeba móc. Jeżeli Polska nie pozwala mi godnie żyć, trudno o tym nie mówić, nie myśleć, nie robić rabanu... nawet na tak skromnym poletku jak blog.

      Pzdr ślę zwrotne.

      Usuń
  2. Nie przyjechało pogotowie, bo oczywistą oczywistością jest, że niewyjechanie obniża koszty, a przecież jesteśmy tylko numerem PESEL, liczbą pacjentów, osobodobą szpitalną, a nigdy nie chorym człowiekiem... "Czynnik ludzki" jest naszą słabą stroną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym napisał "zasób ludzki", bo właśnie jak zasoby się nas traktuje.

      Surowiec, którego pełno, więc można poświecić kilka "zasobów" w imię interesów państwa.

      Usuń
  3. cholernie dziekuję Ci za ten wpis....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałby móc nie pisać takich kawałków. Uwierz mi...

      pzdr

      Usuń
  4. Jestem emigrantka nie tylko wewnetrzna, ale i zewnetrzna ;) Czasem czytam lub slysze od rodziny wiadomosci z Polski i za serce nadal chwyta, nerwa czesto wlaczy. I choc wiele jest plusow i minusow mojej ucieczki z Pl to jeden niepodwazalny plus jest taki, ze tutaj nie dotyczy mnie taki wlasnie codzinny wkurw. Na rzeczywistosc (bo nic nam nie brakuje, miasto mile i zadbane), na ludzi (bo mili, a nawet nie przeszkadza to, ze czasem az sztucznie i do przesady), na pania w urzedzie (bo nigdy tu na oczy nie widzialam urzedu na oczy poza polskim konsulatem, bo wszystkie sprawy zalatwiam telefonicznie lub przez internet), na sluzbe zdrowia (bo jest niewiele lepsza niz w Polsce, ale za to, mam swiadomosc, ze placi za nia rzad, a nie ja z wlasnej kabsy), czy w koncu na politykow (bo mnie po prostu nie obchodzi angielska i nie sa tak obecni w mediach jak w Polsce). Tak, tego wkurwu powszedniego nie brakuje mi wcale, a wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mam stereo, bo właśnie mój mąż mi o tym szczawiu powiedział. Szczaw-sraw.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tutaj nie widzę pesymizmu, tylko chorą, polską prawdę.

    Jakbym czytała siebie, więc fajnie się czyta. A co do karetek, spoko! Miałam kolkę jelitową, nie doprosiłam się karetki, taksówką jechałam - poszłabym pieszo (bo blisko), no ale - KOLKA!

    Mam nadzieję, że moja córka nie będzie nigdy postawiona w takiej sytuacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - to nie pesymizm. To czysta obserwacja. Jak słucham tych, którzy pieją z zachwytu nad dwudziestoma latami transformacji ustrojowej, to mi się wymiotować chce.

      Usuń
  7. Amen! Prawie wstałam i biłam brawo przed monitorem.
    Też mam dosyć. I nie tylko ja... Wczoraj w bibliotece niechcący podsłuchałam rozmowę, jej fragment brzmiał: "Wkrótce nałożą na panów dodatkowy podatek od marnowania nasienia." Rozmowa dotyczyła telewizji, polityki i invitro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, bez przesady. Nie napisałem znów niczego aż tak odkrywczego. Po prostu mnie naszło. I się ubrało w słowa.

      pzdr

      Usuń
  8. Rzadko się zgadzam z Tobą tak jak dzisiaj. Bezczelność rządzących jest wymiaru kosmicznego. Najpierw montują system oparty na jednej zasadzie "nie masz pieniędzy to zdychaj", a potem szukają winnych wśród dyspozytorów karetek, na pokaz. Niesioł nawet nie udaje, że państwo czuje się za cokolwiek odpowiedzialne. Idźcie na szczaw - powiada. Wszyscy politycy powinni być podobnie szczerzy. Wtedy albo byśmy zaakceptowali świadomie kapitalizm XIX wieczny, albo byśmy zrobili rewolucję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że nikomu się nie chce tej rewolty zrobić w Polsce. Bułgarzy zrobili i rząd się ugiął, chociaż nie wiem, czy teraz będa mieli tańszą energię. A o to się sprawa rozbijała...

      pzdr

      Usuń
  9. no ja akurat jestem na etapie Wiekiego głodu (Chiny) wcześniej czytałam troszkę o Stalinie ( głód na Ukrainie). Pacz, wtedy tez tak tłumaczyli, jaki głód? Stalin wręcz mówił co za bzdury, przesadzają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stalin to niezły wzór do naśladowania dla wszystkich pragmatycznych polityków.

      Usuń
  10. Do tego jeszcze dziś historia Bajkowskich na dokładkę.
    Idę się napić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Niesiołowskiego nie odebrali za zżeranie szczawiu z nasypów kolejowych.

      pzdr

      Też się napiję. Kawy.

      Usuń
  11. Kurde. Matka Madzi, matka Madzi. Matka Madzi się "Dziejów grzechu" naczytała, tylko do kloaki nie zdążyła.

    A reszta ostatnich akcji to prostu skurwysyństwo. Inaczej tego, przepraszam, nazwać nie umiem...

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam prośbę.
    Czy mógłbyś (zachęcam też komentatorów) wejść na mojego bloga i dopowiedzieć na dwa pytania:
    1. Czy jesteś za legalizacją związków osób tej samej płci.
    2. Czy jesteś za legalizacją związków poligamicznych.
    Można nie uzasadniać odpowiedzi, albo uzasadnić, jak kto woli. Najbardziej zależy mi na samej odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten napis na tablicy.. - cholera prawdziwy. Nie chciałabym narzekać na ojczyznę ale wiem bo sprawdziłam - mieszkając za granicą byłam większą patriotką niż jestem żyjąc w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś czuję, ze też bym tak miał...

      pzdr

      Usuń
  14. Byłem dętka z polskiego. Nadal jestem, więc lubię Twoje Antku omówienia lektur szkolnych :-). (oparłem się pokusie by nie napisać lektór, co u mnie dość naturalne)
    Z tym Owsiakiem to tradycyjnie kit. Już wiadomo jak wykorzystają ludzką tragedię - Arłukowicz da forsę Owsiakowi na szkolenie dla dyspozytorów karetek.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.