czwartek, 7 lutego 2013

Stare, ale wciąż cieszy...

Dawno, dawno temu poprosiłem uczniów pewnej klasy o samodzielną (tu mi czołg jedzie...) interpretację klasycznego wiersza Miłosza pt. "Campo di Fiori."

Czegóż się dowiedziałem? "Giordano Bruno był renesansowym astronautą" i "Skończył tragicznie, gdyż utonął na stosie."

Nie wiedziałem kiedyś i nie wiem do dziś, jak to skomentować...

20 komentarzy:

  1. Ale przecież był nim, więc o co chodzi? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A która to była klasa? Mam na myśli poziom.

    OdpowiedzUsuń
  3. Się czepiasz...
    Astronom, astronauta - co za różnica;)
    A co do utonięcia - jest takie określenie "morze ognia" - to co nie mógł utonąć???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, właśnie. Utonął w morzu ognia. Maturzysta fantazję ma!

      Usuń
  4. Dziwisz się... Rozmawiam dzisiaj z koleżanką, która jest nauczycielką. Opowiada o pewnej klasie: "Zachowują się okropnie, rzucają w siebie inwokacjami...". Oczywiście chodziło jej o inwektywy - ale wyobraziłam sobie klasę małych zbójów, którzy rzucają do siebie inwokacjami ("Felicjanie! Kolego mój!") i padłam... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudne i wyczerpujące życie nauczyciela! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Co ma wisieć, nie utonie" - ładnie się komponuje z całością. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Giordano aż się palił do roboty... - tak też można.

      ;-)

      Usuń
  7. To ja Ci przetłumaczę, o co autorom takich wpisów chodziło: "A na cholerę mi to się przyda?/W d... mam wiersze Miłosza, będę studiować biologię/chemię/inny kierunek niehumanistyczny";-) To taki przykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja Ci powiem tak: "A na cholerę mi polski, matma, fizyka, historia, geografia, chemia, biologia, w-f..."

      Zapomniałem o czymś?

      pzdr

      Usuń
    2. Tak, "Na co mi szkoła?" :-D

      Usuń
  8. Właśnie, właśnie. Pytałem o poziom klasy, bo sadzę tak jak Eruana. Oni po prostu z Ciebie łacha darli. Za starzy, żeby można było te teksty potraktować jako objaw niewiedzy. Zaserwowali Ci humor z zeszytów szkolnych i mieli ubaw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Nie to. Raczej źle/nieuważnie przepisywali z opracowań krążących w Sieci. Gdybym był obiektem kpin, pewnie byłoby więcej podobnych osobliwości.

      Nie podejrzewałem ich o tak wybujałą perfidię.

      pzdr

      Usuń
    2. W takim razie współczuję, że miałeś okoliczność z takimi matołami.

      Usuń
    3. Ja bym ich tak nie nazwał, choć aż się ciśnie na usta...

      Usuń
  9. Ja dziś słyszałem, jak to ten cesarz, o którym pisał Kapuściński, panował yyyy... w Polsce?
    Choć renesansowego astronauty to nie przebija. No i ja słuchałem gimnazjalisty, nie prawie maturzysty. Dziś już pewnie studenta...

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama bym nie wiedziała...to ci kwiatki!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.