piątek, 29 marca 2013

Dlaczego by nie zmitrężyć...

... trochę z Żoną sam na sam?

Z książkami parę godzin?

Z filmem klasy B, o potworach, z lat 50?

W łóżku, pod ciepłym zielnym kocem?

W knajpie, nad talerzem, przy kieliszku?

Bez warczącego odkurzacza?

Bez oczekiwania na niezapowiedzianych gości?

No dlaczego by nie?


PS

Post słaby. Podobnie jak większość moich ostatnio. Robię przerwę od blogowania. Post taki...

11 komentarzy:

  1. Miałam mitrężyć....miałam taki zamiar...naprawdę
    ale zapowiedzieli się niespodziewani goście
    i nie czytam, nie leżę, nie.....a nie jednak troche mitrężę. Oglądam któryś już raz Incepcję :) bo lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nooo, jak dla żony ma być ten czas poświęcony ;) to rozumiemy.
    Co nie znaczy, że akceptujemy...
    (inwentaryzacja krotochwil)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że ta przerwa od blogowania to tylko kokieteryjne stwierdzenie...?

    OdpowiedzUsuń
  4. O właśnie, trzeba myśleć o takich pozornie błahych rzeczach! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niekiedy filmy klasy b są lepsze niż te, które krytycy określają mianem "wybitnych dzieł"...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja Ci tam powiem: odpocznij, jeśli czujesz, że trzeba. Potem jest fajniej.
    Najlepsze życzenia obfitych łask Zmartwychwstałego!
    P.S. Jakiś adres priv? Napisałbym coś do Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phazi, daj na:

      niepoliczalny@gmail.com

      dzięki, Stary!

      Usuń
  7. Poszło. Choć nie wiem jak to przyjmniesz ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z żoną? I pod zielonym?
    I z opowiadaniami S-F z Młodego Technika z lat 70-tych, co? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Znowu jakaś apostazja - mam nadzieję, że chwilowa :-) Wiosny Ci trzeba, tak myślę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.