wtorek, 5 lutego 2013

Mój komentarz do dyskusji o ostatnich "problemach" Polski



Wiecie, związki partnerskie, Grodzka, cały ten bajzel (chaos, zasłona dymna), jaki ma zastąpić dyskusje o prawdziwych problemach naszego kraju.

PS

"Konopielkę" Redlińskiego gorąco polecam. Wielka wiecznie aktualna książka...

19 komentarzy:

  1. Ha! No jak nie racja, jak swieta racja...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja bym usłyszała taki prawdziwi komentarz od Ciebie. Tak, żebyś wszystkie flaki wyciągnął i powiedział co myślisz! Czekam! Oczywiście, koniecznie napisane w przypływie bulgoczących emocji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czuję napięcie, ale Ok.

    Ode mnie - w styczniu, gdy pokazały się dane o rosnącym wciąż bezrobociu i hamującej gospodarce, w sejmie nie pokazało się NIC, co by miało jakikolwiek związek z reakcją na ten stan rzeczy.

    Kiedy jakiś czas temu SOLIDARNOŚĆ przyniosła obywatelski projekt dot. zmian w emeryturach podpisany przez ponad 2 miliony Polaków, projekt przepadł. Nikt nie słuchał takie masy ludzi.

    Kiedy w Polsce około 10% obywateli jest sprzyja związkom partnerskim a reszta ma ten problem głęboko w nosie, rządzący pochylają się nad tym zastępczym problemem.

    A Pieczka? Cóż, podparłem się nim, bo tez moim zdaniem świat staje dziś na głowie.

    Wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja się odłączyłam od wiadomości z polskiej, rodzimej ziemi, bo tego bajzlu nie mam siły oglądać. Ani słuchać!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówisz, że związki partnerskie i Grodzka to bajzel? Że to takie bzdety, którymi zajmować się nie należy? Wyczuwam nutę typu "normalni ludzie nie muszą się przejmować pedałami, lesbami i innym tałatajstwem, bo to margines, zawracanie głowy, a w dodatku plugastwo". Powiedz, że Cię nie zrozumiałem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajzel w rozumieniu "niepotrzebny bałagan", synonim chaosu, zasłony dymnej. Nie rui i rykowiska.

      Ove, nie mówi mi, że nie zauwazyłeś takiej prawidłowości - źle się dzieje w rządzie (obojętnie jakim), zaczyna się wyborców/społeczeństwo wypychać na front walk ideologicznych. Takie bezpieczne dla rządzących igrzyska. A mi się wydaje, że rządowi (prawie każdemu) wszystko jedno, czy będą te związki, czy będzie eutanazja, czy będzie aborcja czy nie.

      A nawet lepiej, żeby nie ruszać istaniejącego stanu rzeczy, bo można w trudnym momencie (bezrobocie nam pierdyknie do 20%) zawsze wrócić do jałowych dyskusji o tym, co jest lepsze - penetrować czy być penetrowanym.

      Rozumiesz?

      Usuń
    2. Przykro mi, tylko że "związki partnerskie" to nie kwestia związków homoseksualnych (jak się chce to właśnie urobić), a przez takie właśnie podejście, cała ta debata jest jałowa i do niczego. Sprawa jest istotna, nie na tyle jednak, by roztrząsać ją tak, jak robią to politycy czy media. Dlatego też zgadzam się z Bosym Antkiem, że to pewna forma tematu zastępczego, tylko że bardzo sprytnie zawoalowanego. Poza tym, wystarczy obejrzeć dowolny serwis informacyjny w tv, by przekonać się, że zaledwie mały ułamek dotyczy spraw ważnych. Taka poetyka. Niestety...

      Pozdrawiam :)
      Michał

      Usuń
    3. Ja Ciebie rozumiem. Ty nie, albo udajesz.
      Nie mów mi, że rząd wymyśla nieistniejący problem, aby odwrócić uwagę od spraw ważnych a trudnych. Każdy rząd ma permanentne kłopoty z czymś ważnym, tak nie jest tylko teraz i tak będzie w przyszłości. Przez wiele lat, a może i zawsze, będziemy mieli problem narastającego zadłużenia państwa, bezrobocia. Idąc Twoim tokiem rozumowania ad calendas graecas należałoby odłożyć wszystkie inne sprawy, jako mało ważne. Sprawy kilku procent populacji nie są nieistotne. Rząd to niewiele obchodzi, zapewne, ale ludzi powinno. Żebyś to poczuł, zrób eksperyment myślowy i wyobraź sobie, że ktoś mówi tak: "nauczyciele? A kogo to obchodzi, jest ich tylko 300 tysięcy, czyli mniej niż 1% Polaków. Nie ważne, czy mają pracę, w jakich pracują warunkach i ile zarabiaja, to margines, zajmijmy się poważnymi tematami, a oni niech idą na szczaw do lasu, jak im się nie podoba"

      Najważniejsze jednak, że w Twoich wypowiedziach widać pogardę dla homoseksualistów, bo jak rozumieć zdanie, że dyskusja o ich prawach jest dyskusją jałową o tym co lepsze - penetrować czy być penetrowanym. Godne Pawłowiczowej.

      Usuń
    4. Pogardę? Nie. Ja po prostu uważam, że dla zdrowego rozwoju państwa, każdego, należy największą ilością przywilejów otoczyć małżeństwa heteroseksualne, które (potencjalnie) mogą mieć dzieci, czyli nowych obywateli.

      Nie gardzę homoseksualistami. Nie mam do nich żadnego stosunku (nomen omen).

      A moje słowa? Ove, takie wiersze skomplikowane umieszczasz, a nie rozumiesz, co to jest hiperbolizacja, alegoria, metafora.

      Co ja mam jak do dzieci tu pisać?

      A nauczyciele? Nie muszę sobie wyobrażać takiego eksperymentu - to się dzieje.

      Usuń
    5. A po drugie - fakt, jestem tradycjonalistą w kwestiach obyczajowych. Nie zamierzam się z tego tłumaczyć. I powiem jak Pan Sułek z legendarnej audycji:

      - A co? Nie wolno?

      Usuń
    6. I jeszcze jedno - idąc tropem wychwytywanych przez Ciebie moich niechlubnych intencji - za chwilę się okaże, że posługuję się mową nienawiści, co?

      Usuń
  6. Świat się schacharzył... jak powiedział jeden twórca ludowy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywiście, że musi być jakaś hierarchia, ale zapominając o prawach ludzkich też nie staniemy się mocarstwem ekonomicznym.
    Jakkolwiek szkoda mi, że za mało się mówi, czy i jakie kroki rząd i inne organa w tym kierunku podejmują, to nie pomijałabym problemu dotyczącego tak dużej grupy społeczeństwa :).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko w swoim czasie, Iw.

      Jak okręt tonie, nikt nie powinien roztrząsać tego, czy bosman robi oko do kucharza czy nie.

      Takie jest moje zdanie.

      Usuń
    2. A robi?
      Myślałam że marynarka to ostatni bastion heteroseksualizmu.(Marynarka i żakiet, mmm)

      Usuń
  8. ,,Jak okręt tonie, nikt nie powinien roztrząsać tego, czy bosman robi oko do kucharza czy nie." - świetne słowa Bosy Antku. Nie rozumiem, jak można zajmować się sprawami mniejszej wagi w gruncie rzeczy zamiast sprawami wymagającymi natychmiastowych reakcji. Gdyby w naszym kraju bezrobocie było na poziomie ledwie paru procent, a młodzi ludzie nie bali by się zakładać rodzin, to proszę bardzo, zajmijmy się innymi zagadnieniami.
    A wracając do cytowanej przeze mnie wypowiedzi, mój dziadek zawsze mówi w takich sytuacjach - głupi ten, kto nie mając konia wóz chce kupić :)
    Pozdrawiam serdecznie, M.

    OdpowiedzUsuń
  9. Już kiedyś przerabialiśmy podobną sytuację, długaśne debaty w sprawie aborcji i czy orzełek ma być w koronie, czy też nie... A gospodarka kraju jechała na dno. Jeśli chodzi o homoseksualizm to myślę że mądrze napisała o tym fabella http://mafrance.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń

Dzięki, Twoje słowa trzymają ten blog przy życiu.